Cześć Dziewczyny :)

Jesienią zeszłego roku na polski rynek kosmetyczny szturmem wkroczyła nowa marka MIYA Cosmetics stworzona przez dwie pełne pasji kobiety Anię Koss i Anię Białas-Bednarczyk. Serca Polek zostały zdobyte przez kultowe, multifunkcyjne kremy myWONDERBALM, które łączą w sobie najwyższą jakość, wygodę użytkowania, wielofunkcyjność, naturalne składniki i cenę dostosowaną do każdej kieszeni.

Marka MIYA Cosmetics powstała z myślą o nowoczesnych kobietach, które nie mają czasu na wielogodzinne zabiegi pielęgnacyjne. Założycielki marki postanowiły stworzyć produkty, które dopasują się do potrzeb naszej skóry, stylu życia i mocno ograniczonego czasu. Multifunkcyjne kremy myWONDERBALM to był dopiero początek, bowiem teraz pojawiła się kolejna nowość, a mianowicie...



...mySUPERskin
Lekki olejek do demakijażu i oczyszczania twarzy, oczu oraz ust

..., który oczywiście również jest multifunkcyjny, skuteczny, szybki i delikatny!
Zanim jednak opowiem Wam, jak można go używać, zacznę od początku!

Olejek umieszczony jest w wygodnym opakowaniu z pompką, która idealnie dozuje produkt i jedno naciśniecie pompki wystarcza, aby wydobyć odpowiednią ilość olejku na jedno użycie. Samo opakowanie jest bardzo przyjemne dla oka i pięknie wygląda w łazience.
Produkt ma konsystencję typowo olejkową, nie tworzy emulsji po kontakcie z wodą. Olejek ma prześliczny malinowy zapach.

W składzie olejku znajdziemy same naturalne składniki takie, jak: 
olejek z nasion malin (jeden z moich ulubionych!), który nawilża, łagodzi i koi skórę; 
olejek z pestek moreli, który nawilża i odżywia, napina i ujędrnia skórę;
olejek ze słodkich migdałów, który usprawnia odnowę komórkową, nawilża i ujędrnia skórę, łagodząc podrażnienia;
olejek abisyński, który regeneruje, odbudowuje i nawadnia skórę, a także przeciwdziała jej starzeniu;
dodatkowo olejek został wzbogacony witaminą E, która zwalcza wolne rodniki, odżywia i wygładza zmarszczki.

Warto również wspomnieć, że ten produkt, tak jak inne kosmetyki MIYA nie zawierają parabenów, silikonów, olejów mineralnych, sztucznych barwników, parafiny, PEG-ów ani glikolu propylenowego.

Pełny skład olejku przedstawia się następująco:
INCI : Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Decyl Oleate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Sorbitan Laurate, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Crambe Abyssinica Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum (Fragrance), Limonene.



Jak można używać mySUPERskin?

Olejek mySUPERskin jest świetny zarówno do zmywania makijażu, jak również do odświeżania  i oczyszczania skóry, w dni kiedy nie nosimy makijażu. Można stosować go na dwa sposoby:
1 - do zmycia makijażu - wystarczy nałożyć go na suchą skórę i wmasować, aby rozpuścić makijaż, a następnie spłukać ciepłą wodą.
2 - do umycia twarzy w czasie 'no-make-up days' wystarczy nałożyć go na wilgotną skórę, wmasować a następnie spłukać.

Ja uwielbiam nim zmywać makijaż. Po całym dniu z podkładem matującym, moja skóra staje się przesuszona, ściągnięta i generalnie zaraz po wejściu do domu, myślę tylko o tym, aby wziąć kąpiel, zmyć makijaż i się zrelaksować. 
Olejek mySUPERskin daje mi ten komfort, że jest niesamowicie delikatny dla skóry i oczu. Jednocześnie mogą zmyć nim makijaż szybko z całej twarzy. Nie muszę przejmować się, że coś wpadnie mi do oka i zacznie szczypać.  Dodatkowym plusem jest to, że po zmyciu olejku moja skóra nie jest ściągnięta, ani napięta i nie czuję żadnego dyskomfortu. To jest super. Wystarczy chwila, żeby skóra była czysta, a ja czuła się komfortowo.



myPOWERelixir
Naturalne Serum Rewitalizujące

Po oczyszczeniu skóry olejkiem mySUPERskin, korzystam z kolejnego fantastycznego kosmetyku MIYA Cosmetics, a mianowicie z serum rewitalizującego myPOWERelixir
Ten produkt wszedł na rynek na przełomie wiosny i lata obecnego roku i znów okazał się HITEM! Dodaje skórze energii i blasku, redukuje ślady zmęczenia, ożywia skórę, napina, ujędrnia, wygładza i rozświetla. 
myPOWERelixir to wyjątkowa, energetyczna kompozycja 11 skoncentrowanych, skutecznych składników – naturalnych antyoksydantów, witamin i kwasów Omega 3+6.
Olejki z gorzkiej pomarańczy, słodkich migdałów, masło mango oraz ekstrakt z planktonu, ożywiają i rozświetlają zmęczoną, szarą skórę; dodając jej energii i blasku. Olejki chia, jojoba, kokosowy oraz wosk ze skorki pomarańczy działają przeciwstarzeniowo, ujędrniając i napinając kontur twarzy. Olejek ryżowy oraz witaminy E i F wygładzają drobne zmarszczki, wzmacniając skórę.
Zobaczcie pełny, naturalny skład:
Ingredients: Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Oryza Sativa (Rice) Bran Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Bitter Orange) Peel Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Peel Wax, Hydrogenated Vegetable Oil, Mangifera Indica (Mango) Seed Butter, Cera Alba (Beeswax), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Salvia Hispanica (Chia) Oil, Tocopheryl Acetate, Aqua (Water), Glycerin, Artemia Extract, Glyceryl Linoleate, Glyceryl Linolenate, Parfum (Fragrance), Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene.
Naturalne serum rewitalizujące, można stosować nie tylko przy pielęgnacji twarzy, a jego naturalny skład pozwala używać je nawet osobom ze skórą atopową. 


Już na samym początku, kiedy trafiło do mnie serum byłam nim oczarowana! Kartonik w kolorze pudrowego różu kryje w sobie szklany słoiczek z przesłodką nakrętka z serduszkowym logo MIYA. Opakowanie jest naprawdę urocze, ale to nie wszystko, bo mimo iż jest ze szkła, to z czystym sumieniem mogę nazwać je pancernym. Słoiczek spadł mi raz na płytki i absolutnie nic się mu nie stało ;)

Konsystencja serum jest dość gęsta w słoiczku, ale przy kontakcie ze skórą staje się delikatnym olejkiem. Zapach serum również jest bardzo przyjemny i delikatny, dla mnie bardzo odprężający.


Serum, tak jak i inne produkty MIYA Cosmetics, można stosować na wiele różnych sposobów. Można je stosować na twarzy, szyi, dekolcie, pod oczy a nawet na usta, ale nie tylko!
Serum rewitalizujące: rozgrzej w dłoniach i delikatnie wklep w skórę opuszkami palców;
Olejek do pielęgnacji: delikatnie rozmasuj na skórze okrężnymi ruchami;
Upiększającą maseczkę na noc: nałóż grubszą warstwę, delikatnie wklepując w skórę;
Rozświetlacz: zmieszaj z podkładem lub nałóż odrobinę na miejsca, które chcesz rozświetlić.

Ja serum używam na noc. Nakładam zamiast kremu i kładę się spać. Tuż po nałożeniu na twarz serum jest tłuste i nie wchłania się zbyt szybko, ale wieczorem jest mi to zupełnie obojętne. Kładę się spać, a rano moja skóra jest odżywiona, wypoczęta i czuję się świetnie! Po tłustej warstwie nie ma już żadnego śladu i wystarczy że przemyję twarz tonikiem i mogą już nakładać makijaż. Uwielbiam je również za to, że doskonale nadaje się również do stosowania pod oczy i nie muszę zajmować sobie głowy tym, aby szukać kremu pod oczy. Tu mam wszystko w jednym!

To jednak nie wszystko, bo serum idealnie nadaje się również do pielęgnacji spierzchniętych ust, ale również do zmiękczania skórek wokół paznokci. Muszę również zwrócić uwagę na fakt, że serum jest niesamowicie wydajne!




Fantastyczne jest to, że produkty MIYA dostosowują się do potrzeb wielu kobiet. Można stosować je na wiele sposobów i dzięki temu, każda użytkowniczka pokocha je za coś innego. To właśnie jest in MULTIFUNKCYJNOŚĆ, która w dzisiejszych czasach jest tak dla nas ważna. Chcemy szybkości i bezproblemowości użytkowania, chcemy szybkich efektów stosowania, ale zależy nam również na naturalności produktów i jakości. To właśnie daje nam MIYA Cosmetics!

Wejdźcie na www.miyacosmetics.com i zobaczcie całą ofertę marki!


#JestemGotowa , a Ty?

Nowości MIYA Cosmetics - mySUPERskin & myPOWERelixir! Kolejny sukces!

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Piękne, białe i zdrowe zęby są wizytówką każdego człowieka. Niestety poprzez np. picie kawy i mocnej herbaty, palenie papierosów, czy niedokładną pielęgnacją i codzienne nawyki żywieniowe zęby często nam żółkną.  
Na rynku jest bardzo wiele wybielających past do zębów, a także np. plastrów wybielających. Problem w tym, że jest to niezły wydatek, bo takie produkty są bardzo drogie.
Ja w ostatnim czasie szukałam domowych i skutecznych sposobów na wybielenie zębów, takich które nie kosztują majątku, są bezpieczne dla szkliwa, a ich stosowanie nie nastręcza problemów.
Sposobów znalazłam mnóstwo, ale mój zdrowy rozsądek podpowiadał, że nie wszystkie z nich są bezpieczne. Przykładowo, mycie zębów pastą z sody oczyszczonej i wcieranie w zęby soku z cytryny może i jest szybkie i skuteczne, ale ma niszczycielskie działanie na szkliwo.

Remedium okazał się OLEJ KOKOSOWY! I to właśnie on będzie bohaterem trzech sposobów na wybielanie zębów w domu, które Wam dziś opiszę!

Olej kokosowy ma właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne, antygrzybicze i antywirusowe, a przy tym jest w 100% bezpieczny dla naszego organizmu.

SPOSÓB 1

Pierwszy sposób jest dziecinnie prosty i nie wymagający. Do tego wystarczy jedynie olej kokosowy. Codziennie rano trzeba wlać łyżkę oleju do ust, a następnie przez 15-20 minut dokładnie płukać nim jamę ustną, tak aby olej przechodził przez zęby. Po wszystkim, należy wypluć olej, najlepiej do śmietnika. Na koniec dobrze jest przepłukać usta wodą z dodatkiem soli morskiej.
Ssanie i płukanie jamy ustnej olejem to jedna z ajurwedyjskich metod leczenia chorób i oczyszczania organizmu z toksyn.
Jak już wspominałam wcześniej, płukanie jamy ustnej olejem ma działanie nie tylko wybielające, a le także antybakteryjne i przeciwwirusowe.


SPOSÓB 2
W drugim sposobie oczywiście głównym bohaterem również jest olej kokosowy z tym, że będzie potrzebna również odrobina kurkumy i szczoteczka do zębów. Tym razem trzeba wymieszać olej kokosowy z kurkumą, a powstałą pastą szczotkować zęby przez 3-5 minut. Na koniec wystarczy przepłukać zęby wodą, ale lepiej jest zastosować codzienną pastę do zębów, najlepiej mającą właściwości wybielające, np. blend-a-med 3d white


SPOSÓB 3
Do trzeciej metody będzie potrzebny olej kokosowy i węgiel aktywny (taki jaki stosujemy przy zatruciach pokarmowych). najlepszy jest taki w kapsułkach, jaki pokazałam na zdjęciu, gdyż wystarczy wsypać zawartość z kapsułki. Ten tabletkowy trzeba byłoby jeszcze rozkruszać. 
Węgiel aktywny ma świetne właściwości wybielające,a dodatkowo i przeciwzapalne.
Wystarczy umyć zęby pastą stworzona z oleju kokosowego i węgla aktywnego. Wystarczy zmieszać zawartość 2-3 kapsułek węgla z łyżką oleju kokosowego. 
Ta metoda zalecana jest jednak do stosowania nie częściej niż dwa razy w tygodniu, gdyż węgiel posiada w sobie delikatne drobinki ścierające i na dłuższą metę może mieć negatywny wpływ na szkliwo.


Wszystkie te metody można stosować razem dla szybszego efektu lub każdą pojedynczo. Ja stosowałam je razem. Samym olejem kokosowym płukałam usta rano, a wieczorem myłam pastą z kurkumy i oleju kokosowego (oczywiście później stosowałam tradycyjną pastę). Dwa razy w tygodniu natomiast stosowałam pastę z oleju i węgla aktywnego. Efekty są super! Są lepsze niż przy stosowaniu drogich past wybielających :)

Wszystkie te trzy metody są bardzo szybkimi, domowymi i bezpiecznymi  metodami wybielania zębów. Oczywiście, nie jest tak, że zęby wybielą się już po pierwszym zastosowaniu, ale gwarantuję, że po dwóch tygodniach stosowania efekt będzie piorunujący!

Którą metodę wybieracie?

Domowe sposoby na wybielenie zębów!

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Moje jesienne denko nie wygląda zbyt obficie, ale moim zdaniem jest całkiem udane, bo znalazły się w nim kosmetyki, które z czystym sumieniem mogę Wam polecić. Oczywiście, jak zazwyczaj, znalazły się w nim również kosmetyki, które nie spisały się jakoś szczególnie dobrze, ale jest ich zdecydowanie mniej.


Zaszalałam z podkładami i pudrami. Oczywiście nie zużyłam ich wszystkich przez te dwa miesiące, ale tak jakoś się stało, że wszystkie osiągnęły denko praktycznie w jednym czasie.

Lily Lolo, Star Dust - Rozświetlający sypki puder mineralny
Okazał się świetnym pudrem rozświetlającym, bardzo go lubiłam, Był bardzo drobniutko zmielony i świetnie się aplikował, Dawał bardzo delikatne rozświetlenie i choć było ono słabo widoczne, to kiedy aplikowałam go na podkład matujący, dawał świetny satynowy efekt. Poza tym był bardzo wydajny.

Infallible 24H, Matte Powder - Długotrwały puder matujący
To, że ten puder daje efekt matu, to się zgodzę, ale nie jest to mat dwudziestoczterogodzinny. Generalnie bardzo mi się podobał, ładnie się aplikował i nie sypał się i ładnie utrwalał makijaż. Po aplikacji nie ciemniał na twarzy i fajnie matowił cerę. Jak już wspomniałam, nie dawał efektu matującego 24h, a raczej ok. 3-4 godziny. Dobrze spisywał się przy poprawkach makijażu dzięki praktycznej gąbeczce dołączonej do opakowania. 

Jane Iredale - Puder mineralny

Miałam też próbkę pudru mineralnego Jane Iredale. Próbka była niewielka i ciężko było mi wybrać z niej produkt, ale i tak robiłam to z wielką przyjemnością, bo była świetna. Niezwykle drobniutko zmielony puder dawał na twarzy bardzo naturalny i piękny efekt. Cudownie utrwalał makijaż. Generalnie ja jestem zakochana w tej marce i gdybym mogła, to większość moich kosmetyków posiadałaby logo Jane Iredale. Niestety marka jest bardzo słabo dostępna w Polsce, a poza tym, niestety..., ceny kosmetyków są dość wysokie, np. ten puder w pełnowymiarowym opakowaniu to koszt rzędu 230 zł.

GOSH - Podkład FOUNDATION PLUS
Niestety, tym podkładem zachwycona nie byłam. Miał mieć bowiem mega krycie (wszak to ponoć połączenie podkładu z korektorem) w lekkiej formule. Okazało się niestety, że krycie wcale nie jest duże, raczej przeciętne. Z kolorem niestety też nie trafiłam, bo za bardzo wpadał w żółte tony.

Vichy Dermablend 3D Correction - Podkład wyrównujący powierzchnię skóry
Ten gagatek natomiast krycie miał MEGA! Zakrywał dosłownie wszystko, niestety było to okupione ciężkością na twarzy, a cera przed nałożeniem musiała być bardzo dobrze nawilżona. Kiedy musiałam zakryć nieco więcej stosowałam go solo, ale kiedy nie potrzebowałam wielkiego krycia mieszałam go z podkładem GOSH o którym pisałam wyżej. Wtedy efekt był naprawdę niezły i co równie ważne bardzo trwały.

YONELLE - Metamorphosis CC Cream
Krem CC YONELLE to jeszcze pozostałość po lecie. Skończył mi się zaraz na początku września. Stosowałam go od maja przez całe wakacje praktycznie codziennie. Wydajność miał naprawdę świetną. Poza tym dawał naturalny efekt i ładne krycie, a co więcej bardzo dobrze wpływał na cerę. Myślę, że za rok również się na niego pokuszę :)


BIAŁY JELEŃ - Apteka Alergika - Dermatologiczne mydło naturalne 'Węgiel aktywny'
Cudowne mydełko! Idealne dla cery tłustej i zanieczyszczonej! Uwielbiam je! Jeszcze go nie zużyłam do końca, ale mimo wszystko, zostało mi opakowania, więc czym prędzej chciałam się z Wami podzielić moim zachwytem. To mydło jest lepsze niż nie jeden żel oczyszczający do twarzy! Świetnie oczyszcza cerę, usuwa zaskórniki i powoduje, że cera się nie przetłuszcza, a w dodatku jest antybakteryjne. Chyba śmiało mogę powiedzieć, że jest to najlepsze mydło dla cery tłustej, jakie miałam. Pokazywałam je jakiś czas temu na Facebook w pełnej okazałości :). 
Jego cena nie należy do wysokich, bo to ok. 9 zł, ale za takie działanie, to sprawa groszowa, więc bierzcie śmiało!

CIEN - White Flower's - Żele do pod prysznic
Generalnie żele się sprawdziły, tworzyły niezłą pianę, były wydajne i nie moglam narzekać. Ich zapachy jednak nie powalały, nazwałabym je poprawnymi. Biała tuberoza mi się podobała, ale słodka stokrotka już mniej. Jest to jednak kwestia gustu i żele mogę polecić.



Colgate, Sensitive with Sensifoam - pasta do zębów
Zazwyczaj do moich postów denkowych nie wrzucam past do zębów, ale dla tej zrobiłam wyjątek, bo jej opakowanie typu AIR-LESS jest świetne. Moim zdaniem wszystkie pasty do zębów powinny mieć takie opakowania. Nie ma problemów z wydobyciem zawartości, nie ma nieestetycznie zmiętych tubek i produkt jesteśmy w stanie zużyć do ostatniej kropli. Super!

Schwarzkopf BC Sun Protect - Odżywka w sprayu ochronna przed słońcem
To kolejny kosmetyk, który skończył mi się na początku września i był jeszcze wspomnieniem po lecie. To naprawdę świetny produkt, lekka mgiełka chroni przed słońcem, a jednocześnie nadaje włosom miękkości, lekkości i doskonale je wygładza. Nie obciąża i nie powoduje szybszego przetłuszczania się włosów. Generalnie polecam na lato!

Bionigree - Odżywka Nawilżająca Do Skóry Głowy i Włosów
O kosmetykach Bionigree już pisałam w osobnym poście. Najbardziej z całego zestawu spodobało mi się serum i szampon, odzywka zeszła troszkę na drugi plan, ale złego słowa o niej nie powiem. Najlepiej będzie, jeśli zaproszę Was do całej recenzji: <klik klik>.

Z.One Concept - Milk Shake Argan Oil - Ochronny olejek arganowy do wszystkich rodzajów włosów
Co prawda miałam tylko to maleńkie opakowanie tego olejku, ale mimo tego, jestem w stanie stwierdzić, że jest on rewelacyjny. Olejek arganowy na moje włosy działa naprawdę wspaniale, a i w tym przypadku to się potwierdziło. Zdecydowanie polecam i wiem, że jest to nie tylko moja opinia :)

HIMALAYA HERBALS - Odżywczy krem do twarzy i ciała
Ten krem nie zrobił na mnie pozytywnego wrażenia, bo w jego składzie znalazłam parafinę i z całą pewnością nie użyłabym go do twarzy. Wykorzystałam go do ciała i to opakowanie starczyło mi na jednorazową aplikację. Krem był i już nie ma. Żal mi nie jest ;)

LAB 5033 - Peeling do ciała
Ten peeling znalazłam w jednym z kosmetycznych box-ów. Pewnie sama bym go nie zakupiła, bo kosztuje ok. 40 zł, co jak na zwykły peeling solny jest dla mnie ceną nieco przesadzoną. No dobra..., nie był on znów taki zwykły, bo zawierał olejki i fajnie natłuszczał ciało, poza tym, ze peeling-ował, ale i tak nie zapłaciłabym za niego 40 zł ;) Cieszę się, że mogłam go wypróbować dzięki box-owi.


Avon Fleur - Woda perfumowana
Jest to całkiem przyjemny zapach i nawet trwały, nie jest co prawda oszałamiający, ale podobał mi się i nie nudził. Zapach jest owocowo-kwiatowy, bardzo wyważony, nie męczący. Idealny na lato, ja wykończyłam go na początku września, więc to kolejny produkt, który był wspomnieniem po lecie.

FA Soft & Control - Antyperspirant w kulce o zapachu lilii
Moim zdaniem to bardzo dobry antyperspirant. Dobrze chroni przed poceniem i nieprzyjemnym zapachem, ładnie pachnie i opakowanie jest bardzo ładne. Trochę się bałam, że upadnie mi na płytki i się stłucze, ponieważ opakowanie jest szklane, ale na szczęście nic takiego się nie stało. Polecam!

La Roche Posay Effaclar K+ krem do cery trądzikowej
Tego kremu używałam w sytuacjach, kiedy miałam wysyp niespodzianek na twarzy i spisał się bardzo dobrze. generalnie polecam całą rodzinę Effaclar, nigdy się na tych kosmetykach nie zawiodłam!

URIAGE - Żel dermatologiczny do mycia twarzy
Bardzo spodobał mi się  ten żel do mycia twarzy, bo był delikatny i skuteczny. Szybko usuwał makijaż, zanieczyszczenia i sebum. Nie mam co do niego żadnych zarzutów i pewnie skusiłabym się na zakup pełnowymiarowego opakowania, gdyby nie fakt, że zakochałam się w węglowym mydełku od Biały Jeleń o którym pisałam na początku tego wpisu :)

Efektima Institut Algae-Lift - Hydrożelowa maska z efektem liftingującym
Z tej maski nie jestem zadowolona. Była ona strasznie źle wycięta, nie dopasowywała się do kształtu twarzy i generalnie ciężko było mi ja nałożyć. Poza tym, nie dawała żadnych efektów pielęgnacyjnych, co prawda, tuż po nałożeniu miałam uczucie ulgi i ukojenia na twarzy, ale myślę, że myło to związane tylko w chłodem i wilgocią jaką dawała. Po zdjęciu maski nie było żadnego efektu. Nie skusiłabym się na nią ponownie.


We wrześniu i październiku zużyłam także kilka masek w płachcie CREMORLAB i kilka innych, które znalazłam w beautybox-ach. Wyrzucam też opakowanie po płatkach kosmetycznych z Biedronki, które uwielbiam i jestem ich fanką.

Jak się przedstawiają Wasze zużycia?

DENKO WRZEŚNIA I PAŹDZIERNIKA 2017

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Gładkie ciało, bez zbędnego owłosienia, to marzenie chyba każdej kobiety. Wyrywanie i golenie zbędnych włosków to najmniej lubiana przeze mnie czynność kosmetyczna. Nie znoszę tego, ale mimo wszystko robię to często, bo włoski w miejscach gdzie ich nie chce wyglądają niezwykle nieestetycznie i powodują u mnie frustrację. 
W swoim życiu wypróbowałam już chyba większość metod usuwania zbędnego owłosienia począwszy od golenia maszynką, wyrywania włosków depilatorem, woskiem, pastą cukrową, a nawet nicią, a kończąc na depilacji IPL. Niestety żadna z tych metod nie okazała się, na dłuższą metę, skuteczna. 
Golenie maszynką jest szybkie, ale powoduje podrażniania, a poza tym włoski bardzo szybko odrastają, co więcej, stają się coraz grubsze i ciemniejsze. Odrastają tak szybko, że zanim zdążę pozbyć się podrażnień, to znów muszę je golić.
Wyrywanie depilatorem lub woskiem, czy też pastą cukrową jest bolesne, choć nawet do tego zdążyłam się już przyzwyczaić. Niestety to znów nie są zabiegi skuteczne na dłuższą metę, bo włoski  też odrastają.
Depilacja IPL miała być moim wybawieniem i choć okazała się na tyle skuteczna, że włoski przez dłuższy czas nie odrastały, to była bardzo czasochłonna i kosztowna, a jak zauważyłam po dłuższym czasie, włoski na nowo zaczęły odrastać i wróciłam do punktu wyjścia. Później dowiedziałam się, że depilacja IPL wcale nie niszczy mieszka włosa, a jedynie go usypia i nieco uszkadza, co nie prowadzi do całkowitego pozbycia się problemu zbędnego owłosienia.

Niedawno dowiedziałam się o całkiem nowej metodzie depilacji, a mianowicie o depilacji medycznym laserem diodowym LightSheer DESIRE® czyli nowszą wersją LightSheer DUET®.  
Ta metoda depilacji usuwa włoski na zawsze! Ten laser bowiem niszczy na stałe mieszki włosowe. Poprzez zastosowanie wiązki lasera uszkodzeniu ulega mieszek włosowy (wraz z cebulką), który absorbuję energię przez barwnik znajdujący się we włosie, czyli melaninę. Dlatego właśnie, aby całkowicie zniszczyć mieszek włosowy, włos musi być w fazie wzrostu, czyli anagenu. To powoduje, że zabiegów musi być kilka, aby pozbyć się wszystkich włosków na stałe.


Na depilację medycznym laserem diodowym LightSheer DESIRE® wybrałam się do gabinetu depilacji laserowej Depilacja.pl w Łodzi przy ul. Rzgowskiej 56A mieszczącym się w salonie Bella. Jeszcze przed samą wizytą dostałam dokładną instrukcję na maila, jak mam się przygotować do zabiegu. Bardzo ważne jest, aby w dniu depilacji laserowej nie używać substancji nawilżających oraz antyperspirantów na obszarze poddawanym depilacji. Trzeba również starannie ogolić obszar, który będzie poddany zabiegowi i zostawić fragment nieogolonych włosów na każdej partii ciała, która będzie depilowana, tak, by możliwa była ocena ich koloru (in ciemniejsze włoski, tym lepszy efekt) i grubości. 
Nie mniej ważne jest również to, że przed zabiegiem przez conajmniej dwa tygodnie nie można pić ziołowych herbat, zwłaszcza tych o właściwościach światłoczułych, nie można przyjmować antybiotyków, ani korzystać z solarium. Ciąża również jest przeciwwskazaniem do zabiegu.

Sam gabinet jest niewielki, ale znajduje się w nim wszystko, co jest potrzebne do przeprowadzenia zabiegu, a najważniejszym urządzeniem jest oczywiście LightSheer DESIRE®!



Wróćmy jednak do początku! Po wejściu do salonu, przywitała mnie przemiła Pani kosmetolog. Już od pierwszej chwili poczułam się zupełnie swobodnie.
Pierwszym ważnym etapem wizyty było przeprowadzenie wywiadu medycznego i wypełnienie kwestionariusza, co też uczyniłyśmy. Okazało się, że kwalifikuję się do zabiegu. Jeszcze zanim został przeprowadzony zabieg, Pani kosmetolog wyjaśniła mi szczegółowo, na czym on polega. Jakie daje efekty i czym różni się od depilacji IPL-em. Wszystkie moje wątpliwości zostały szczegółowo i profesjonalnie wyjaśnione!

WSZYSTKIE INFORMACJE ZNAJDZIECIE RÓWNIEŻ W BAZIE WIEDZY NA STRONIE DEPILACJA.PL





JAK WYGLĄDA ZABIEG?

Ja zdecydowałam się na depilację bikini, ponieważ jest to dla mnie obszar ciała najbardziej problematyczny, jeśli chodzi o niechciane włoski. Dostałam takie śmieszne majtki na gumce, aby się w nie ubrać. Pani kosmetolog zostawiła mnie samą w gabinecie, aby mogła się przebrać i położyć na łóżku zabiegowym, swoją drogą, niezwykle wygodnym! Czułam się trochę skrępowana, ale tylko przez chwilę. Pani kosmetolog tak profesjonalnie podeszła do zabiegu, że moje skrępowanie ulotniło się bardzo szybko. Czułam się całkowicie odprężona, a przemiła rozmowa w tym stanie odprężenia utrzymywała mnie od początku do samego końca zabiegu.



Ważnym elementem podczas zabiegu są okulary ochronne, które dostałam. Pani kosmetolog również z nich korzystała w trakcie zabiegu. 



Przed zabiegiem zostałam również uprzedzona, że może trochę zaboleć. Nie przejęłam się tym zbytnio, bo jestem odporna na ból, ale Pani kosmetolog mimo wszystko położyła, na partiach mojego ciała przeznaczonych do depilacji, specjalne chłodzące kompresy, które okazały się bardzo przydatne.

Do zabiegu wykorzystywane są dwie głowice. Jedna (zdjęcie poniżej) do większych partii ciała. Ona delikatnie zasysa skórę, a następnie 'wypuszcza' laser, który odczuwałam jako szczypnięcie. Było to całkiem zabawne uczucie. Dla mnie było to bardziej zabawne, niż bolesne, czy nieprzyjemne. Ja odczuwałam tylko uszczypnięcie.


Do  mniejszych partii ciała wykorzystywana jest inna głowica (zdjęcie poniżej). Ona natomiast ma działanie chłodzące. Tuż po przyłożeniu do skóry, czuć zimno, a następnie uszczypnięcie. Działanie tej głowicy również okazało się bardziej zabawne, niż bolesne. 
Podczas zabiegu okazało się, że w pewnych miejsc poddawanych depilacji nie ogoliłam zbyt dobrze w domu. Nie był to jednak żadnym problemem, bo Pani kosmetolog użyła jednorazowej maszynki.
Cały zabieg wspominam bardzo pozytywnie. Trwał on odpowiednio długo, aby każdy obszar ciała poddawany depilacji był opracowany dokładnie i z należytą dokładnością. Rozmowa z Panią kosmetolog bardzo uprzyjemniała zabieg i nawet nie wiedziałam, kiedy upłynął czas!


Po zabiegu znów zostałam sama w gabinecie, abym mogła nałożyć na depilowane miejsca specjalny balsam po depilacji i ubrać się. 

Zanim opuściłam gabinet, otrzymałam dokładne informacje, jak mam postępować po zabiegu i jakie mogą być skutki uboczne. Przez pierwsze 3 dni po zabiegu należy obchodzić się bardzo delikatnie z depilowanymi miejscami, nie używać żadnych kosmetyków zawierających alkohol, jak również nie używać szorstkich ręczników, aby nie podrażnić skóry. Skutkami ubocznymi zabiegu mogą być delikatne zaczerwienia lub obrzęk.

Muszę Wam powiedzieć, że ja nie miałam absolutnie żadnych skutków ubocznych, żadnych zaczerwienień, ani obrzęków!


Depilacja laserowa nie działa z dnia na dzień. Efekty po pierwszym zabiegu są zauważalne dopiero po ok. 3 tygodniach od zabiegu i wygląda to tak, że włoski zaczynają wypadać. Po pierwszym zabiegu traci się ok. 30% włosków. 
Ja jestem tydzień po pierwszym zabiegu i czekam na pierwsze efekty. Następną wizytę mam na początku grudnia i po niej napiszę Wam, o pierwszych efektach jakie zauważyłam.


ILE TO KOSZTUJE?

Szczegółowy cennik znajdziecie TUTAJ

Zabieg na jedną część ciała kosztuje 179 zł, a dodatkowo na pierwszy zabieg dostajemy 50 zł zniżki. Można również wykupić sobie zabiegi do skutku, co moim zdaniem jest bardziej opłacalne.
Ceny są bardzo korzystne, bo usunięcie włosków jest na stałe więc tak naprawdę jest to jednorazowy wydatek, a efekty już na zawsze!
GDZIE MOŻNA WYKONAĆ ZABIEG?

Ja zabieg wykonywałam w Łodzi, ponieważ to właśnie w Łodzi mieszkam i pracuję, ale gabinety DEPILACJA.PL są w całej Polsce:
Trzy gabinety w Warszawie: Warszawa (Mokotów) Warszawa (Wola) Warszawa (Wilanów), ale także w innych miastach:= Białystok, Bydgoszcz, Częstochowa, Gdańsk, Gliwice, Katowice, Kraków ,Lublin, Poznań, Rzeszów, Toruń, Szczecin i Wrocław.

Pełną listę gabinetów znajdziecie TUTAJ, ale możecie również zadzwonić na ogólnopolską INFOLINIĘ: tel. 22 699 96 00 lub wysłać maila z zapytaniem: depilacja@depilacja.pl


Jeśli macie jakieś pytania, to zadawajcie je w komentarzach. Chętnie odpowiem, a jeśli nie będę znała odpowiedzi, to na pewno się dowiem na następnej wizycie i w kolejny wpisie Wam wszystko wyjaśnię!

Ja z mojej pierwszej wizyty jestem bardzo zadowolona i teraz czekam na pierwsze efekty. Opowiem Wam o nich w następnym wpisie, ale nie omieszkam również napisać o efektach finalnych ( to jednak dopiero za ok. rok )

BUZIAKI :*

Depilacja laserowa LightSheer DESIRE® - Pierwsze wrażenia! | Depilacja.pl

Joanna
,