Cześć Dziewczyny :)

Minęła połowa listopada, a ja jeszcze w lesie z denkiem września i października. Postanowiłam się za to zabrać, gdyż pewnie nawet bym się nie obejrzała, a byłabym w lesie jeszcze bardziej ;).
Moje jesienne denko nie jest jakoś szczególnie duże, można nawet powiedzieć, że jest mizerne, ale  zużyłam kilka bardzo fajnych kosmetyków i chętnie dam Wam o nich znać!


Zacznę od pielęgnacji włosów. Zużyłam małe opakowanie mojego ulubionego przeciwłupieżowego  szamponu do włosów PIROLAM z kompleksem witamin. Na chwilę obecną jest to mój ulubiony szampon do włosów. Świetnie chroni przed łupieżem i świądem, jest delikatny dla skóry głowy, ale to nie wszystko, bo on nawet ją pielęgnuje. Używam go najczęściej, ale czasem zdarzy mi się umyć włosy innym łagodnym szamponem i tak oto zużyłam jeszcze dwa mini opakowania szamponów MARA i Nature Box, które dobrze wspominam.

Skończyła mi się również odzywka do włosów od ALFAPARF - iconic cream, ale uważam, że kiepsko się sprawdzała. Nie zauważyłam, aby robiła cokolwiek konkretnego poza tym, że włosy było łatwiej rozczesać po jej zastosowaniu. Uwielbiałam natomiast odżywkę w piance milk-shake od  Z. One. Concept. Uwielbiałam jej zapach, który był identyczny z zapachem bitej śmietany z wanilią. Muszę pochwalić również jej działanie, bo świetnie dyscyplinowała i odżywiała włosy.

Z maski do włosów organic shop z avocado również byłam zadowolona i myślę, że będziemy się częściej spotykać, gdyż jej cena również bardzo mi się spodobała. Kuracja Gliss Kur w saszetce była niczego sobie, ale spodziewałam się czegoś więcej, więc raczej to było jednorazowe spotkanie. 
Spodobał mi się natomiast sylikonowy olejek do włosów Eleo od Oriflame. Następnym razem skuszę się jednak na wersję nocną, jestem jej bardzo ciekawa.


Zużyłam tez kilka żeli pod prysznic: Nature Box, Fa i Oriflame - Loved Up. Wszystkie bardzo dobrze się sprawdziły i byłam z nich zadowolona, jednak zapachy Fa i Oriflame - Loved Up były najbardziej przyjemne.

Oczyszczający żel do mycia twarzy z aktywnym węglem od APIS jakoś nie szczególnie się u mnie sprawdził. Oczyszczał bardzo średnio i po jego użyciu miałam wrażenie, że moja skóra jest niedomyta. Był bardzo delikatny, ale delikatność to nie wszystko, musi być również zadowalające działanie, a tego w nim nie znalazłam.


Bardzo polubiłam wodę termalną od INSTITUT ESTHEDERM - EAU CELLULAIRE. Jej dozowanie było bardzo przyjemne, bo kropelki były mikroskopijne. Świetnie odświeżała i koiła skórę. Moim zdaniem ten produkt śmiało można nazwać luksusowym!

Z płynu micelarnego Buna byłam zadowolona. Bardzo dobrze zmywał makijaż i był delikatny dla skóry i oczu. Śmiało mogę go polecić, tym bardziej, że jest zamknięty w dużym opakowaniu, a jego cena do wysokich nie należy (to wydatek ok. 10 zł).

Zużyłam również serum naprawcze i krem nawilżający marki BIOTANIQUE i muszę przyznać, że  moja skóra była bardzo zadowolona z kontaktu z tymi preparatami. Bardzo lubię tą markę i często jej używam. Uwielbiałam również serum ze śluzem ślimaka z serii Korean Beauty, ale niestety opakowanie gdzieś zgubiłam. Wiem jednak, że na pewno zakupię je ponownie!


Skończyły mi się również dwa kremy do ciała z których była równie mocno zadowolona. Sea Essence od ORGANIQUE był bardziej odżywczy i treściwy, a BIOTANIQUE raczej nawilżający i lżejszy. Używałam ich zamiennie w zależności od potrzeb skóry i sprawdzały się świetnie!


Z kolorówki zużyłam tylko dwie wysuwane kredki. ta z Makeup REVOLUTION do brwi sprawdzała się bardzo dobrze i nie mam jej nic do zarzucenia. Była odpowiednio twarda i nie rozmazywała się. Kolor również był dla mnie idealny. 
Czarna kredka do oczu od LANCOME była świetna! Jej głęboka czerń nie bladła, kredka była na tyle miękka, że sunęła po powiece bez najmniejszych przeszkód i bardzo trwała. Jedynym mankamentem było opakowanie, które pozwalało na wysunięcie rysika, ale nie pozwalało na jego wsunięcie z powrotem. 

Miałam okazję wypróbować nowy zapach od YSL - LIBRE i muszę przyznać, że jestem nim oczarowana. Niebawem na mojej toaletce pojawi się pełny flakonik :)

Zużyłam jeszcze, a raczej nadal jestem w trakcie użytkowania ręcznie robionego mydełka cashee z rozmarynem i sprawdza się doskonale.

To byłoby na tyle. Tak się właśnie prezentuje moje skromne, aczkolwiek całkiem pozytywne denko :)

Buziaki :*

Denko Września i Października 2019

Joanna
,


Cześć Dziewczyny :)

My kobiety mamy to do siebie, że chcemy być piękne. Każda z nas stara się o to, aby wyglądać  i czuć się jak najlepiej. Kiedy widzimy w sobie jakieś wady, czy defekty staramy się je ukrywać, albo naprawiać, zalety natomiast eksponujemy. Staramy się uprawiać różne sporty, zdrowo się odżywiać, stosować suplementację, modnie ubierać, ale i walczyć z upływającym czasem różnymi mazidłami.
Przychodzi jednak czas,  że te wszystkie kosmetyki i zdrowy styl życia przestają wystarczać i wtedy z pomocą przychodzą zabiegi medycyny estetycznej, które jeszcze jakiś czas temu były trudno dostępne i horrendalnie drogie.
Dziś to się zmieniło! Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej stały się dostępne dla każdej z nas, a co za tym idzie, stały się również dużo bardziej przystępne cenowo. Otwiera się coraz więcej klinik, które mają je w swojej ofercie.

Dziś właśnie opowiem Wam o najnowszym Centrum Urody - CosinusMED, które pojawiło się na początku października na mapie Łodzi! 

To jednak nie wszystko, bo ja to miejsce przetestowałam na własnej skórze! Poddałam się kilku zabiegom z zakresu medycyny estetycznej i zaraz Wam o nich opowiem!


Oficjalne otwarcie CosinusMED odbyło się 12 października. Znajduje się ono w ścisłym centrum Łodzi, a dokładnie przy ulicy Wólczańskiej 66.


Zabiegi jakie są oferowane przez CosinusMED to:

Laseroterapia, czyli grupa zabiegów, która wykorzystuje użycie lasera, emitującego promieniowanie elektromagnetyczne. Wachlarz zastosowań lasera jest bardzo szeroki, od usuwania niechcianego owłosienia po usuwanie przebarwień, tatuaży czy też redukcję tkanki tłuszczowej.

Medycyna estetyczna
która zajmuje się nie tylko upiększaniem, ale także poprawą zdrowia zarówno fizycznego, jak i  sfery psychicznej, w tym samooceny.

Kosmetologia
to skuteczne i zarazem bezpieczne zabiegi kosmetyczne takiej jak np.: peelingi chemiczne, mezoterapia, zabiegi kosmetyczne oczyszczające skórę, manicure, pedicure, czy makijaż.

Studio masażu
W ofercie CosinusMED jest także Studio masażu, które oferuje niesamowite masaże m. in. : klasyczny, filipiński, gorącą czekoladą, gorącymi kamieniami, czy olejkami eterycznymi.

Wszystko to znajdziecie na 



Jak już wspominałam wcześniej, ja poddałam się kilku zabiegom z zakresu medycyny estetycznej. Były to zabiegi przy wykorzystaniu kwasu hialuronowego i toksyny botulinowej.

Opiszę tutaj kilka moich dolegliwości, których chciałam się pozbyć i choć nie były one jakoś szczególnie dokuczliwe, to estetycznie przeszkadzały mi coraz bardziej.


Bruzdy nosowo-wargowe

Od jakiegoś czasu stawały się coraz bardziej widoczne i choć są naturalnym elementem wyglądu twarzy, kiedy się uśmiechamy, to nie chciałam ich widzieć, kiedy nie miałam uśmiechu. Szczególnie przeszkadzała mi taka jedna, okrągła franca po lewej stronie. Czułam się z nią okropnie, a szczególnie wtedy gdy zbyt często się uśmiechałam (swoją drogą, czy można uśmiechać się zbyt często?) i podkład zaczynał ją podkreślać. 
W tym przypadku z pomocą przyszedł kwas hialuronowy i to niewielka jego ilość, bo na dwie bruzdy i w tym tą jedną zakręconą francę wystarczyło zaledwie 0,3 mililitra.
Na zdjęciu powyżej możecie zobaczyć, jak wyglądał zabieg. Od razu powiem, że nie bolało! Co prawda miałam znieczulenie w postaci specjalnej maści, ale myślę, że i bez niej dałabym radę :).
Wyszło elegancko! Po  nieestetycznych bruzdach nosowo-wargowych nie ma  śladu i ten efekt ma się utrzymać od 6 miesięcy do roku. 
Niestety nie mogę pokazać Wam zdjęcia przed i po, bo choć jestem pewna, że je miałam, to zniknęło z niewyjaśnionych okolicznościach. Jeśli się odnajdzie, to szybciutko je tutaj wkleję!

Asymetria ust

Z jednego mililitra kwasu hialuronowego, po wypełnieniu bruzd nosowo - wargowych zostało jeszcze 0,7 mililitra i oto jego reszta wypełniła moje usta, ale nie w sposób, który byłby sztuczny! Nie myślcie sobie, że dostałam 'kaczego dzioba' ;) 
Usta zostały ujędrnione i zniknęła z nich asymetria, a dodatkowo są ciągle doskonale nawilżone. W końcu mogę się cieszyć idealnie symetrycznymi ustami, które wcześniej nie były po obydwu stronach twarzy idealnie identyczne. Asymetria szczególnie widoczna była na łuku kupidyna i o ile nie przeszkadzało mi to, kiedy malowałam usta błyszczykami i neutralnymi pomadkami, to w przypadku tych bardziej wyrazistych było to dla mnie bardzo uciążliwe. Niestety nie jestem mistrzynią makijażu, ani nie mam cierpliwości do tego, aby starać się nadać ustom idealny kształt za pomocą konturówki. Dla mnie makijaż ma być szybki i bezproblemowy. 
Teraz nie muszę się przejmować makijażem, wystarczy, że  pomaluję usta zgodnie z ich naturalnym kształtem i gotowe!
Uprzedzę pytania! Nie bolało! Swoje zrobiło oczywiście znieczulenie, ale myślę, że i bez niego nie byłoby tak źle. Igiełka jest bardzo malutka i cieniutka. Odczucie podobne do ugryzienia komara.


Asymetria brwi i widoczne zmarszczki poziome czoła oraz lwia zmarszczka

Z tym, co przeszkadzało mi wyjątkowo mocno poradziła sobie toksyna botulinowa, czyli BOTOKS! Tak, tak..., ten straszny botoks, którego wszyscy się tak boją. Okazuje się, że wcale on straszny nie jest i potrafi zdziałać wiele dobrego!
Od kiedy zaczęłam podkreślać brwi makijażem, zawsze miałam problem z tym, aby były one symetryczne. Przed długi czas myślałam, że z moimi brwiami jest wszystko ok, poza tym, ze były czasem źle wydepilowane i włoski nie rosły w niektórych miejscach. Problem widziałam tam, gdzie de facto go nie było, czyli w moich umiejętnościach. Zwyczajnie myślałam, że jestem makijażową kaleką. Dlatego właśnie zdecydowałam się na zrobienie makijażu permanentnego brwi. Stwierdziłam, że kto jak kto,ale specjalistka na pewno narysuje mi te brwi tak, że będą symetryczne! Okazało się jednak, że nie były.
Winowajcą okazały się mięśnie mojego czoła z których jeden pracował bardziej niż drugi i podnosił jedną z brwi. 
Dzięki 'obstrzyknięciu' czoła botoksem, moje brwi są teraz idealnie symetryczne, a co więcej, zniknęły z czoła te okropne zmarszczki, które zawsze dodają lat! Genialne!
Efekt ma się utrzymać od 3 do 6 miesięcy.

Przed i Po - Bardzo się starałam zmarszczyć czoło, ale nic z tego :)
Postanowiłam pozbyć się również zmarszczek mimicznych, które robią się podczas marszczenia brwi. Nie przeszkadzały mi one jakoś szczególnie, ale jednak były widoczne. Stwierdziłam, a co tam! Jak szaleć, to szaleć! Nie żałuję :)
Na zdjęciach przed i po możecie zobaczyć, że nie mogę teraz zmarszczyć czoła i brwi, ale mimika twarzy jest mimo wszystko zachowana i naturalna. Nie wyglądam jak zamrożona!

Przed i Po - Tyle wysiłku w  to zmarszczenie brwi włożyłam i nie udało się :)
Kolejną dobrą wiadomością jest to, że dzięki botoksowi nie mam już nawyku "dziwienia się", więc zmarszczki na czole nie ulegają pogłębianiu, a ponoć nawyk ten nie wraca nawet, kiedy botoks przestaje działać. Dzięki temu zmarszczki są coraz mniej widoczna z każdym kolejnym zabiegiem.


Wszystkie zabiegi, którym się poddałam wykonywał dr Adrian Wiatrowski. Przyznam się, że mam do doktora ogromne zaufanie i czuję się bezpiecznie. Wiem, że nie podczas zabiegów nie stanie mi się żadna krzywda i efekty będą spełniały moje oczekiwania! Każdy zabieg podzielony jest na dwa etapy, czyli zabieg główny i kontrola wraz z ewentualną poprawką zabiegu po ok. dwóch tygodniach (wszystko oczywiście w cenie jednego zabiegu).

Zabiegi medycyny estetycznej mogą się kojarzyć ze ze sztucznością, ale kiedy wykonuje je specjalista o sztuczność nie ma się co obawiać. Mogę Was zapewnić, że efekt jest super naturalny, a satysfakcja gwarantowana. Dzięki zabiegom, którym się poddałam, codziennie, kiedy z rana spoglądam w lustro, mówię do siebie: Część piękna! Świetnie wyglądasz! Ruszaj na podbój świata!

Warto inwestować w siebie i w swoje dobre samopoczucie! Reszta przyjdzie sama!


Jestem pewna, że w moim wpisie nie zawarłam wszystkich informacji i nie odpowiedziałam na wszystkie nurtujące Was pytania, dlatego śmiało do mnie piszcie, a ja chętnie Wam odpowiem. Być może powstanie kolejny wpis w którym wyjaśnię Wasze wątpliwości dotyczące zabiegów, które opisałam :)
_____________________________________________________________________
PRZYDATNE LINKI
_____________________________________________________________________
Do zabiegów zostały wykorzystane preparaty:
Toksyna botulinowa i Kwas hialuronowy: Teoxane RHA1

Cenniki zabiegów w Centrum Urody CosinusMED znajdziecie tutaj

Lek. Adrian Wiatrowski, który wykonywał zabiegi: Instagram

Nowe Centrum Urody na mapie Łodzi! - CosinusMED

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Jesienią i zimą można bezkarnie używać słodkich perfum. Latem by to nie przeszło, ale zimą można hulać do woli! Dziś właśnie będzie o takim jednym słodziaku z oferty Oriflame, który nie tylko jest uroczym i przepysznym słodziakiem!

Chodzi tu oczywiście o zapach Incognito, który powstał w 2016 roku. Stworzyli go perfumiarze Philippine Courtière i Daphne Bugey. W zamyśle było stworzenie uwodzicielskiego zapachu, który  miałby być śmiałym ruchem w miłosnej rozgrywce i przyspieszać bicie serca.
Moim zdaniem seksapilu i uwodzicielskiego czaru w tym zapachu nie znajdziemy, ale za to znajdziemy coś znacznie fajniejszego!


Nuty zapachowe Incognito
Nuty głowy: miechunka
Nuty serca: konwalia
Nuty bazy: pralina i drzewo sandałowe

Zapach ten jest banalnie prosty i infantylny, co z resztą można zauważyć po niezbyt wielu nutach zapachowych w nim zawartych, ale według mnie jest po prostu mega sympatyczny! Kojarzy mi się z beztroskim dzieciństwem i zabawą. Jego zapach jest mega słodki, ale nie przytłaczający. To taka lekka słodycz, która przywodzi mi na myśl kwaśne landrynki, oranżadki w proszku i gumy balonowe. Wszystkie słodko-kwaśne atrybuty dzieciństwa!

Zapach umieszczony jest w maleńkim i bardzo poręcznym flakoniku, który zmieści się nawet do najmniejszej torebki. Moim zdaniem ten zapach doskonale sprawdzi się przy prostych i niezobowiązujących czynnościach, typu zakupy, spacer z psem, czy wypad do kina. Wbrew poleceniom producenta, ja na randkę bym się z nim nie wybrała ;).

Tuż po rozpyleniu pachnie dość intensywnie, ale szybko robi się coraz mniej wyczuwalny, i równie szybko znika. To taki doskonały zapaszek do szybkiego poprawienia sobie humoru. 
Szybkie psiknięcie, szybki uśmiech i zapominamy ;).


Znacie Lucia Incognito?

W następnym katalogu tj. 17/2019 (26 listopada - 16 grudnia 2019) będzie on dostępny za jedyne 29,99 zł. Jego cena regularna to 59,90 zł.

Incognito by Oriflame - Przepyszny Słodziak!

Joanna
,


Cześć Dziewczyny :)

Popularność kosmetyków The Ordinary. nie słabnie, a wręcz przeciwnie, stają się one coraz bardziej porządane i kiedy tylko pojawią się na "sklepowych półkach", to pustoszeją w mgnieniu oka. Popyt na te kosmetyki jest tak duży, że fabryki nie nadążają ich produkować.
Zanim jednak wyjaśnię, dlaczego świat oszalał na punkcie The Ordinary, sprawdźmy skąd tak właściwie wzieła się ta marka.

Zacznijmy od początku! Trochę Historii.

The Ordinary należy do amerykańskiego koncernu DECIEM The Abnormal Beauty Company, który powstał w 2013 roku w Toronto w Kanadzie za sprawą załżyciele tej marki Brandona Truaxe.
DECIEM to firma kosmetyczna, której hasłem jest "nienormalna firma kosmetyczna". Posiada ona wiele marek skupionych głównie na pielęgnacji skóry i włosów. Są nimi między innymi: NIOD, Hylamide, The Chemistry Brand, Abnomaly, Loopha i HIF. Najbardziej popularną i znaną jest jednak The Ordinary, linia kosmetyków do pielęgnacji skóry, która oferuje niedrogie, a jednocześnie doskonałe jakościowo produkty. Kosmetyki The Ordinary są pozbawione: parabenów, siarczanów, oleju mineralnego, olejów zwierzęcych, barwników smoły węglowej, formaldehydu, rtęci i oksybenzonu. Marka nie testuje swoich produktów na zwierzętach, ale też nie płaci za to innym.
Tworzy ona wyłącznie produkty o prostym składzie, których działanie ma przede wszystkim  odzwierciedlenie w badaniach.
Na chwilę obecną sklepy tej marki znajdują się w Kanadzie, USA, Wielkiej Brytanii, Australii i Korei Południowej.

Skąd to SZALEŃSTWO?!

Powodów tak niebywałej popularności marki The Ordinary. jest kilka:
1. CENY kosmetyków The Ordinary. wahają się w okolicach  20-80 zł, co przy ich składach i efektach działania jest prawdziwą gratką.
2. SKŁADY są proste i czyste. Wszystkie kosmetyki są wegańskie i pozbawione: parabenów, siarczanów, oleju mineralnego, olejów zwierzęcych, barwników smoły węglowej, formaldehydu, rtęci i oksybenzonu. W tych kosmetyków nie ma niczego niepotrzebnego, żadnych zbędnych dodatków. Na przykład w serach do twarzy nie znajdziemy żadnych substancji zapachowych, barwników, czy zagęstników, co pozwala je łączyć z innymi kosmetykami bez obaw o podrażniania, czy niepożadane reakcje.
3. STĘŻENIA kosmetyków The Ordinary. są silnie związane z filozofią marki. Substancji aktywnych ma być tyle, aby kosmetyki były bezpieczne w użytkowaniu, ale możliwie jak najwyższe.
4. DZIAŁANIE kosmetyków The Ordinary. to oczywiście konsekwencja pozostałych składowych. Nie da się ukryć, że dzięki nim pożna się pozbyć wielu problemów z cerą. The Ordinary. udowadnia to z każdą nową klientką!
5. SZCZEROŚĆ to podstawa komunikacji marki z klientem. Na opakowaniach kosmetyków przedstawiono w prosty sposób to, co znajduje się w środku. Nie ma tu żadnych 'obiecanek cacanek', ani marketingowego bełkotu.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe zalety marki The Ordinary., aby stać się szczęśliwym posiadaczem tych kosmetyków, często trzeba grzecznie czekać na swoją kolej w kolejce liczącej dziesiątki tysięcy oczekujących. Już od dłuższego czasu półki internetowych sklepów straszą pustakami.

Ja na szczęście swoje cierpliwie odstałam, można nawet powiedzieć, że je uplowałam! Interesujące mnie pozycje zakupiłam niezwłocznie po tym, jak pokazały się w sklepie internetowym Perfumerii Douglas.

Trochę Obaw...

Zanim jeszcze zagłębiłam się w tematykę komsetyków  The Ordinary., przyznam szczerze, że mimo tych wszystkich zalet, trochę obawiałam się tej zabawy ze składnikami i formułami. Okazało się jednak, że dałam sobie radę doskonale i dobrałam idealnie moją aktualną pielęgnację!

Jak używać i jak łączyć  kosmetyki The Ordinary.?

Wystarczy trzymać się kilku prostych zasad:
1. Preparaty na bazie wody zawsze stosujemy przed tymi na bazie olejów. Zaczynamy od lekkich, a dopiero później idą cięższe formuły.
2.  Ważne jest, aby używać nie więcej niż 3 różnych roztworów serum na raz.
3. Są dwa preparaty, których pod żadnym pozorem nie można łączyć przy jednej aplikacji: Niacinamide 10% + Zinc 1%
Vitamin C Suspension 23% + HA Spheres 2%

Można je używać jeden np. rano, a drugi wieczorem, ale nigdy jednocześnie!
4. Produkty, które mają różne pH należy stosować osobno, nigdy jednocześnie. Na etykiecie każdego kosmetyku jest dokładnie oznaczone, jakie on ma pH, więc nie powinno robić to żadnego problemu.
W skrócie: produkty z niskim pH (do 4) nie stosujemy równocześnie z produktami o wysokim pH (od 5). Proste? Jasne, że proste!

Teraz opowiem Wam teraz nieco o moich zdobyczach i pielęgnacji, jaką sobie zafundowałam!


Glycolic Acid 7% Toning Solution - Tonik
Działanie: przeciw rozszerzaniu się porów, korygujące niedoskonałości
Tonik z 7% kwasem glikolowym , kwasami aminowymi, aloesem, żeń-szeniem i tasmańskim pieprzem.
Przeznaczenie: Zalecany dla skóry z drobnymi bliznami i zmarszczkami, przebarwieniami, podrażnionej i zniszczonej na skutek opalania i zrogowaciałej. Kwas glikolowy dobrze sprawdza się też w pielęgnacji cery tłustej i trądzikowej, źle ukrwionej i z objawami przedwczesnego starzenia.
Korzyści stosowania:
•stymuluje produkcję kolagenu,
•przyspiesza regenerację komórek,
•złuszcza naskórek,
•wygładza skórę,
•wyrównuje koloryt,
•intensywnie regeneruje,
•oczyszcza zatkane mieszki włosowe
Cena: 240 ml - 42,00 zł

Ten tonik już właściwie od pierwszego użycia trafił na listę moich ulubionych produktów! Po użyciu skóra jest miękka i gładka, a przy systematycznym użytkowaniu skóra odzyskuje ten naturalny GLOW, wygląda zdecydowanie zdrowiej i świeżo, a przebarwienia w miarę stosowania stają się coraz mniej widoczne. Ten tonik to nie tylko tonik, bo jego zadaniem jest przede wszystkim delikatne złuszczania. Dla mnie to genialny produkt! Od kiedy go stosuję, nie muszę stosować peelingów mechanicznych. Już nie pamiętam kiedy ostatnio spojrzałam w ich stronę.
Używam go zawsze po oczyszczaniu skóry twarzy i przed dalszymi etapami pielęgnacji.
Co tu dużo mówić! Ten produkt nie ma wad!


Natural Moisturizing Factors + HA Krem do twarzy
Beztłuszczowy krem z kwasem hialuronowym i kompleksem nawilżającym.
Zawiera aminokwasy i lipidy.

Przeznaczenie:
Jest kompleksem substancji składającym się z kilku aminokwasów, kwasów tłuszczowych, triglicerydów. Zawiera również mocznik, ceramidy, fosfolipidy, glicerynę, sacharydy, PCA sodowy, kwas hialuronowy i wiele innych związków, które są naturalnie obecne w skórze. Polecany dla każdego rodzaju skóry, szczególnie tej suchej i wrażliwej.
Korzyści stosowania:
•nawilża skórę przesuszoną zabiegami kosmetycznymi, słońcem, wiatrem, mrozem czy suchym, klimatyzowanym powietrzem,
•przywraca właściwe nawilżenie skórze,
•uelastycznia i zmiękcza naskórek,
•regeneruje i wygładza,
•przywraca funkcje ochronne.
•stymuluje naturalną odnowę biologiczną skóry
Cena: 100 ml - 39,00 zł

Niby taki sobie zwykły krem nawilżający, ale dla mnie to HIT! Stosuję go po nałożeniu serum zarówno na noc, jak i na dzień pod makijaż. Jego konsystencja jest treściwa ale nietłusta. Skóra po zastosowaniu jest jędrna, doskonale nawilżona i wygląda świetnie. Co równie ważne, ten krem ma niebywałą wydajność, bo wystarczy zaledwie odrobina, aby zaaplikować go na całą twarz. Początkowo trochę mnie to denerwowało, bo byłam przyzwyczajona, że używałam większej ilości kremu, ale w miarę stosowania przyzwyczaiłam się i bardzo mi to odpowiada. 
Jak pozostałe kosmetyki The Ordinary, ten krem ma doskonały skład! Znajdziemy w nim kwas hialuronowy oraz NMF składający się z aminokwasów, kwasów tłuszczowych, trójglicerydów, mocznika, ceramidów, fosfolipidów, gliceryny, sacharydów, sodu PCA i wielu innych związków, które są naturalnie obecne w skórze. 
On jest po prostu GENIALNY!


Caffeine Solution 5% + EGCG - Serum pod oczy
Serum pod oczy zawiera kofeinę o wysokiej rozpuszczalności i katechinę z zielonej herbaty.
Przeznaczenie:
Serum odpowiednie dla osób z opuchnięciami , zasinieniami i oznakami starzenia w okolicach oczu.
Korzyści stosowania:
•redukuje cienie i obrzęki wokół oczu,
•nawilża, ujędrnia, poprawia elastyczność skóry
Cena: 30 ml - 32,00 zł


Zdecydowałam się też zaopatrzyć w serum do pielęgnacji okolic oczu i nie żałuję!  Ma ono konsystencję rzadkiego żelu, który świetnie się rozprowadza. Jedna kropelka wystarcza na aplikację go pod całym okiem. Jest wyjątkowo wydajny!
W miarę regularnego stosowania to zmniejszenie widoczność zmarszczek oraz poprawia jędrność skóry pod oczami. Co więcej, skóra jest doskonale nawilżona.
To co najważniejsze, serum genialnie niweluje opuchnięcia pod oczami. 
Stosuję je zarówno na wieczór, jak i o poranku, a ono nie znika!

"Buffet" Multi-Technology Peptide - Serum
Działanie: wygładzające, anti-aging
Zawiera Syn-Ake®, Matrixyl Synthe 6®, Matrixyl 3000®, Argirelox®, Hyaluronic Acid, Amino Acids i pochodne biologiczne*
Przeznaczenie:
Serum przeznaczone do niwelowania pierwszych oznak starzenia się skóry. Łączy w sobie kilka kompleksów petydowych (m.in. Matrixyl, Syn-Ake, Relistase, Argirelox) i probiotyki. Całkowite stężenie to 25,1%. Przyspiesza naturalne procesy naprawcze naskórka i dostarcza składniki odżywcze do głębokich warstw skóry.
Korzyści stosowania:
•działa przeciwzmarszczkowo i ujędrniająco
•doskonale nawilża skórę
•skoncentrowana zawartość peptydów poprawia zdolności regeneracyjne skóry
•minimalizuje skutki starzenia się skóry
•chroni skórę przed działaniem czynników zewnętrznych
Cena: 30 ml - 65,00 zł




"Buffet" stosuję rano po użyciu toniku i przed nałożeniem kremu. Ma przyjemną  żelową konsystencję, szybko się wchłania i pozostawia cerę super nawilżoną i gładką.
Dobrze współpracuje z kremem i można je z powodzeniem stosować pod makijaż. 
Przy regularnym stosowaniu faktura i jędrność skóry zdecydowanie się poprawia. Jest ona bardziej napięta i świetnie nawilżona. 
Nie da się również ukryć, że serum ma cudowny skład!


Granactive Retinoid 2% Emulsion - Emulsja do twarzy
Działanie: odmłodzenie powierzchni skóry, anti-aging
Serum łączące w sobie 2 formuły aktywnych retinoidów o łącznym stężeniu 2%.
Korzyści ze stosowania:
•wygładza i redukuje drobne zmarszczki,
•poprawa struktury i gęstości naskórka,
•niweluje objawy fotostarzenia skóry,
•rozjaśnienia przebarwienia posłoneczne, hormonalne i blizny potrądzikowe,
•poprawia nawilżenie skóry,
•zmniejsza widoczność naczynek i cienie pod oczami,
•zwiększenie jędrności i elastyczności skóry,
•zwęża pory skóry i pomaga regulować produkcję łoju.
Cena: 30 ml - 49,00 zł


Granactive Retinoid 2% Emulsion stosuję codziennie na noc po użyciu toniku i przed nałożeniem kremu.  Skóra po zastosowaniu jest nawilżona, wygładzona i bardzo świeża! Serum doskonale działa na drobne zmarszczki i zmniejsza rozszerzone pory nie obciążając przy tym skóry.
Retinol w nim zawarty ma wysokie stężenie i jest chemicznie stabilny. Serum ma lejącą się konsystencję, jest lekkie, ale nie wchłania się całkowicie. Pozostawia pewną lepkość na twarzy, dlatego właśnie ja preferują stosowanie go jedynie na noc. Rano moja skóra jest w doskonałej kondycji.
Kocham to serum szczerą miłością i myślę, że dopóki będzie w sprzedaży to będę stale posiadała je na swojej toaletce!

AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution - Emulsja do twarzy 
Działanie: korygujące niedoskonałości, redukuje plamy i przebarwienia
Zawiera 30% alfa-hydroksykwasów (glikolowego/mlekowego/winowego/cytrynowego), 2% beta-hydroksykwasu (kwasu salicylowego), polimer usieciowany kwasu hialuronowego, witaminę B5, czarną marchew i pieprz tasmański
Przeznaczenie produktu:
Głównie dla cery tłustej, mieszanej i trądzikowej, z wypryskami, zanieczyszczonymi porami czy bliznami potrądzikowymi. Preparat odpowiedni jest także dla cery suchej, dojrzałej, zniszczonej jako intensywna kuracja złuszczająca, rozjaśniająca przebarwienia po wypryskach i opalaniu. Wygładza skórę i odświeża jej koloryt bez względu na wiek.
Korzyści ze stosowania:
•reguluje odnowę komórek skóry,
•spłyca drobne zmarszczki,
•poprawia koloryt,
•wpływa na produkcję kolagenu, zwiększa elastyczność i jędrność skóry,
•nawilża i wygładza,
•wzmacnia barierę lipidową naskórka, poprzez stymulację produkcji ceramidów,
•działa antybakteryjnie i przeciwzapalnie,
•przyśpiesza gojenie wyprysków oraz wspomaga redukcję blizn i śladów potrądzikowych,
•zapobiega wrastaniu włosów po depilacji.
Cena: 30 ml - 35,00 zł


Na koniec zostawiłam sobie produkt, którym jest peeling z kwasami AHA i BHA. Zanim jeszcze je zastosowałam, urzekła mnie jego konsystencja i kolor. Zawsze kiedy go otwieram, mam wrażenie, że w buteleczce jest krew ;)
Peeling stosuję raz lub dwa razy w tygodniu i już nie wyobrażam sobie pielęgnacji gdzie miałoby go nie być! Efekty są natychmiastowe! Koloryt skóry ujednolica się, a pory zwężają się coraz bardziej z każdą aplikacją, skóra jest miękka, wygładzona i elastyczna.
Jest świetny pod każdym względem! 


Dostępność The Ordinary w Polsce

Jak już pisałam wcześniej, na kosmetyki The Ordinary. trzeba polować, bo zwykle półki sklepów internetowych świecą pustkami.
Ja swoje egzemplarze upolowałam w internetowym sklepie Perfumerii Douglas  i zamówiłam do stacjonarnej perfumerii (dzięki temu przesyłka nic mnie nie kosztowała).

Dodam jeszcze, że Perfumerie Douglas Polska mają oficjalną wyłączność na sprzedaż kosmetyków The Ordinary. w Polsce. Niestety póki co asortyment jest dość ubogi. Mam jednak nadzieję, że to się wkrótce zmieni.


Jakie macie doświadczenia z kosmetykami The Ordinary.?
Macie swoich ulubieńców?


Pozostałe kosmetyki z oferty The Ordinary., które na chwilę obecną są dostępne w Perfumeriach Douglas i które jednocześnie chcę wypróbować to:
Hyaluronic Acid 2% + B5 Serum   - 35 zł
Niacinamide 10% + Zinc 1% Emulsja do twarzy  - 29 zł
Salicylic Acid 2% Solution Emulsja do twarzy  - 29 zł

The Ordinary. - Kosmetyki na punkcie których oszalał świat!

Joanna
,