Denko Lipca i Sierpnia 2019

6 Komentarzy

Cześć Dziewczyny :)

Ostatnio nie mam cierpliwości do pisania o denkach. Zanim się do tego zabiorę to upłynąć musi sporo czasu i tak tez było tym razem. Wakacyjne denko musiało czekać do niemal połowy października, ale w końcu się doczekało i oto ono! Na szczęście, przez upalny lipiec i sierpień nie zużyłam zbyt wielu kosmetyków, a te które zużyłam to głównie pielęgnacja. Z kolorówki poszedł tylko błyszczyk ;) Biorąc pod uwagę, że latem upały nie odpuszczały, wcale się sobie nie dziwię, że kolorówki nie zużyłam właściwie wcale. Teraz


Szamponów wykończyłam kilka, ale dwa pierwsze (Herbal Essences i Love Beauty and Planet) służyły mi głównie do mycia pędzli. Do włosów używałam ich rzadko, gdyż zawierały drażniące  skórę SLS-y. Zadowolona byłam z naturalnego i łagodzącego szamponu od Trico Botanica, który łagodnie mył łosy i skórę głowy, a dodatkowo przyjemnie chłodził. 
O przeciwłupieżowym Catzy już kiedyś pisałam. Recenzję znajdziecie tutaj
Miniaturkę szamponu NAOBAY zabierałam zawsze na wyjazdy i sprawdzał się doskonale. Dobrze mył włosy i skórę głowy, a przy tym był delikatny. Byłam z niego zadowolona.


Zużyłam też żel pod prysznic od Oriflame z nowej serii Wake Up, który ślicznie pachniał i świetnie się pienił, ale nie wysuszał przy tym skóry. Zapachy z linii Wake Up pokazywałam Wam tutaj
Żel do mycia twarzy Himalaya świetnie oczyszczał i był wydajny, ale niestety też podrażniał lekko skórę, więc używałam go rzadko, tylko w sytuacjach, kiedy potrzebowałam porządnego oczyszczania.
Zużyłam również trzy toniki od twarzy. Najbardziej zadowolona byłam z tego od LoveMeGreen. Vianek i Himalaya niestety pieniły się na płatku kosmetycznym w trakcie użytkowania, a nie lubię tego za bardzo.


Skończyła mi się również maseczka z kwasem azaleinowym myPUREexpress od MIYA Cosmetics. Ubolewam nad tym, bo bardzo ja lubiłam. O ekspresowych maseczkach MIYA pisałam tutaj.
Zużyłam także bardzo delikatny peeling z eukaliptusem i ścierniwem z pestek malin. Ślicznie pachniał, ale dla mnie był jednak zbyt delikatny. Peeling ten pochodzi z linii kosmetyków BOTANIC SkinFood, które można nabyć w Drogeriach Natura. O tych kometkach pisałam tutaj.

Skończyło mi się także serum kolagenowe od AUBE i serum z kwasem hialuronowym od BioOleo. Jakoś nie było mi po drodze z tymi kosmetykami. Miałam wrażenie, że one nie mają żadnego działania.

Błyszczyk Lip Chick od AA lubiłam i zużyłam w całości. Miał fajną konsystencję, smak i zapach.


Kostki myjące, jakich opakowania widzicie na zdjęciu nadal mam w użyciu i wszystkie sprawdzają się rewelacyjnie. Najbardziej odpowiada mi mydło bobasem z kozim mlekiem <3 Uwielbiam!
Skończyły mi się również dwa opakowania dużych płatków kosmetycznych z Biedronki, które uwielbiam i wiernie kupuję!
Postanowiłam pozbyć się dwóch pędzelków do makijażu oczu (Maestro i Era Proffesional), które mogły już robić tylko za miotły. Szybko się zużyły i niestety nie mogę ich polecić. 

Zużyłam także dwie maski w płachcie, ale nie mam o nich nic do powiedzenia, było miło, ale się skończyło ;)

To już koniec mojego małego, wakacyjnego denka. Może następne będzie większe.

Buziaki :*

Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

6 komentarzy:

  1. Też nie lubię toników, które się pienią :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet nie rozumiem tego zamysłu..., po co komu tonik, który się pieni?

      Usuń
  2. Szampon od Trico Botanica bardzo lubię, zresztą jak i całą tą serię oraz nawilżającą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę wypróbować inne produkty tej marki. Coś czuję, że się polubimy!

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz!