Mineralne cienie do powiek Neauty Minerals - CAŁA KOLEKCJA!

35 Komentarzy

Cześć Dziewczyny :)

Neauty Minerals to stosunkowo nowa marka na polskim rynku mineralnych kosmetyków do makijażu. Firma stopniowo wprowadza do swojego asortymentu nowe produkty. Do niedawna w kolekcji Neauty Minerals mogliśmy znaleźć tylko pudry i podkłady, a w chwili obecnej pojawiły się również mineralne cienie do powiek. Kolekcja cieni liczy sobie dwadzieścia dwa odcienie. Znajdziemy tam zarówno cienie z połyskującymi drobinkami odbijającymi światło, jak również całkowicie matowe.

Na dziś przygotowałam dla Was zestawienie wszystkich oferowanych kolorów cieni, mam nadzieję, że pomoże Wam ono w dobraniu dla siebie odpowiednich odcieni. Jak pewnie zauważycie, cała kolekcja jest nieco przygaszona. Nie znajdziemy tutaj żadnych neonów i bardzo rzucających się w oczy kolorów. Mi to zupełnie nie przeszkadza, bo nie jestem zbyt odważna, jeśli chodzi o śmiałą kolorystykę.


Cienie umieszczone są w jedno gramowych, przezroczystych słoiczkach z białymi nakrętkami opatrzonymi logiem marki. Każdy słoiczek posiada sitko, które zabezpiecza cienie przed niekontrolowanym rozsypaniem. Te sitka to doskonały patent, gdyby ich nie było, to już z połową odcieni mogłabym się pożegnać ;). Na końcu tego wpisu, powiem Wam dlaczego, hihi.


Pigmentacja cieni jest bardzo dobra. Ja i tak nakładam je na bazę pod cienie mineralne, 'weszło mi to w krew' i już nie wyobrażam sobie inaczej, ale mimo tego na sucho też wypadają nieźle. 
Kolory nie blakną i cały dzień wyglądają tak jak powinny, raczej nie zbierają się w załamaniach powiek, choć po całym dniu jest to widoczne. Niestety taki już urok posiadaczek tłustych powiek ;). Bardzo dobrze się rozcierają, choć z ciemnymi kolorami trzeba uważać, aby nie nałożyć ich zbyt dużo. Cienie Neauty mają świetną pigmentację i dlatego lepiej uważać na ilość nabieraną na pędzelek.
Cienie minerale często mają to do siebie, że lubią się osypywać, jedna w przypadku Neauty nie ma z tym większego problemu. Już sama nie wiem, czy tak doskonale opanowałam technikę nakładania cieni, czy trafiam na tak dobre produkty, ale na osypywanie nie mogę ostatnio narzekać :).

Zdjęcie można powiększyć.

Poniżej prezentuje swatche wszystkich odcieni. Cienie nakładałam na sucho, bez żadnej bazy, na suchą skórę.


Turquoise Stone (Turkusowy kamień) - połyskujący, energetyczny turkus z poświatą w kolorze jasnego złota.
Wild Jungle (Dzika Dżungla) - nasycona, połyskująca, zgaszona, ciemna zieleń.
Olive Grove (Gaj oliwny) - oliwkowa, połyskująca zieleń ze złotymi drobinkami.
Sandy Beach (Piaszczysta plaża) - matowy, jasny beż.
In The Mist (We mgle) - jaśniutka, mocno połyskująca wanilia.
Gold Rush (Gorączka złota) - połyskujące, jasne złoto.
Copper Brown (Miedziany Brąz) - piękny, połyskujący, głęboki brąz z miedzianą poświatą.
Sea Shell (Morska muszla) - bardzo jaśniutki, połyskujący, ciepły beż z minimalną domieszką różu.
Frosty Peach (Zmrożona brzoskwinia) - mocno połyskujący łososiowy, bardzo jasny róż z drobinkami.
Salmon Pink (Łososiowy róż) - matowy, łososiowy odcień różu.


Volcanic Ash (Wulkaniczny popiół) - matowa szarość połączona z brązem.
Chestnut Rain (Kasztanowy deszcz) - matowy, ciepły brąz. Identyczny, jak kakao ;)
Acorn Cap (Czapka żołędzia) - matowy, średni brąz z odrobiną szarości.
Bunch of Lilac (Liliowy bukiet) - bardzo przygaszony, pastelowy, matowy róż z domieszką fioletu.
In The Woods (W lesie) - ciemny, połyskujący KHAKI.
Silver Violet (Srebrny fiolet) - Bardzo przygaszony fiolet z połyskującą srebrną poświatą.
Stormy Cloud (Burzowa chmura) - mocno połyskujący srebrny.
Pansy Flower (Bratek) - dość ciemny, ale wyrazisty, połyskujący fiolet.
Starry Night (Gwieździsta noc) - ciemna, połyskująca szarość.
Foggy Morning (Mglisty poranek) - matowa, bardzo jasna i mocną kryjąca szarość.
Like a Raven (Tak, jak kruk) - głęboka, matowa czerń. Idealna do smokey-eyes.
Juicy Plum (Soczysta śliwka) - mocno połyskująca, niedojrzała śliwka.

Wszystkie cienie znajdziecie pod linkiem: KLIK KLIK


To właśnie ten złoczyńca ze zdjęcia poniżej, urządził sobie niezłą zabawę z cieniami Neauty. Wystarczyło, że na chwilę odeszłam, a zastałam na stole prawdziwe pobojowisko i pod stołem z resztą też ;) Dobrze, że zdążyłam zdjęcia zrobić ;)


PS. Jeśli chcecie zobaczyć pozostałe produkty Neauty Minerals, to zapraszam do archiwalnego posta na ten temat.

Buziaki :*

Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

35 komentarzy:

  1. Same piękności <3 A ja wciąż tylko z jednym cieniem mineralnym ale tak ciężko się zdecydować na markę i kolory... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ten problem codziennie rano ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. To prawda i większość kolorów taka moja z wyjątkiem zieleni ;)

      Usuń
  3. Ale tego dużo! :) Większość kolorów bardzo mi się podoba, aż nie wiedziałabym, od którego zacząć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, oj tam, na pewno byś wiedziała. Jestem pewna, że jakiś wpadł Ci w oko :D

      Usuń
  4. kolory rewelacyjne też jestem pasjonatką bardziej stonowanych kolorów do makijazu oczu i te w zupelności by mi odpowiadały:) a kocurek jest przesliczny:)
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. ten kot wygląda rewelacyjnie!!! To jakiś rasowiec??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to kot bengalski. Długo na niego polowałam, ale łobuz jakich mało ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja też mam w nich kilku ulubieńców :)

      Usuń
  7. Nie malowałam się nigdy cieniami mineralnymi ale chyba warto po nie sięgnąć. Kolory są rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować i ocenić, czy nam pasują zawsze warto! :)

      Usuń
  8. Cudne cienie, ale moją uwagę zwrócił piękny kot! :) Co to za rasa? Wygląda jak mały lampart :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne spostrzeżenie, to kot bengalski tzw. mały lampart :D Łobuz jakich mało :)

      Usuń
  9. Wszystkie kolory bardzo mi się podobają, ale zdecydowanie przyćmił je kot - przepiękny jest :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow - pokaźna kolekcja :) ja dopiero zaczynam przygodę z minerałami ale jestem zaskoczona ich trwałością i pigmentacją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo polubiłam cienie mineralne, co nie znaczy, że przestałam używać tych tradycyjnych :)

      Usuń
  11. Zakochałam się w tym kocie :) Jakie on ma drapieżne futerko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewniam Cię, że drapieżne futerko to pikuś, on cały jest drapieżny. Dowód to moje podrapane dłonie ;)

      Usuń
  12. Kochana... zgłaszałam na KWC te cienie dodając fotkę ze strony Neauty... a Ci dodali tą z Twojej recenzji... w dodatku oczywiście okrojoną ze znaku wodnego...
    pytał Cię wizaż o zgodę w ogóle?
    http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=77184

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurcze, dziękuję Ci. Bezczelność po prostu :/

      Usuń
    2. Tak myślałam, że nie pytali... a dawałam fotkę producenta to tej nie dali grrrr

      Usuń
  13. Piękne kolory :) Ja dotychczas używałam minerałów do twarzy - mój wybór padł na Amilie - polecam wypróbować, bo naprawdę świetna, polska marka i 100% naturalny skład.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amilie nie miałam, ale chętnie bym wypróbowała :) Dzięki za polecenie.

      Usuń
  14. Polecam - zamawiać można na www.amilie.pl - mają też próbki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojj, takich pseudo reklam, to ja nie lubię! Amilie, to zupełnie inna marka... i Neauty tam nie można kupić...

      Usuń
    2. Może i zupełnie inna ale super :D podkłady neauty się do Amilie nie umywaja. Chociaż fakt faktem, amilie nie ma jeszcze cieni :<

      Usuń
    3. Może i zupełnie inna ale super :D podkłady neauty się do Amilie nie umywaja. Chociaż fakt faktem, amilie nie ma jeszcze cieni :<

      Usuń
  15. Nie słyszałam o tej firmie! Ładna recenzja, ale razie pozostanę wierna mojemu Earthnicity:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!