Cześć Dziewczyny :)
Idealne kosmetyki do pielęgnacji ciała powinny mieć kilka obowiązkowych cech i choć dla każdego będą one inne, to u mnie takie produkty muszą spełnić trzy kryteria:
1. mieć doskonałe właściwości pielęgnacyjne;
2. jak najbardziej naturalne składy i
3. odznaczać się wyjątkowa przyjemnością stosowania (chodzi mi tu przede wszystkim o ich konsystencję i zapach, ale też o przyjemne dla oka i funkcjonalne opakowania).
Dziś właśnie, opowiem Wam o trzech takich wspaniałych produktach, które posiadają w sobie wszystkie te trzy cechy. Te kosmetyki wyszły z pod szyldu Nacomi, czyli lidera kosmetyków naturalnych na rynku polskim.
Miałam niewątpliwą przyjemność zapoznać się z musującą kulą do kąpieli o zapachu maliny, malinowym musem do ciała i balsamem z masłem Shea o zapachu piżma.
Musująca kula do kąpieli o zapachu maliny
Uwielbiam kule do kąpieli, choć nie korzystam z nich codziennie. Właściwie to tylko od święta, bo jest to jednak pewien luksus na który nie zawsze sobie można pozwolić, ale to właśnie czyni je wyjątkowymi. Kula Nacomi zawiera w sobie olejek z pestek winogron i masło Shea, a w dodatku pięknie pachnie malinami bez jakichkolwiek syntetycznych nut zapachowych, bo to kulka w pełni naturalna. Nie jest to zapach, który od razu zapełnia sobą całą łazienkę, pachnie raczej subtelnie, ale cudownie uprzyjemnia chwile w wannie. Ja taką przyjemność zostawiam sobie na specjalne okazje, wtedy gdy mam wygospodarowany czas na relaks i zajęcie się sobą, wtedy kiedy wiem, że nikt mi nie przeszkodzi. Uwielbiam przyglądać się temu, jak taka kulka się rozpuszcza w wodzie, niczym musująca pastylka. Później można się cieszyć zapachem i relaksować do woli..., ale to dopiero początek... . Po wyjściu z wanny, ciało jest wstępnie zadbane i obleczone cieniutką warstewkę olejku z pestek winogron i masła Shea, nie przeszkadza to jednak, aby pokusić się o użycie malinowego musu do ciała...
Cena kuli to 10,90 zł dostępna w sklepie NACOMI. Są jeszcze inne zapachy tych kul. Jeśli nie skusiły Was maliny, to może zrobią to zielona herbata, wanilia lub greckie aromaty? <klik klik>
Odżywczy Mus do Ciała - Malina
Niewielki, lekki słoiczek kryje w sobie prawdziwy skarb. Początkowo do tego produktu podchodziłam dość sceptycznie. Sądząc po lekkości słoiczka myślałam, że właściwie to takie 'nic'. Starczy na jedno użycie i tyle będzie z tego pożytku. Wielkie było moje zaskoczenie już po pierwszym użyciu! Konsystencja tego produktu to lekka pianka, która po kontakcie ze skórą, zamienia się w najprawdziwszy, natłuszczający i odżywczy olejek. Swoją drogą, zastanawiam się, jak z olejku (bo to właśnie olejki są głównymi składnikami tego produktu), można zrobić piankę? Nigdy bym na to nie wpadła! To właśnie czyni ten produkt wyjątkowym, bo łatwo jest zamknąć olejki w butelce, ale zrobić z nich piankę? Genialne!
To właśnie ta konsystencja jest taką przyjemnością, że mogłabym używać ten mus codziennie. Wyjątkowa przyjemność, a w dodatku pachnąca malinami!
Jest to produkt, który można używać na noc, bo zostawia po sobie tłustą warstwę na skórze, która nie wchłania się do końca, a jeśli już, to na pewno nie stanie się to szybko. Świetnie nadaje się również do masażu, bo daje fajny poślizg, który nie znika szybko. Trzeba tylko znaleźć kogoś (a wcale to nie jest takie proste), kto zechce nas wymasować, a przede wszystkim będzie to umiał zrobić.
Ja wmasowuję piankę (a właściwie mus) w ciało tuż po wyjściu z wanny i lekkim osuszeniu ciała ręcznikiem. Później już tylko piżama i malinowy sen :)
O właściwościach pielęgnacyjnych tego produktu chyba nie muszę już wspominać, bo masło shea, olej avocado, olej inca inchi, olej słonecznikowy, ekstrakt z jabłka, alkohol cetylowy i witamina E mówią same za siebie! Pełne odżywienie skóry, a jeszcze muszę dodać, że wbrew pozorom, jest to produkt niesamowicie wydajny!
Cena musu to 33 zł, a dostępny jest w sklepie NACOMI. Jeśli nie przekonał Was odzywczy mus malinowy, to może zrobi to nawilżące, słodkie ciasteczko, wygładzająca borówka, a może wyszczuplające mango? <kilk klik>
Balsam z masłem shea zapachu piżma
Balsam z masłem Shea, to produkt, który naprawdę warto posiadać i trzymać na stoliku nocnym. Jest tak uniwersalny, że bije na głowę wszystkie inne kosmetyki regeneracyjne. Nadaje się do wszelkich partii ciała, które są bardzo wysuszone, a osoby z bardzo suchą cerą mogą go również używać do twarzy. Świetnie nadaje się do masażu, a nawet do zabezpieczania końcówek włosów przed rozdwajaniem.
W mojej nocnej kosmetyczce jest to produkt obowiązkowy. Nic tak dobrze nie radzi sobie z przesuszonymi dłońmi ( w tym celu stosuję go najczęściej), jak balsam z masłem Shea. Wystarczy go wmasować w dłonie i pozostawić na noc. Najlepiej, jeśli mamy do dyspozycji bawełniane rękawiczki, wtedy gwarantuje, że dłonie będą rano, jak nowo narodzone! Świetnie natłuszcza i nawilża skórę, niweluje suchość i koi. Można je stosować nawet na podrażnienia.
W mojej nocnej kosmetyczce jest to produkt obowiązkowy. Nic tak dobrze nie radzi sobie z przesuszonymi dłońmi ( w tym celu stosuję go najczęściej), jak balsam z masłem Shea. Wystarczy go wmasować w dłonie i pozostawić na noc. Najlepiej, jeśli mamy do dyspozycji bawełniane rękawiczki, wtedy gwarantuje, że dłonie będą rano, jak nowo narodzone! Świetnie natłuszcza i nawilża skórę, niweluje suchość i koi. Można je stosować nawet na podrażnienia.
Skład balsamu jest niezwykle prosty i naturalny: masło Shea (Karite), olej z avocado, Witaminę E oraz olejek eteryczny - mój pachnie piżmem (uwielbiam zapach piżma!), ale są również inne wersje zapachowe, takie jak: poziomka, wiśnia, zielona herbata i róża z jogurtem. <klik klik>
Balsam kosztuje zaledwie 17 zł, a jest to produkt niesamowicie wydajny, naturalny i wszechstronny!
Jeśli Wasza skóra jest przesuszona, brakuje jej odżywienia i domaga się regeneracji, to zdecydowanie polecam Wam te produkty! Posiadają one wszystkie cechy kosmetyków idealnych i za to Wam ręczę :)

















