Cześć Dziewczyny :)

W sierpniu beGlossy przygotowało dla nas pudełko dedykowane naszym stopom, tak aby nie tylko pięknie wyglądały w szpilkach, ale również doskonale się w nich czuły. Hasłem przewodnim bowiem jest "NA SZPILKACH"! 
W moim pudełku znalazłam jedynie produkty pełnowymiarowe i choć główne są to kosmetyki do stóp, to znalazłam również produkt do ciała, a również do włosów. Razem z pudełkiem otrzymałam również kolejny numer magazynu beGlossy, którego lektura uprzyjemniła mi czas w ostatniej, wakacyjnej podróży.
Sierpień to idealny miesiąc by pokazać swoje piękne nogi. Kobieta w szpilkach zawsze wygląda niezwykle atrakcyjnie i ponętnie. Przygotować do tego pomoże Wam się edycja pudełka beGLOSSY „na szpilkach”. Będziecie miały okazje przetestować nie tylko kosmetyki, dzięki którym Wasze nogi w szpilkach będą wyglądały oszałamiająco! W pudełeczku beGLOSSY znajdziecie aż 5 pełnowymiarowych kosmetyków, które z pewnością Was zaskoczą i mogą stać się Waszymi ulubieńcami na długie lata.


Plastry na pęcherze na piętę Holly Fulton - średnie
Limitowana edycja COMPEED® plastrów na pęcherze na piętę w nowym opakowaniu zaprojektowanym przez brytyjską projektantkę mody Holly Fulton. Hydrokoloidowe plastry na pęcherze działają jak druga skóra, absorbując wilgoć i formując ochronną poduszeczkę, aby:

• Błyskawicznie złagodzić ból wywoływany przez pęcherz,
• Chronić pęcherz przed otarciami,
• Zapewnić szybkie gojenie rany w optymalnych warunkach,
• Uformowane tak, aby dobrze przylegały do skóry poniżej ścięgna Achillesa.
Jeden plaster utrzymuje się na miejscu przez kilka dni. W indywidualnych przypadkach czas ten może się różnić.
Cena detaliczna: 20,00 zł / 5 plastrów

One właśnie ucieszyły mnie najbardziej. Znajdują się w trwałym opakowaniu, które moim zdaniem powinno znajdować się w każdej damskiej torebce! Każda z nas doskonale zdaje sobie sprawę, jak to jest, kiedy zakładamy nowe, jeszcze nie wyrobione buty. Wtedy łatwo o otarcia i pęcherze. Plastry Compeed doskonale sobie z nimi radzą! Ja już się z nimi nie rozstaję i są stałym wyposażeniem mojej torebki :).




SHE FOOT SÓL DO KĄPIELI STÓP
Porcja soli w saszetce na jednorazową kąpiel. Sól skutecznie zmiękcza martwy naskórek już po kilkuminutowej kąpieli, pomagając usunąć stwardniałą skórę. Kąpiel z dodatkiem soli odpręża i przywraca skórze równowagę. Minerały z Morza Martwego maja właściwości odświeżające i deodorujące. Sól stosowana regularnie pomaga utrzymać skórę stóp w dobrej kondycji i eliminować nieświeży zapach.

Cena detaliczna: 4,95 zł / 65 g

Sól do kąpieli przydaję się nie tylko podczas pedicure, ale również wtedy, kiedy chcemy przynieść naszym stopom ulgę po ciężkim dniu. Często zdarza mi się dużo chodzić pieszo, a po całym dniu wędrówek moje stopy potrzebują specjalnego traktowania. Sól do kąpieli stóp w takich chwilach jest niezbędna!


essence ULTÎME Szampon OMEGA OIL+ REPAIR EXPERT
SZAMPON OMEGA OIL+ REPAIR EXPERT z bogatym olejkiem Omega i esencją perły regeneruje zniszczone włosy na poziomie komórkowym i zapobiega ich rozdwajaniu.
Cena detaliczna: 22,99 zł / 250 ml 

W pudełku znalazłam również szampon od Schwarzkopf. Niestety nie będę mogła z niego skorzystać, gdyż moja skóra głowy nie toleruje SLS-ów, ale moja mama z pewnością ucieszy się z takiego prezentu! Szybka regeneracja włosów podczas mycia na pewno się  jej przyda!


Evree Power Fruit Nawilżający olejek do ciała 
Zmień rutynową pielęgnację ciała na dwufazową pielęgnację specjalistyczną i zobacz jak głęboko nawilżone i odprężone będzie Twoje ciało! INNOWACYJNA FORMUŁA DWUFAZOWA! Przed użyciem wstrząśnij, nie mieszaj. Formuła olejkowa dobrze się wchłania.
SKŁADNIKI AKTYWNE:
FAZA GÓRNA:
- olejek malinowy
- olejek jojoba
- olejek avocado
- olejek winogronowy
-olejek sezamowy
FAZA DOLNA:
-kwas hialuronowy
DZIAŁANIE:
-intensywnie nawilża
- rewitalizuje i odżywia
- odpręża i łagodzi skórę
- nadaje sprężystość i gładkość
Cena detaliczna: 29,99 zł / 100 ml 

Nawilżający, dwufazowy olejek do ciała od Evree również bardzo mi się spodobał. Genialne jest to, że jest on dwufazowy. Przed użyciem trzeba go dokładanie wstrząsnąć, a wytworzy się emulsja. Po wstrząśnięciu emulsja nie rozwarstwia się szybko, dlatego po jednorazowym wstrząśnięciu można już aplikować ja na całe ciało. Szybko się wchłania i natychmiast nawilża. Olejku Power Fruit można używać nawet tuż po depilacji. Muszę przyznać, że spodobał mi się nawet bardziej niż Multi Bomb :D


Purederm Maska nawilżająca na dłonie z ekstraktem z płatków owsianych
Maska nawilżająca do rąk w kształcie rękawicy intensywnie regeneruje oraz nawilża skórę dłoni, przywracając jędrność suchym, szorstkim i “przepracowanym” dłoniom. Wzbogacona w ekstrakt z masła shea, miód oraz naturalne składniki zmiękczające skórę, głęboko penetruje skórę, dogłębnie ją nawilżając i odżywiając. Już po jednym użyciu dłonie odzyskają aksamitną gładkość.
Cena detaliczna: 14,99 zł / 26g

Do maski na dłonie PUDRODERM w formie rękawiczek, podeszłam bardzo entuzjastycznie. Niestety trochę się zawiodłam, gdyż efekt po zastosowaniu utrzymał się jedynie przez krótki czas. Możliwe, że dam temu produktowi jeszcze jedną szansę, bo forma rękawiczek bardzo mi się podoba, ale przed zastosowaniem na dłonie nałożę jeszcze grubą warstwę kremu do rąk.


Jeśli chciałbym kpić te wszystkie produkty osobno to zapłaciłabym za nie ok. 90 zł. Za pudełko beGlossy trzeba zapłacić natomiast 49 zł, wliczone są w tą cenę również koszty wysyłki.


Pudełko beGLOSSY NA SZPILKACH znajdziecie na stronie beGlossy i tam też możecie je zamówić, choć moim zdaniem lepiej jest wykupić kilkumiesięczną subskrypcję, niż pojedyncze pudełka :)


Co myślicie o sierpniowym wydaniu beGlossy?

Na szpilkach, czyli sierpniowe beGlossy!

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Bardzo często pytacie mnie, jaką lampę wybrać do hybryd, dlatego właśnie w tym wpisie postanowiłam rozwiać Wasze wątpliwości i pomóc w wyborze odpowiedniego sprzętu. Długo trwało, zanim zdecydowałam się na tą publikację, a to dlatego, że chciałam dobrze przetestować wszystkie rodzaje lamp, aby wiedzieć o czym piszę i aby nie wprowadzić Was przypadkowo w błąd.
W dzisiejszym poście opowiem Wam o poszczególnych rodzajach lamp, a także spróbuję określić adekwatne ceny w jakich powinnyście tych lamp szukać, aby nie przepłacać.

Lampy dzielimy ze względu na rodzaje żarówek, a także rodzaj emitowanego światła. Jeśli chodzi o wygląd, kształt, kolor, czy walory estetyczne i dodatkowe bajery, to ma to mniejsze (jak nie żadne) znaczenie, np. wentylator lub czujnik ruchu.

Wyróżniamy 3 rodzaje lamp: UV, LED, a także od niedawna LED+CCFL

LAMPY UV

Najtańsze lampy na rynku, ale też najsłabsze i najbardziej czasochłonne, jeśli chodzi o utwardzanie lakierów. Taka lampa była moją pierwszą, jaką miałam i byłam z niej całkiem zadowolona, oczywiście do czasu, aż zaczęłam korzystać z urządzeń lepszych, ale o tym później.


W lampach UV do naświetlania wykorzystywane są świetlówki, w mojej są 4  (każda o mocy 9 W) i moim zdaniem, jeśli chciałybyście w taką lampę zainwestować, to ona koniecznie musi mieć właśnie 4 świetlówki i moc minimum 36 W. Absolutnie odradzam kupowanie lamp UV z mniejszą ilością żarówek i mniejszą mocą, takie lampy nie będą dobrze utwardzać.

Takie żarówki są oczywiście wymienne i kosztują ok. 10-12 zł za sztukę, ale przy domowym użytku raczej nie doświadczycie potrzeby ich wymieniania.


Moja lampa  posiada trzy tryby pracy 120 sekund, 180 sekund oraz pracę ciągłą i ma także automatyczny wyłącznik czasowy i to jest właściwie wszystko, co taka lampa powinna mieć. Znajduje się w niej jeszcze wyjmowany spód, co ułatwia utwardzanie lakierów na stopach. Więcej przy użytku domowym nie jest potrzebne. Oczywiście na rynku możecie spotkać lampy z dodatkowymi, ale niepotrzebnymi bajerami, które znacznie podwyższają ich ceny.

Niewątpliwą zaletą lampy UV jest to, że utwardza ona każdy rodzaj lakierów hybrydowych, a niektóre z nich można utwardzać jedynie w lampach UV np. Shellac (o tym producent lakierów zawsze informuje). Wadą takich lamp jest dłuższy czas naświetlania lakierów, a także to, że bardzo napigmentowane kolory mogą się niestety marszczyć podczas utwardzania.

PODSUMOWUJĄC
Minimalne wymaganie jakie powinna spełniać lampa UV:
* cztery świetlówki o mocy 9 W
* całkowita moc lampy minimum 36 W
* minimum dwa tryby pracy (120 sekund i tryb ciągły), a najlepiej 3.
* automatyczny wyłącznik (timer)


Zalety lampy UV:
* niska cena ( taką lampę możecie już kupić w okolicach 35 zł nie opłaca się jednak za nią dawać więcej niż 60 zł). Nieistotna jest marka jakiej jest lampa, generalnie i tak większość jest ściągana z Chin tylko etykiety się na nich zmieniają ;)
* możliwość utwardzania lakierów hybrydowych wszystkich marek

Wady lampy UV:
* duże gabaryty
* długi czas utwardzania
* mniejsza moc utwardzania w porównaniu do lamp LED
* ze względu na słabą moc, lakiery często się rolują podczas utwardzania


'KIESZONKOWA' LAMPA LED TYPU MOSTEK 
To była moja druga lampa do hybryd i przyznam się Wam, że odkąd ją przygarnęłam, to do lampy UV już nie wróciłam. Jest ona bardzo niewielka, ale kryje w sobie dużą moc, bo z mojego doświadczenia wynika, że utwardza lakiery szybciej i lepiej niż lampa UV. Ze względu jednak na jej małe wymiary kciuki trzeba utwardzać osobno, a pozostałe paznokcie układać blisko siebie i najlepiej  w tej samej linii. Niewątpliwie jednak jest ona genialna, gdyż można ją zabrać wszędzie!


W tej lampie LED do naświetlania wykorzystane są trzy żarówki LED, każda o mocy 3W, czyli całkowita jej moc wynosi 9W. Posiada ona trzy czasy utwardzania: 30, 60 i 90 s. Takie żarówki mogą pracować bardzo długo, bez potrzeby ich wymieniania. W mojej lampie ich żywotność wynosi 50 tyś. godzin, ale na rynku są również takie o żywotności 30 tyś. godzin (one są tańsze).
Taka lampka posiada również automatyczny wyłącznik.



PODSUMOWUJĄC
Minimalne wymaganie jakie powinna spełniać mini lampa LED:
* trzy lampki LED o mocy 3W
* całkowita moc lampy minimum 9 W
* na rynku znajdziemy takie lampy o różnych ilościach trybów pracy: 1, 2  lub 3. Generalnie nie jest to tak bardzo istotne, ale znacznie wpływa na cenę. Jeśli nie chcecie wydawać dużo pieniędzy na taką lampę, możecie kupić nawet taką z jednym trybem pracy i np. włączyć ją dwa razy przy utwardzaniu na jeden raz.
* automatyczny wyłącznik (timer)


Zalety lampy UV:
* niewielkie gabaryty
* dobrze utwardza, lepiej i szybciej niż lampa UV 36W

Wady lampy UV:
* nieco droższa od lampy UV (zależnie od ilości trybów pracy i żywotności żarówek możecie kupić ja w okolicach od 30 do 140 zł (140zł to maksymalne maximum!) Jeśli chodzi o żywotność żarówek, to nie jest to bardzo istotna kwestia, i tak wystarczą Wam na kilka ładnych lat ;)
* trzeba utwardzać paznokcie na raty, ze względu na niewielkie gabaryty lampy
* nie utwardzimy nią lakierów np. Shellac

Przestrzegam Was przed zakupem mini lampek LED np. w formie latarek, czy breloczków, to absolutnie mija się z celem.


LAMPA LED 12W

To najlepsza lampa, jaką do tej pory miałam i to z niej na chwilę obecną jestem najbardziej zadowolona! Bardzo szybko utwardza lakiery, mieści całą dłoń wraz z kciukiem. Posiada dużą ilość diod LED, choć nie policzyłam ile jest ich dokładnie ;) Może Wy się skusicie?
Są one jednak mniejszej mocy, niż w przypadku mojego mostka, o którym pisałam wcześniej. 
Ta lampa jest zabudowana ze wszystkich stron, a światło odbija się od 'luster' umieszczonych w środku. Dzięki temu zarówno żele, jak i lakiery hybrydowe szybciej i lepiej się utwardzają.



Moja lampa  posiada trzy tryby pracy 30 sekund, 60 sekund oraz pracę ciągłą i ma także automatyczny wyłącznik czasowy. Najczęściej używam czasu utwardzania 30 s., bardzo rzadko 60 s., a trybu ciągłego jeszcze w mojej paznokciowej karierze ;-) nie używałam. Lampa posiada też automatyczny wyłącznik. Nie ma ona wiatraczka, ani sensora ruchu (osobiście nie polecam tego bajeru, więcej z nim kłopotu niż pożytku czasem potrafi się włączyć lub wyłączyć w najmniej odpowiednim momencie), ale takie bajery znacznie wpłynęłyby na jej cenę, a do użytku domowego jest idealna.

W tej lampie znajduje się również zdejmowany spód, który mocowany jest na magnesach. Bardzo ułatwia to utwardzanie lakierów na stopach.



PODSUMOWUJĄC
Minimalne wymaganie jakie powinna spełniać duża lampa LED:
* całkowita moc lampy minimum 12 W
* trzy tryby pracy: 30 s, 60 s i tryb ciągły
* automatyczny wyłącznik (timer)


Zalety lampy UV:
* możliwość utwardzenia za jednym razem wszystkich paznokci u ręki
* dobrze utwardza, lepiej i szybciej niż lampa UV 36W i lampa LED 9W

Wady lampy UV:
* nieco droższa od lampy UV i mini LED ( nie powinniście jednak zapłacić za nią więcej niż 150 zł, można również znaleźć te lampy w jeszcze niższej cenie). Oczywiście, im więcej bajerów (które tak naprawdę nie są do domowego użytku potrzebne tym droższe lampy. Są nawet takie, które dochodzą do 800 zł!)
* nie utwardzimy nią lakierów np. Shellac


Lampa LED + CCFL 12W
To jest mój najnowszy nabytek, więc nie zdążyłam się z nią jeszcze odpowiednio dobrze zapoznać, ale co nieco już wiem. Jest to połączenie lampy LED z lampą UV (CCFL = UV). Obok diod LED, ma ona dodatkowo wbudowaną żarówkę CCFL w kształcie spirali.

Zaletą takiej lampy jest możliwość utwardzanie wszystkich lakierów, również takich, które mogą być utwardzane tylko w lampach UV. Należy jednak pamiętać, że spirala ma mniejszą moc niż tradycyjna lampa UV ze świetlówkami, dlatego takie lakiery trzeba utwardzać odpowiednio dłużej.


Jeśli chodzi o tryby pracy moja lampa jest praktycznie identyczna, jak wcześniej opisywana lampa LED. Posiada ona również odczepiany spód mocowany na magnesy. 

Na chwilę obecną nie napiszę o niej dużo więcej, ponieważ mam ją od niedawna i jeszcze muszę lepiej się z nią zapoznać, ale w porównaniu do opisywanej lampy LED jestem z niej mniej zadowolona. Wydaje mi się, że utwardza słabiej. Nie używam lakierów, które utwardzane są jedynie w lampach UV, więc spirala CCFL nie jest mi na chwilę obecną potrzebna.


Taką lampę możecie nabyć za kwotę oscylującą w okolicach 100 zł.


Mam nadzieję, że choć trochę rozwiałam Wasze wątpliwości względem lamp do hybryd. Jak widzicie, nie używam drogich lamp z bajerami. Na domowy użytek wystarczą takie podstawowe modele. 
Jeśli macie jakieś pytania, to zadawajcie je w komentarzach. Postaram się rozwiać Wasze wątpliwości i ewentualnie edytować ten wpis, tak aby odpowiedzi na Wasze pytania się w nim znalazły :)

Jaką lampę wybrać do hybryd?

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Ostatnio miałam okazję testować kilka nowości Lirene, pokazywałam Wam je na Facebooku. Dziś przyszła pora, abym podzieliła się z Wami moją opinią o tych produktach. Zapoznałam się bliżej z balsamami i żelem pod prysznic, kremem do twarzy, remodelatorem sylwetki, płynem do demakijażu i kolorówką.


Balsamy i żele pod prysznic Lirene

Do balsamów pod prysznic podchodzę trochę tak, jak do suchych szamponów. Stosuję je jedynie w wyjątkowych okolicznościach. Dają one efekt nawilżonej skóry, ale nie jest on długotrwały. Przydają się na wyjazdach, kiedy często nie ma czasu na to, aby wsmarowywać w ciało balsamy, czy olejki i czekać, aż się wchłoną. Wtedy trzeba wziąć szybki, wieczorny prysznic i ubierać się, ale bynajmniej nie w pidżamę ;) Właśnie w takich okolicznościach takie szybkie balsamy pod prysznic spełniają świetnie swoją rolę. Ja miałam okazję wypróbować dwa z nich. Jeden brązujący, a drugi nawilżający. Z obydwu byłam zadowolona. Początkowo trochę obawiałam się brązującego, ale okazało się, że nie było czego. Po pierwszym użyciu nie było widać różnicy w kolorycie skóry, ale po kilku użyciach już tak, choć była ona subtelna. Fajnie, że przy takim balsamie nie trzeba obawiać się zacieków i plam :).

Żel pod prysznic również wzbudził u mnie pozytywne emocje. Ma on śliczny kwiatowy zapach, który rozprzestrzenia się po całej łazience i uprzyjemnia chwile w kąpieli. Jest gęsty i wydajny, tworzy dużo piany, ale nie wysusza skóry. Bardo pozytywnie! :)

Lirene ProVita D, PRO Dermal Activator (Ultra aktywny krem regenerujący na noc z witaminą D)
ok. 26 zł/50 ml
Linia kosmetyków do pielęgnacji twarzy Lirene proVita D pomaga niwelować negatywne konsekwencje niedoboru witaminy D w skórze, stymulować procesy intensywnej odnowy komórkowej, jednocześnie wzmacniając naturalne mechanizmy ochronne skóry. Formuła kremu Lirene PRO Dermal Activator oparta została na unikalnym kompleksie NIGHT proVita D, wzbogaconym o wysokoskoncentrowany kwas foliowy i masło Karité. Dzięki temu kosmetyk likwiduje negatywne konsekwencje niedoboru witaminy D w skórze, aktywuje jej naturalne funkcje immunologiczne, wzmacnia barierę ochronną i reguluje proces prawidłowej gospodarki wodno-lipidowej. Wysokoskoncentrowany kwas foliowy o bardzo silnych właściwościach dermo-naprawczych aktywuje odnowę komórek skóry podczas snu, przywracając skórze gładkość i elastyczność. Masło karite długo dostarcza skórze niezbędne składniki odżywcze. Olejki brzoskwiniowy i karotenowy wzmacniają działanie odżywcze i rewitalizujące. Krem regeneruje skórę, przywracając jej elastyczność i wypoczęty, zdrowy wygląd. Krem odpowiedni dla każdego typu skóry. Szczególnie polecany do cery normalnej i wrażliwej, sporadycznie przesuszonej, zmęczonej i pozbawionej blasku, z widocznymi niedoskonałościami i zmarszczkami.
Jeśli chodzi o kremy do twarzy, to zawsze jestem bardzo ostrożna. Mojej cerze ciężko jest dogodzić, a jeśli jakiś gagatek jej nie przypasuje, to pojawia się niemały problem. Do tego kremu od Lirene podeszłam z pewną dozą niepokoju, a jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. Okazał się świetny!
Już samo opakowanie wygląda ciekawie, a zawartość jeszcze lepiej :)
Krem stosuję na noc, czasem samodzielnie, a czasem z serum Palmers. Efekty są naprawdę super! Krem szybko się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy (choć właściwie nawet gdyby pozostawiał, to nie zrobiłoby mi to żadnej różnicy, przecież stosuję go na noc), nie wałkuje się i nie bieli twarzy, bardzo przyjemnie się  go aplikuje. Rano cera jest promienna, wypoczęta i zregenerowana. Super, że tak fajny krem ma bardzo przystępną cenę. Polecam :)



Lirene City Matt Mineralny puder matujący nr 02 naturalny
ok. 23 zł/9 g
Puder zapewnia matowe i aksamitne wykończenie makijażu. Lekka konsystencja sprawia, że kosmetyk równomiernie się rozprowadza i dopasowuje do koloru skóry, a makijaż wygląda naturalnie i świeżo. Zawarta w pudrze alga koralowca nie tylko absorbuje sebum, matując skórę, ale również chroni ją przed wolnymi rodnikami. Puder jest odpowiedni dla każdego rodzaju cery.
Na pierwszy rzut oka, wydawało mi się, że puder matujący Lirene doskonale spełni swoją funkcję. Jest dobrze, drobno zmielony, pięknie pachnie i świetnie nakłada się pędzlem na twarz. Posiada maleńkie iskrzące drobinki, ale nie  są one bardzo widoczne na twarzy. Świetnie matuje, ale nie tworzy tzw. gipsowej twarzy. Efekt tuż po nałożeniu jest doskonały. Puder nie 'ciastuje' się i nie zbiera w zmarszczkach, ładnie utrwala makijaż. Jedynym minusem, jaki w nim zauważyłam to to, że po chwili od nałożenia ciemnieje i to dość znacznie. Nie wiem, czym to jest spowodowane, być może tak reaguje z moim podkładem, ale ciemnieje za każdym razem i to o dwa tony, co jest dla mnie na chwilę obecną nie do przejścia. Mam odcień neutralny, ale zamierzam wypróbować jeszcze jaśniejszy, ponieważ sam produkt bardzo mi odpowiada, tylko to ciemnienie mi przeszkadza... :/

Lirene City Matt (Fluid matująco - wygładzający) - naturalny 204
ok. 24 zł/30 ml
Fluidy nowej generacji City Matt posiadają wspaniałe właściwości wygładzające i matujące. Zawarta we fluidach specjalna formuła Nylon 12, sprawia, że skóra jest jedwabista i doskonale matowa. Zastosowany system mikrogąbeczek pochłania nadmiar sebum. Witaminy E i C doskonalą kondycję skóry twarzy i zachowują jej młody wygląd.
Z fluidu natomiast nie jestem zadowolona. Plusem jest to, że świetnie działa na cerę. Nie wysusza jej, a nawet nawilża. Pozostawia ładne matowe wykończenie na dość długo, nie roluje się i wygląda naturalnie, ale... no właśnie... niestety nie spełnia swojej funkcji jeśli chodzi o krycie. Nie jest w stanie ukryć nawet niewielkich przebarwień, co niestety w moim przypadku jest dla niego dużym minusem. Ja określiłabym go raczej jako krem BB, niż podkład. Myślę, że dobrze sprawdziłby się w przypadku dziewczyn z prawie nieskazitelną cerą. Ja niestety mam trochę do ukrycia...

Lirene DERMOPROGRAM Łagodzący płyn do demakijażu oczu
ok. 12 zł/125 ml
To właściwy kosmetyk dla Ciebie, jeśli chcesz skutecznie usunąć makijaż, również wodoodporny, bez podrażniania delikatnej skóry okolic oczu. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe. Bezzapachowy. Jak działa? Zestaw olejków w fazie jasnej - skutecznie usuwa makijaż, również wodoodporny; faza niebieska - działa kojąco i tonizująco. W efekcie rzęsy i powieki są idealnie oczyszczone - bez podrażnień i pozostawiania tłustej warstwy. Jak stosować? Przed użyciem energicznie wstrząsnąć płynem do uzyskania jednolitego koloru. Nasączyć wacik płynem, przyłożyć do powieki i pozostawić na kila sekund. Następnie delikatnie usunąć makijaż.
Czytałam wiele różnych opinii o tym produkcie i były one bardzo różne. Jedne pochlebne, a inne wręcz przeciwnie. W większości jednak spotykałam się z tymi negatywnymi. U mnie natomiast ten płyn do demakijażu się sprawdził całkiem dobrze, ale muszę wziąć poprawkę na to, że nie używam kosmetyków wodoodpornych. Nie miałam problemów ze zmywaniem nim tuszu do rzęs, radzi sobie z tym bardzo dobrze. Ja po wymieszaniu dwóch faz, nalewam odrobinę na płatek kosmetyczny, a następnie przykładam do oka stroną na którą nalewałam płyn, Trzymam tak przez chwilę, a następnie lekko przecieram oko. Na koniec odwracam płatek na drugą stronę i znów przecieram. Dzięki takiemu sposobowi aplikacji nie mam problemów ze zmyciem makijażu, ani z tłustą warstwą, którą zazwyczaj pozostawiają po sobie płyny dwufazowe. 
Producent obiecuje, że przy ciągłym stosowaniu płyn wspomaga rzęsy i powoduje, że stają się one dłuższe. Jeśli chodzi o kondycję rzęs to nie zauważyłam żadnych zmian, więc u mnie w tym względzie raczej działania nie ma, ale ogólnie z tego produktu jestem zadowolona.


Lirene, Body Modelator, Remodelator Sylwetki, Mezoterapia
ok. 30 zł/ 200 ml
Składnik aktywny Antycellulitowej Terapii marki Lirene Cellu Out stworzony został w odpowiedzi na najnowsze badania nad adipocytami – komórkami znajdującymi się w skórze, które magazynują tłuszcz. Są to: adipocyty białe – które stanowią główny magazyn tłuszczu w naszym organizmie i adipocyty beżowe – mogące przyjmować 2 formy: aktywną, przyspieszając spalanie tłuszczu oraz nieaktywną, magazynując tłuszcz. Działanie składnika aktywnego Cellu Out polega na przekształcaniu nieaktywnych adipocytów białych w aktywne adipocyty beżowe, spalające tłuszcz. Cellu Out to składnik pochodzenia morskiego – wyciąg z alg Tisochrysis lutea, który zwiększa temperaturę skóry, aktywując proces odpowiedzialny za termogenezę (spalanie tłuszczu). Remodelator Sylwetki marki Lirene poprawia mikrokrążenie w skórze, zmniejszając cellulit. Dzięki zawartości emolientu – bogatego w witaminy E i F masła Shea – dodatkowo posiada właściwości pielęgnacyjne, optymalnie nawilżając i odżywiając skórę. Stosowanie: Aplikować balsam codziennie rano i wieczorem. Rozprowadzić na skórze ze szczególnym uwzględnieniem miejsc z nadmiarem tkanki tłuszczowej.
Od tego typu produktów wiele nie oczekuje, a już na pewno tego, że magicznym sposobem obwód mojego ciała się zmniejszy, a cellulit zniknie. Nie ma takiej możliwości i już! Jedyne czego oczekuję to ujędrnienia skóry i jej napięcia. Ten produkt spełnił moje oczekiwania, bo skóra rzeczywiście jest napięta i jędrna a w dodatku nawilżona. Na więcej nie liczyłam, choć zgubić kilka centymetrów bym chciała, ale wiem, że tylko ciężka praca i dieta są w stanie to uczynić.
Krem jest gęsty i treściwy, trochę tłustawy i wchłania się średnio, ale ponieważ stosuję go tylko na noc, to wcale mi to nie przeszkadza. 


Wśród nowości Lirene, które miałam okazję wypróbować jedne przypadły mi do gustu, a inne nie do końca. Bardzo zadowolona jestem z produktów pod prysznic, kremu do twarzy, remodelatora sylwetki i płynu do demakijażu. Kosmetyki kolorowe natomiast nie szczególnie przypadły mi do gustu, a szkoda, bo miałam co do nich duże nadzieje.

Chętnie poczytam o waszych opiniach na temat tych kosmetyków, jeśli zechcecie podzielić się nimi w komentarzach :)

Buziaki :*

Nowości Lirene na lato!, Co o nich sądzę?

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Konturowanie twarzy to w ostatnim czasie prawdziwy hit makijażowy. Nic w tym dziwnego, bo taki zabieg świetnie wysmukla rysy twarzy. Możemy nim optycznie ukryć pewne partie twarzy, a inne wysunąć na pierwszy plan. Właściwie w każdej kobiecej kosmetyczce znajduje się jakaś paletka do konturowania. Producenci prześcigają się w wymyślaniu coraz to nowych formuł i sposobów na konturowanie.

Dziś opowiem o L’Oréal, Infallible Sculpt, czyli długotrwałej paletce do konturowania na mokro. Do tej recenzji zbierałam się dość długo, a to dlatego, że naprawdę nie wiedziałam jak ten produkt 'ugryźć'. W końcu jednak, po wielu próbach wyrobiłam sobie o nim opinię, której jestem na 100% pewna.


Zacznijmy od opakowania, które jako pierwsze zwróciło moją uwagę, bo prezentuje się całkiem fajnie. Jest to kasetka, która od dołu ma kolor transparentno żółty, a od góry jest czarna. W środku, w części ruchomej znajduję się niewielkie lusterko. Część nieruchoma zawiera miejsce na sam produkt, jak również puste korytko w którym jest umieszczona instrukcja użytkowania. Szczerze mówiąc trochę zdziwiło mnie, że zrobiono osobne korytko na instrukcję. Trochę to bez sensu. W tym miejscu powinna znajdować się gąbeczka do nakładania, ale to tylko moja subiektywna opinia.
Instrukcję przewertowałam wzdłuż i wszerz. Generalnie całkiem mi się spodobała, bo na grafikach dobrze przedstawiony jest sposób konturowania dla różnych kształtów twarzy. Szkoda tylko, że instrukcja nie jest w języku polskim... taki szczegół ;)
Co prawda, ja w swoim produkcie miałam instrukcję w języku polskim, ale nie sądzę, aby była w sprzedaży. Jeśli się mylę, to mnie poprawcie w komentarzach :).


Przejdźmy zatem dalej... paletka występuje w dwóch wersjach kolorystycznych:
01 Light/Medium i 03 Medium/Dark. Ja mam wersję jaśniejszą.
Kolorystyka bardzo mi się spodobała. Produkt do rozjaśniania jest naprawdę jasny, nie wpada w żółte, ani pomarańczowe tony, idealny. Kolor ciemny również przypadł mi do gustu, jest to brąz wpadający w szarość, do konturowania świetny!


Teraz przejdźmy już do najważniejszego, czyli konsystencji, aplikacji i ogólnego wrażenia. Na pierwszy rzut oka, konsystencja jasnego koloru wydaje się być rewelacyjna. Miękka, bardzo plastyczna, a pod wpływem ciepła skóry staje się jeszcze bardziej przyjemna. Konsystencja ciemniejszego koloru jest bardziej zbita, ale nadal wypada całkiem fajnie. Schody zaczynają się później...
... kolor jasny zupełnie nie współpracuje z podkładami. Ja zazwyczaj używam podkładów mocno kryjących, matujących i przy nakładaniu tego produktu zaczyna się katastrofa. Kolor jasny jest tak napakowany silikonami, że ściera, rozmazuje podkład, wałkuje się, strasznie zbiera się w porach. Wygląda to okropnie! Próbowałam nakładać ten produkt pędzlem..., była masakra, nakładanie palcami też nie pomogło. Generalnie jasny kolor jest fatalny. Zrobiłam nawet eksperyment i nałożyłam go na czystą skórę. Efekt był podobny. Kosmetyk zebrał się w porach skóry i skutecznie je pozapychał...

... kolor ciemny natomiast sprawdził się nieco lepiej. Ten już nie rozmazywał podkładu, nawet całkiem fajnie się blendował, a z końcowego efektu byłam zadowolona..., jednak nie na długo, a to dlatego, że po przypudrowaniu stał się bledszy a, przyciemnienie zniknęło w ciągu pierwszych dwóch godzin po aplikacji.


Generalnie ten produkt śmiało mogę nazwać bublem tego roku! Niestety nie sprawdził się ani troszkę, a uwierzcie mi, próbowałam się z nim rozprawić na wszystkie możliwe sposoby. Cena tej paletki to ok. 75 zł w Rossmannie... wcale nie mało, choć jak to w Rossmanie, często można trafić na jakieś promocje, ale nawet przy szałowej promocji - 49% na kolorówkę wychodzi ok. 38 zł. 
Jak dla mnie, zakup tej paletki to wyrzucenie pieniędzy w błoto, więc nie dajcie się skusić reklamom. Takie miałam wielkie nadzieje, a wyszła katastrofa... :( Wielka szkoda... .
Swoją drogą, strasznie ciekawi mnie, jak można taki bubel wypuścić na rynek..., czy tego nikt wcześniej nie testuje?


Czy miałyście do czynienia z tą paletką? Jaka jest Wasza opinia?
Dajcie znać w komentarzach, bo strasznie jestem ciekawa, jak sobie z nią radzicie!


L’Oréal, Infallible Sculpt - długotrwała paleta do konturowania - Czy warto?

Joanna
,