Jak zapobiec wypadaniu i wzmocnić włosy na wiosnę?

8 Komentarzy


Cześć Dziewczyny :)

W końcu znalazłam trochę czasu, aby wrócić do blogowania. Niestety ostatnio prowadziłam wyścig z czasem i na przyjemności zostawało go niewiele, a właściwie wcale. Nie znaczy to jednak, że zapomniałam o kosmetykach! 
Przez ostatnie miesiące przetestowałam wiele nowości kosmetycznych do pielęgnacji włosów. Było ich naprawdę dużo i z pewnością zobaczycie je wszystkie we wpisach denkowych. Dziś jednak chciałabym pokazać Wam te, które zrobiły na mnie największe wrażenie i z których jestem szczególnie zadowolona! Dzięki tym kosmetykom, nie tylko wzmocniłam swoje włosy, ale też skutecznie zapobiegłam ich wypadaniu. Co więcej, zauważyłam, że porost nowych 'baby hair' jest naprawdę godny podziwu.

W okresie przesilenia wiosennego wiele moich koleżanek narzeka na uporczywe wypadanie włosów. Chętnie dzielę się z nimi moimi kosmetycznymi odkryciami i pomyślałam, że nie darowałabym sobie, gdybym na blogu też choć trochę o nich nie opowiedziała!

Serum oczyszczające do skóry głowy polskiej firmy BIONIGREE to jedno z moich największych odkryć! Firma na rynku istnieje od niedawna, bo zaledwie od roku 2015, ale wróżę jej prawdziwe sukcesy, bo jeśli pozostałe produkty tej marki są tak samo świetne jak to serum, to prawdziwa BOMBA!

Serum jest przeznaczone do stosowania na ok. pół godziny przed myciem włosów w celu zlikwidowania podrażnień skóry głowy, oczyszczenia jej z nadmiaru zrogowaciałego naskórka, rozpuszczenia łoju zalegającego w mieszkach włosowych, regulację pracy gruczołów łojowych i ułatwienia wchłaniania substancji odżywczych. 
Serum oczyszczające marki BIONIGREE to specjalistyczny produkt kosmetyczny polecany zarówno profilaktycznie, jak i wspomagająco przy leczeniu łupieżu, łuszczycy, świądu skóry głowy, grzybicy skóry głowy, łojotokowego zapalenia skóry, atopowego zapalenia skóry i egzemy. Ten produkt wykorzystywany jest bardzo często w gabinetach trychologicznych. 

Jego skład jest naturalny, a do najważniejszych składników serum należą: mydło kastylijskie, kwasy AHA oraz estry oleju z czarnej porzeczki, wiesiołka, ogórecznika i lnu.


Kiedy po raz pierwszy pokazałam to serum na Instagramie, wiele dziewczyn pytało, czy nie ma działania wysuszającego na skórę głowy. Otóż ono nie tylko nie ma działania wysuszającego, ale działa wręcz nawilżająco! Dzieje się tak bowiem serum zawiera między innymi estry oleju z czarnej porzeczki, wiesiołka, ogórecznika i lnu, które zawierają wielonasycone kwasy tłuszczowe (w tym kwas GLA(omega-6) i kwas stearydynowy(omega-3)), w fizjologicznie wybalansowanych proporcjach i stężeniach. Są one między innymi stosowane również do pielęgnacji cery suchej i wrażliwej (zapobiegając niedoborom kwasu linolenowego w skórze i ekstremalnej suchości skóry), do leczenia egzem, wygładzania zmarszczek i nawilżania naskórka. 

Serum stosuję 3 razy w tygodniu na pół godziny przed myciem włosów. Dzięki pipetce i wodnistej konsystencji można je łatwo zaaplikować na skórę głowy po jednej kropelce, a następnie wetrzeć opuszkami palców. Serum daje bardzo odświeżający efekt i on jest bardzo przyjemny!
Dzięki niemu można całkowicie zapomnieć o łupieżu, nadmiernym przetłuszczaniu się włosów. Producent nie rzuca słów na wiatr, serum doskonale oczyszcza skórę głowy z nagromadzonego łoju i pozwala oddychać mieszkom włosowym, a dzięki temu włosy stają się mocniejsze i przestają wypadać. Dzięki temu, że nawilża ono również skórę, produkuje ona mniej łoju co powoduje, że włosy się nie przetłuszczają, a mieszki włosowe nie zostają zatykane.

Buteleczka serum kosztuje nie mało, bo 96 zł, ale biorąc pod uwagę jego niesamowitą wydajność i fantastyczne efekty zdecydowanie warto w nie zainwestować! Szczerze polecam je absolutnie każdemu! Jeśli spróbujecie raz, to pewnością będziecie do niego wracać!

Serum znajdziecie w sklepie BIONIGREE.

Składniki według INCI: aqua, potassium oleate, potassium cocate, glycerin, potassium citrate, citric acid, ethyl linolenate, ethyl linoleate, ethyl oleate, ethyl palmitate, ethyl stearate, ethyl alcohol, menthol, bilberry fruit extract, sugar cane extract, orange fruit extract, lemon fruit extract, sugar maple extract, rosmarinus officinalis oil, parfum.
Kolejnymi nowościami, które wywarły na mnie piorunujące wrażenie są produkty marki HAIR MEDIC. W moim zestawie znalazły się: organiczny i ziołowy szampon, a także tonik, który stosuję się jako wcierkę do skóry głowy.
Ja zawsze mam pewne opory przed kosmetykami, które przeznaczone są stricte przeciwdziałające wypadaniu włosów. Po pierwsze dlatego, że ich ceny są zazwyczaj wysokie, a po drugie składy zazwyczaj nie są zachęcające. W tym przypadku jest zupełnie inaczej!

Jeśli chodzi o szampony to są one bardzo delikatne i sporządzone na bazie naturalnych składników. Nie zawierają składników drażniących i wysuszających skórę głowy takich jak np. znienawidzone przeze mnie SLS-y. Mimo tego, że nie zawierają oblepiających włosy sylikonów, to po ich zastosowaniu włosy się nie plączą i nie są tępe i szorstkie. Obydwa zawierają wiele naturalnych, roślinnych i dobroczynnych dla włosów i skóry głowy ekstraktów.

Ich dokładne składy znajdziecie na zdjęciach poniżej.


Używanie tych szamponów jest bardzo przyjemne! Dają uczucie odświeżenia, genialnie się pienią i pięknie pachną. Doskonale oczyszczają włosy i skórę głowy, a co więcej koją ją i nawilżają! Włosy po zastosowaniu tych szamponów są miękkie i puszyste, a świeżość odczuwalna jest bardzo długo. Nie jest to tylko chwilowy efekt. Obydwa szampony zawierają również składanki przeciwdziałające wypadaniu włosów i wzmacniające cebulki włosowe. Te składniki obecne są również w toniku Hairmedic, o którym opowiem na końcu tego wpisu.

Ceny szamponów nie są jakoś szczególnie wysokie, a naprawdę warto je wypróbować.

200 ml szamponu organicznego to koszt ok 69 zł (znalazłam na allegro)
Mniejszy, ziołowy szampon o pojemności  85 ml to koszt ok. 39 zł (również allegoro)
Według mojej subiektywnej opinii, bardziej opłaca zainwestować się w ten o większej pojemności, bo szczerze mówiąc, jeśli chodzi o stosowanie nie znalazłam między nimi żadnych istotnych dla mnie różnic.



Po umyciu włosów szamponem pora na odżywkę. Ja staram się używać odżywek do włosów, które mają dobroczynne efekty nie tylko na same włosy, ale również na skórę głowy.
Choć w ostatnim czasie wypróbowałam cały arsenał odżywek do włosów, to najbardziej do gustu przypadły mi dwie, a mianowicie: ODŻYWKA WAX DAILY z aloesem oraz kolagenem morskim i EQUILIBRA Balsamoe Idratante, która również stworzona jest na bazie aloesu.

Obydwie te odżywki bardzo sobie chwalę, bo świetnie nawilżają skórę głowy, wygładzają włosy, podnoszą je u nasady i nie obciążają. Mają też całkiem fajne składy i choć Equlibra moim zdaniem skład ma lepszy, to pod względem działania obydwa te produkty są doskonałe.

Zauważyłam, że produkty do włosów na bazie i z dodatkiem aloesu mają dla mnie zbawienne działanie!


Odżywkę Wax możecie kupić za ok. 20 zł (link)
Odżywkę Equillibra za ok. 18 zł (ja kosmetyki Equilibra zamawiam w aptekach DOZ)



Na koniec, tak jak wspominałam, opowiem Wam trochę o toniku do włosów HAIR MEDIC. Produkt ten ma na celu zniwelowanie wypadania włosów, wspomaganie ich wzrostu oraz regenerację uszkodzonych cebulek włosowych. 

Mimo, iż producent zaleca używanie toniku od 2-5 razy dziennie, to ja używam go jedynie po każdym myciu włosów, najczęściej co dwa dni, ale zdarza się, że codziennie. Używanie go częściej byłoby dla mnie niezbyt wygodne, a stwierdziłam, że jeśli ma działać to będzie też działać przy mojej systematyczności.
Ma on przyjemny, ziołowy zapach i podobnie, jak szampon daje uczucie świeżości. Stosowania nie nastręcza żadnych problemów. Wygodny aplikator i wodnista konsystencja tego produktu umożliwia precyzyjne nałożenie na skórę głowy. 

W swoim składzie zawiera alkohol, co może powodować wysuszenie skalpu, ale ja nie zauważyłam u siebie żadnych niepokojących objawów. Nie było swędzenia, ani podrażnienia skóry.

Cena toniku niestety do niskich nie należy, bo za 150 ml trzeba zapłacić 397,00 zł (tutaj)


Z produktów, które dziś opisałam jestem bardo zadowolona i tym chętniej dziele się w Wami moją opinią. Dzięki nim włosy przestały mi wypadać, znacznie się zagęściły (mam mnóstwo 'baby hair', a co równie ważne zaczęły szybciej rosnąć. Widzę to wyraźnie po odroście.

Czy stosowałaś któryś z tych produktów? Jak się u Ciebie sprawdził?


Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

8 komentarzy:

  1. W ciągu ostatnich dni też borykam się z wypadaniem włosów. Wyczytałam, że naturalne maseczki z jajka są dobre. Testowałam i okazały się troszke pomocne, ale nie na dłuższą metę oczywście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam o podobnych, domowych maseczkach, ale ja nie jestem ich zwolenniczką. Zdecydowanie wolę gotowe produkty. Nie mam czasu na przyrządzania domowych mikstur, choć jeśli miałabym pewność, że zadziałają, to robiłabym ;)

      Usuń
  2. Te serum do skóry głowy jest na mojej liście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super jest, koniecznie zrealizuj swój plan zakupowy! Będziesz z niego zadowolona :)

      Usuń
  3. Żadnego produktu z powyższych nie miałam, ale sama bardzo lubię kosmetyki z Klorane i niektóre serie Biovax.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja działam profilaktycznie, włosów z wiekiem mniej mi leci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie odwrotnie i co najgorsze..., zauważyłam siwe włosy :( Wiem, że to przez stres, ale dobrze, że istnieją farby do włosów ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz!