Po co nam żele do higieny intymnej?

26 Komentarzy

Cześć Dziewczyny :)

Żele do higieny intymnej, nigdy nie były produktami niezbędnymi w mojej  łazience. Powód jest bardzo prosty, nigdy nie miałam podrażnień, zakażeń i innych nieprzyjemności związanych z tymi miejscami. Zwykły żel pod prysznic mi wystarczał i nie odczuwałam, w związku z tym, żadnego dyskomfortu. Co prawda żeli intymnych nie unikałam szczególnie, ale jak ich zabrakło w łazience, to nie robiłam z tego wielkiego problemu.
W ostatnim czasie, wpadły mi w ręce żele do higieny intymnej od Eveline z serii Dermapharm, więc chcąc, nie chcąc, wypróbowanie ich było czymś zupełnie naturalnym.

W  skład tej serii wchodzą cztery rodzaje żeli. Ja mam trzy z nich, ale akurat ten ostatni, którego nie mam, jest ostatnia rzeczą, jaka jest mi na chwilę obecna potrzebna ;).
Seria składa się z:
* Żel do Higieny Intymnej LactaMED™ do codziennego stosowania dla kobiet w każdym wieku
Żel do Higieny Intymnej LactaMED™ polecany w okresie dojrzewania (for girls)
Żel do Higieny Intymnej LactaMED™ na podrażnienia i upławy
Żel do Higieny Intymnej LactaMED™  dla kobiet podczas ciąży i połogu (tego nie miałam okazji używać i wcale mi nie szkoda ;))


Wszystkie te żele są do siebie bardzo podobne. Mają takie same opakowania, czyli 250 ml butelki z pompkami, które działają bez zarzutu i są bardzo wygodne. Ich kolory są zupełnie transparentne, bezbarwne, chociaż ten w pomarańczowym opakowaniu ( do codziennego stosowania) jest lekko zabielony. Ich konsystencje są identyczne, ani zbyt rzadkie, ani za geste. Nie spływają z dłoni i ogólnie są bardzo OK.
Jeśli chodzi o zapachy, to wszystkie są do siebie bardzo  podobne i ciężkie do określenia. Bardzo słabo wyczuwalne, a dla mnie zupełnie obojętne.

W użytkowanie też nie odczuwam zbyt dużych różnic, poza tym, że ten do stosowania codziennego (pomarańczowy) wytwarza bardziej wydajną pianę, to nie widzę innych różnic użytkowych, ale nic w tym dziwnego. Może gdybym miejsca intymne miała jakoś szczególnie wrażliwe, to coś bym poczuła, ale nie mam, więc dla mnie każdy z nich działa tak samo.

To co mają wspólnego, to kwaśne PH. Czerwony SOS ma najniższy odczyn PH, bo tylko 3,5 (PH soku pomarańczowego), pozostałe mają PH fizjologiczne, czyli 5,5. 

Na poniższej grafice, są przedstawione wartości odczynów PH. Dla bliższego zobrazowania napiszę jakie odczyny PH mają ludzkie organy.

Dla przykładu, sok żołądkowy człowieka mieści się w granicach 1,5-2, okolice intymne i skóra to ok. 5,5, ślina 6,5-7,4 (czyli obojętne), a krew 7,35 – 7,45 (na granicy obojętnego i zasadowego). Muszę też wspomnieć, że mydło ma odczyn aż 9-10, czyli jest całkowicie zasadowe. Właśnie dlatego mydłem nie należy myć miejsc intymnych.
Dlaczego?
Ano dlatego, że naturalne PH okolic intymnych to kwaśne środowisko o PH 5,5, którego nie powinno się zaburzać. Nie należy go zmieniać z jednej prostej przyczyny, w środowisku zasadowym, lubią rozwijać się bakterie i grzybki, mają wtedy duże pole do popisu, a to może być przyczyną przeróżnych infekcji.
Tak jak już wspominałam, krew ma odczyn na granicy obojętnego i zasadowego, ale można go podciągnąć pod zasadowy. Właśnie dlatego w "te dni", używanie produktów do mycia o kwaśnym PH jest bardzo wskazane!
Żele intymne warto użyć również po wysiłku fizycznym, gdyż wtedy bakterie szybciej się namnażają i warto wtedy dać im "trochę kwasu", aby nie były takimi chojrakami ;).

Lepiej zapobiegać, niż leczyć.


Żele do higieny intymnej Eveline różną się pod względem składów, w jednych jest czegoś więcej, w innych mniej. Czasem składniki zmieniają swoją kolejność, ale zasada działania jest podobna. Ich zadaniem jest przywrócenia naturalnego PH okolic intymnych.
To czego nie da się ukryć, to zawartość SLS we wszystkich produktach, a jak wiadomo, SLS ma działanie wysuszające. Mimo tego, te produkt nie wysuszają skóry, myślę, że to przez obecność kwasu mlekowego, który w niskim stężeniu ma działanie nawilżające. Proszę, nie pytajcie mnie, jakie to jest stężenie, bo tego nie wiem dokładnie.

Co ciekawe, to to , że wiele dziewczyn używa żeli do higieny intymnej, do mycia włosów i są bardzo zadowolone. Wynika to z tego, że dzięki kwaśnemu PH, zamykają one łuski włosów, a w związku z tym włosy są miększe, milsze w dotyku i wyglądają zdrowiej.

Jeśli lubicie czytać etykiety, to Eveline jest mistrzem w opisywaniu działania i właściwości swoich produktów ;). Takie opakowanie kosmetyku, może być niezłą lekturą przy porannej posadówce, wiadomo gdzie ;) haha
Etykiety podlinkowałam pod każdym zdjęciem.
zdjęcia etykiety w odnośnikach poniżej
Etykieta    klik1    klik2    klik3
zdjęcia etykiety w odnośnikach poniżej
Etykieta    klik1    klik2    klik3
zdjęcia etykiety w odnośnikach poniżej
 Etykieta    klik1    klik2    klik3

Cena tych żeli to ok. 12 zł za opakowanie


Używacie żeli do higieny intymnej, czy są to produkty dla Was niezbędne? Nie musicie odpowiadać, jeśli nie chcecie ;)
Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

26 komentarzy:

  1. Mi do niedawna również wystarczał żel pod prysznic, jednak odkąd zaczęłam borykać się z problemami tych sfer, używam Facelle i bardzo mi pasuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to samo, kiedyś wystarczały żele, od niedawna jednak pilnuję uzywania facelle i jest OK.

      Usuń
  2. Mam wszystkie trzy, ale jeszcze używam innego i tak czekają :D Moim zdaniem to Tołpa jest mistrzem w czarowaniu na etykietach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mm wszystkie trzy ale jeszcze czekaja, teraz używam jednego dzięki któremu wyszłam z infekcji : )

    OdpowiedzUsuń
  4. moje czekają na swoją kolej... mam dość spory zapas tego typu produktów :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ja uzywam zelu z avonu.. chyba jestem przyzwyczajona tak dlugo uzywam ze jak probuje zmienic na inny to zaraz jakies problemy ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam te same żele, wiadomo ;) z naszego spotkania ;P
    Jeden oddałam bratowej a dwa zostawiłam. I chyba wypróbuję do mycia włosów tak jak myję Facelle (który mi się kończy). W sumie mam podobne zdanie o używaniu takich żeli do twojego :) Ale się używa - miałam już Ziaje i Facelle właśnie a teraz te gagatki

    OdpowiedzUsuń
  7. W swoim życiu miałam 2 zele do higieny intymnej, które sprezentowali mi przedstawiciele do przetestowania (znane marki) i z ręką na sercu muszę stwierdzić, że nie widzę żadnej różnicy w porównaniu z mydłem. Muszę tylko dodać, że nie mam problemu z nawracającymi infekcjami i podrażnieniami, stąd moja opinia taka a nie inna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to witam w klubie, ja też nie odczuwam różnic. Oby to się u nas nie zmieniło ;)

      Usuń
  8. Nie widziałam ich jeszcze nigdzie. Zazwyczaj używam AA dla skóry(?) wrażliwej albo Biały Jeleń z aloesem. Fajnie że te z Eveline mają pompkę, bo tylko takie żele mają u mnie prawo bytu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. tak, takie zele sa niezbedne do codziennej pielegnacji :) uwielbiam produkty apteczne jak pliva fem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam tej serii, a wydaje się warta zainteresowania. Muszę kupić któryś z produktów.
    Pozdrawiam i zapraszam do udziału w konkursie. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. U mnie taki żel to konieczność:) Co prawda tych jeszcze nie miałam okazji próbować, ale bardzo lubię Facelle:)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja niestety doświadczyłam wątpliwej przyjemności infekcji intymnych, więc wiem, że dobrze dobrany żel do higieny intymnej to podstawa...

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakoś nie lubię używać do tego żeli pod prysznic i pilnuję, żeby zawsze płyn do higieny intymnej u mnie był :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Odpowiedzi
    1. o, nie, tylko nie Ziaja ;P
      przecież już sam kolor tego żelu (chemii jak nie wiem, fuj!) odrzuca ;P

      Usuń
  15. przyszłam do Ciebie z tej śmiesznej awanturki (chociaż nie, wróć - jeszcze tam awanturki nie ma, ale zapewne za jakieś 12 godzin się rozpęta, jak "adminka" listę ogłosi :>) na grupie fejsowej łódzkich blogerek - chociaż mnie upublicznianie statystyk nie przeszkadza, to ton wypowiedzi Klaudii już tak.
    poczułam więc do Ciebie ogromną sympatię, bo masz podobny tok myślenia w tej sprawie do mnie ;P

    także - tyle o tym, skąd się urwałam ;)

    a teraz - do meritum.

    Większość żeli do higieny intymnej na polskim rynku to jeden wielki badziew.
    Syf, jakich mało. SLS jest tam najmniej szkodliwym składnikiem, że tak powiem.

    Dobrych żeli jest raptem kilka - to żele Tołpy, Lactacyd, rossmannowskie Facelle, Lacibios Femina i Plivafem.
    Reszta jest do odstrzału - choćby właśnie ze względy na rzekomo fizjologiczne pH, a w rzeczywistości pH równe... pH skóry.
    a, jak sama zauważyłaś, pH okolic intymnych jest zdecydowanie bardziej kwaśne.

    w moim wypadku jest to kosmetyk, którego zabraknąć nie może - od dziesięciu lat jestem na hormonach, wskutek choroby, a przy braniu hormonów infekcje mam kilka razy w miesiącu.
    bez wspomagania nie idzie tego leczyć ani przeżyć, po prostu.
    jestem więc w tej "półce" obcykana ;)

    i tak - co z tego, że Eveline wypuszcza na rynek produkt rzekomo na upławy, kiedy wiadomo, że SLS dodany do takiego (nawet kwaśnego) żelu i tak wszystko powyjaławia. absurd nad absurdami.
    taki sam "bajer" kilka lat temu zrobiła Soraya ;)

    ogółem - dobry marketing widzę w tych żelach, ale nic poza tym.
    jednak - dla 80% kobiet będzie to produkt dobry.
    ale te kobiety równie dobrze mogą się podmywać samą wodą.
    bo zdrowa kobieta właśnie tak powinna dbać o swoja higienę intymną - jej to w zupełności wystarczy ;)


    pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za komentarz! Wiele mi w nim wyjaśniłaś! Ja właśnie należę do tych osób, które mogę się myć nawet zasadowym mydłem i nie czują różnicy. Jak będę miała okazję, to zwrócę uwagę na składy poszczególnych żeli intymnych różnych firm i spróbuję je przeanalizować, wtedy z pewnością zwrócę się do Ciebie o pomoc!

      PS. Apropo "afery" to jesteś już 5 osobą, która się wypowiedziała w tej sprawie i jej to nie pasuje. Przeczytaj komentarz Weroniki w grupie :) Jeśli możesz, to dodaj mnie do znajomych na FB, będziemy coś działać w temacie spotkania równoległego i będzie to coś wielkiego. Mam już pomysły i jeśli byś się przyłączyła, to byłoby super! :)

      Usuń
    2. Przepraszam, o komentarz Patrycji mi chodziło. Jest już po północy i chyba powinnam się położyć już, zaćmienia umysłu mam ;)

      Usuń
    3. Podzielam opinię Lily Marlenne. Ja najczęściej uzywam te Rossmannowskie. Co do Lactadyd wersja fresh jak dla mnie jest do odstrzalu.

      Usuń
  16. Jeszcze o nich nie słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. http://kobiecosc.info/prawidlowo-sie-myc-zeby-zlapac-infekcji/ :)

    OdpowiedzUsuń
  18. nie znałam tych produktów...poszukam w internecie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!