Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty

Cześć Dziewczyny :)

Konturowanie twarzy, to wcale nie jest taka prosta sztuka i zanim nabierzemy wprawy, musimy dużo ćwiczyć. Ja już wiele prób mam za sobą, ale nadal nie czuję się w tym pewnie. Najprościej mówiąc, chodzi w tym o to, aby wymodelować twarz tak, by przypominała kształtem owal. Ciemnym kolorem ukrywamy to co chcemy schować, a jasnym pokazujemy to, co chcemy uwypuklić.

Bardzo istotny w modelowaniu twarzy, jest dobór odpowiednich kosmetyków. Do tej pory, używałam do tego celu różnych kosmetyków. Teraz jednak, zdecydowałam się na paletkę, która posiada wszystkie potrzebne kolory, aby wykonturować twarz. Padło na Sleek-a. W paletce znajduje się bronzer, rozświetlacz oraz róż do policzków.


Paleta występuje w czterech odcieniach:
Light - do karnacji bardzo jasnej;
Fair - do karnacji jasnej;
Medium - do karnacji średniej;
Dark - do ciemnej karnacji.


Ja zdecydowałam się na odcienie Medium 374.


Tak jak wszystkie paletki Sleek, ta również jest bardzo elegancka i solidna. Zrobiona jest z matowego tworzywa, które niestety lubi się brudzić, ale i tak wygląda świetnie. Posiada duże lusterko, co zawsze mi się podobało w paletkach Sleek-a.


BRONZER
jest matowy, nie ma ceglastych tonów, ale dość ciemny. Dla mnie za ciemny. Dobrze się nakłada, ale trzeba uważać, aby nie narobić sobie nim plam. Jest ciemny i bardzo intensywnie napigmentowany, co sprawia, że trzeba bardzo uważać, aby nie nabrać na pędzel zbyt dużej ilości. Jeśli nabierzemy go zbyt dużo, to plama gwarantowana i już kaplica, bo wcale nie jest łatwo ją rozetrzeć, trzeba się nieźle namachać. Gdyby był nieco jaśniejszy, byłoby naprawdę dobrze.
Profesjonalne wizażystki z pewnością nie miałyby z nim problemu, ale w niewprawnych dłoniach może być nieco problematyczny.

ROZŚWIETLACZ
posiada w sobie maleńkie, migoczące drobinki i wygląda naprawdę dobrze, choć jak dla mnie, mógłby dawać nieco intensywniejszy efekt. Aby uzyskać dostateczne rozświetlenie, trzeba trochę nad tym popracować dokładając kolejne warstwy. Może być to plus, bo efekt można stopniować wedle uznania. Można nim delikatnie podkreślić łuk brwiowy i to wygląda naprawdę świetnie i naturalnie.

RÓŻ
podobnie, jak rozświetlacz, daje połyskujący efekt. Kolor różu jest złoto-brązowy. Podobnie, jak bronzer jest mocno napigmentowany i dość ciemny, ale jeśli nałożymy go zbyt dużo, to bez problemu można go rozetrzeć.


Paletkę uważam za bardzo fajną, tylko chyba źle dobrałam wersję kolorystyczną. Teraz zdaję sobie sprawę, że powinnam raczej patrzeć w stronę wersji Fair, bo Medium jest niestety dla mnie zbyt ciemna. Myślę, że kobiety o ciemnej karnacji będą z niej bardzo zadowolone. Przypuszczam, że wersje Dark jest odpowiednia dla pań o bardzo ciemnej skórze, bo Medium świetnie dałaby sobie radę z ciemną opalenizną i najprawdopodobniej będę jej często używać latem.

Niewątpliwym atutem tego trio jest to, że zestaw jest trwały i nie zmienia kolorów w ciągu dnia, ani nie znika.




Trio do konturowania od Sleek - Face Form Palette odcień Medium

Joanna
,
Arabian Nights Swatches

Cześć Dziewczyny :)

Dziś na blogu królowa baśni 1001 nocy, czyli najnowsze dziecko Sleek-a, limitowana paletka ARABIAN NIGHTS!
Wygląd palety niczym się nie różni od pozostałych paletek Sleek-a, wiec nie będę się znów powtarzała. Powiem tylko tyle, że strasznie mi się podobają, są solidne i eleganckie. Ich wadą jest szybkie brudzenie się i problem z doczyszczeniem, ale cała reszta wynagradza mi tą niedogodność. 

Tak jak w przypadku pozostałych palet, w ARABIAN NIGHTS znajdziemy 12 cieni, które w większości są satynowe i to mnie bardzo cieszy, gdyż za matami Sleeka nie szczególnie przepadam. Maty są tylko dwa w tym jeden ze złotymi drobinkami.

Arabian Nights Swatches

Tylko jeden cień z całej palety jest słabiej napigmentowany, pozostałe pigmentację maja idealną! Jedyne do czego mogę się przyczepić, pod względem ich jakości, to osypywanie się. Niestety nie jest z tym najlepiej, ale pozostałe ich cechy są bardzo dobre.
Doskonale się nakładają i rozcierają, a co równie ważne, są trwałe, nie tracą nasycenia kolorów, nie migrują po powiekach i nie zbierają się w załamaniach.

Arabian Nights Swatches
Arabian Nights Swatches
Arabian Nights Swatches
Arabian Nights Swatches
Arabian Nights Swatches
Arabian Nights Swatches

Wyjątkowo podobają mi się nazwy poszczególnych cieni, są takie bajkowe np. Lampa Aladyna, albo Opowieśći Szeherezady. Cudne! Z resztą, zobaczcie same!


Arabian Nights Swatches

GÓRNY RZĄD OD LEWEJ 
Scheherazade's Tale - różowy beż o satynowym wykończeniu, bardzo delikatni i nie rzucający się w oczy. Wykorzystuje go do każdego makijażu z tą paletką.
Gold Souk - satynowe jasne złoto, cień jest bardzo miękki, ale jego pigmentacja jest raczej słaba.
Alladin's Lamp - lśniący, satynowy ciemny brąz, gdyby był jaśniejszy to powiedziałabym, że to stare złoto.
Sultan's Garden - to taka szara zieleń z drobinkami o satynowym wykończeniu. Jest bardzo zgaszona.
Hocus Pocus - szmaragdowa, połyskująca zieleń. Jest piękna, jadowita i tajemnicza. Bardzo dobra pigmentacja.
Simbad's Seas - najbardziej rzucający się w oczy cień z całej paletki. Jest to satynowy kobalt, po prostu cudowny!!! Pięknie napigmentowany i bardzo uwodzicielski.

DOLNY RZĄD OD LEWEJ
Genie - satynowy, ciemny brąz z drobinkami, bardzo dobrze napigmentowany, mięciutki jak marzenie. Ma bardzo ładne nasycenie barwy.
Black Magic - to jest taki zagadkowy cień, bo w paletce wygląda jak ciemny odcień niebieskiego, a jak nałożymy go na powiekę to zamienia się w grafit o niebieskim połysku. Taki kameleon, ale bez drobinek. Rzeczywiście to jakaś czarna magia ;)
Stallion - jedyny matowy, bezdrobinkowy cień z całej palety. Jest to bardzo ciemny, śliwkowy fiolet.
Sorcerer - znów satynowy grafit, prawie identyczny, jak Black Magic, różni je tylko to, że ten ma w sobie niebieskie połyskujące drobinki.
Valley of Diamonds - matowa ciemna śliwka ze złotymi drobinkami. Jaśniejsza niż Stallion i bardziej nasycona żywym fioletem.
1001 Nights - Czarna satyna, boska. Uwielbiam!!!

Arabian Nights Swatches
Arabian Nights Swatches

Moim zdaniem paletka jest bardzo udana, świetnie sprawdzi się do jesiennych makijaży, głównie tych wieczorowych, ale dzienne też z powodzeniem można nią wykonać. Jest bardzo uniwersalna i są to zdecydowanie moje kolory! 


Arabian Nights Swatches
Jeśli macie ochotę, to zapraszam do wpisów na temat innych paletek Sleek-a:

OCZY
Sleek - Garden of Eden
Sleek - Au Naturel
Sleek - Vintage Romance
Sleek - Oh So Special
Sleek - Lagoon Aqua Collection
Sleek - Arabian Nights

USTA
Sleek - Mardi Grass

SLEEK - Arabian Nights

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Dziś pokażę Wam, kolejną paletkę Sleek-a. Tym razem będzie to Lagoon Aqua Collection która, aż prosi się, aby wyczarowywać z niej piękne, tęczowe makijaże. Jej kolorystyka utrzymana jest w wesołych barwach, ale nie rażących w oczy. Wręcz idealnie wpasowuje się w letni okres.

Opakowaniem nie będę zachwycała się po raz kolejny, bo robiłam to już przy poprzednich wpisach na temat paletek Sleek-a. faktem jest to, że są wygodne, solidne i bardzo ładne.


W paletce znajdziemy, aż dziewięć cieni satynowych i tylko trzy maty. Według mnie jest to bardzo korzystne, gdyż matowe cienie Sleek-a, mają to do siebie, że nieco trudniej się nimi pracuje i mają gorszą pigmentację, nie jest tak w każdym przypadku, ale często się zdarza. Mimo wszystko, maty znajdujące się w Lagoon, wypadają korzystniej niż w przypadku jej poprzedniczek.
Jeśli chodzi o cienie satynowe, to są bardzo mięciutkie i świetnie się nimi pracuje. Doskonale przyczepiają się do powieki, a i osypywanie jest minimalne.


Odcienie prezentują się następująco:
GÓRNY RZĄD
SASSEA - to satynowy odcień błękitu z domieszką złota. W zależności od tego, jak pada na niego światło, ukazuje się odcień błękitu, bądź złota. Prześliczny i uroczy!

DEEP WATER - to matowy, ciemny fiolet. 

REFLECTION - to satynowy odcień jasnego fioletu, z powodzeniem można ten kolor nazwać lawendowym.

EMERALD - to satynowa, morska zieleń. Taka z odrobiną błękitu.

OYSTER - to satynowa biała perła. Doskonała do podkreślania wewnętrznego kącika oka.

BLACK PEARL - prześliczna, nasycona, węglowa czerń o satynowym wykończeniu. No właśnie... SATYNOWYM!..., czyli to nie jest mat, jak w przypadku poprzednich paletek! Cudowna czerń!

DOLNY RZĄD

PINK JEWEL - to satynowy, brudny róż ze złotym połyskiem. Podobnie jak SASSEA, w zależności od padania światła, złota jest mniej lub więcej.

SAND DOLLAR - satynowa żółć, na powiece przypomina jaśniutkie złoto.

UNDERWORLD - to ciemniejszy błękit, podobny do SASSEA, ale ciemniejszy i bez złotej domieszki. Wykończenie satynowe.

SEA SHELL - satynowy, jasno złoty brąz.

NIGHT SKY - matowy fiolet, ale nieco jaśniejszy niż DEEP WATER.

ARIEL - doskonała nazwa dla tego odcienia. Wy też zauważacie to podobieństwo kolorystyczne do włosów sławnej syrenki z bajki Disney-a? 



Swatche robione na czystej skórze, bez bazy.


Paletki Sleek-a uwielbiam, bo absolutnie wszystko mi w nich odpowiada. Zarówno opakowanie, kolorystyka, cena, jak i jakość są ze sobą fantastycznie zgrane, a w Lagoon, kolory są skomponowane fenomenalnie!


Jeśli macie ochotę, to zapraszam do wpisów na temat innych paletek Sleek-a:

OCZY
Sleek - Garden of Eden
Sleek - Au Naturel
Sleek - Vintage Romance
Sleek - Oh So Special
Sleek - Lagoon Aqua Collection

USTA
Sleek - Mardi Grass

Sleek - Lagoon Aqua Collection

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Paletki Sleeka, to jedne z najczęściej kupowanych i najbardziej pożądanych palet z cieniami do powiek. Nie ma się czemu dziwić, cienie mają całkiem niezłą jakość, paletki są solidne i wyglądają bardzo profesjonalnie, a ich ceny nie są wygórowane. Co więcej, kolory w nich zebrane, są świetnie do siebie dopasowane. Czego chcieć więcej?

Dziś pokażę Wam kolejną z mojej Sleek-owej kolekcji, a jest nią Oh So Special. Już od kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłam, wiedziałam, że będzie moja i chociaż przeważają w niej cienie matowe, które sprawiają nieco problemów, to kolorystyka, wszystko mi rekompensuje.


W paletce znajduje się przewaga odcieni  matowych, bo jest ich, aż siedem, pozostałe pięć, to perłowe. Cienie matowe z tej paletki, są dość twarde i w przypadku niektórych z nich trzeba trochę się napracować, aby osiągnąć zadowalający efekt na powiece, optymalnym rozwiązaniem jest zastosowanie bazy pod cienie. Co więcej, w przypadku matowych cieni, jest większe prawdopodobieństwo, że będą się osypywać. W przypadku perłowych nie ma tego problemu, bo wszystkie są doskonale napigmentowane, a nakładanie ich na powiekę to sama przyjemność.


BOW - to matowy, pisakowy beż. Niestety, jest on bardzo słabo napigmentowany i strasznie suchy. Bardzo ciężko się nakłada i ma słabą przyczepność. Moim zdaniem, jest to najsłabszy cień z całej paletki.

ORGANZA - perłowy, opalizujący nieco brzoskwiniowy róż. Pięknie odbija światło.

RIBBON - to matowy róż, nieco przechodzący w koral. Całkiem nieźle napigmentowany, ale dość suchy i co za tym idzie problematyczny.

GIFT BASKET - perłowy, metaliczny ciepły brąz, idealny do podkreślania załamania powiek. Dobrze się go nakłada i rozciera.

GLITZ - perłowy, połyskujący grafit. Doskonale napigmentowany i miękki. Pięknie odbija światło.

CELEBRATE - bardzo ciemny, śliwkowy fiolet. Daje piękne metaliczne wykończenie i doskonale się nim pracuje. Jeden z najładniejszych kolorów w paletce.


PAMPER - matowy, jaśniutki róż. Niestety bardzo suchy i słabo napigmentowany. Ma kiepską przyczepność do skóry. 

GATEAU - piękny, perłowy, różowo-fioletowy cień opalizujący na złoto. Miękki i przyjemny w użytkowaniu.

THE MAIL - matowy, jasny karmelowy odcień brązu. Niestety, dość słabo napigmentowany i twardy.

BOXED - matowy, ciepły brąz. Nadaje się również do podkreślania brwi.

WRAPPED UP - matowa śliwka z domieszka szarości. Mimo, że mat, to całkiem nieźle napigmentowany.

NOIR  - idealny, czarny mat. Świetnie się rozciera, a czerń jest czarna jak węgiel.




Jeśli macie ochotę, to zapraszam do wpisów na temat innych paletek Sleek-a:

OCZY
Sleek - Garden of Eden
Sleek - Au Naturel
Sleek - Vintage Romance
Sleek - Oh So Special

USTA
Sleek - Mardi Grass

Sleek - Oh So Special Palette

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Dziś na tapecie paletka cieni Sleek - Vintage Romacne, którą bardzo polubiłam i to nie tylko ze względu na świetnie skomponowaną kolorystykę, ale też na jakość zawartych w niej cieni. Tą paletę zaliczam do bardzo udanych, wszystko w niej gra idealnie. Jest świetna to tworzenia makijaży na specjalne okazje, można z nią zaszaleć z kolorami. Do dziennych makijaży raczej się nie nadaje, bo kolory są bardzo wyraziste, ale do wieczorowych jak najbardziej!


Paletki Sleek-a uwielbiam nie tylko za bardzo dobrą jakość samych cieni, ale też za opakowania. Są one wykonane z bardzo dobrej jakości tworzywa. Są stabilne, eleganckie i posiadają duże lusterka. Ich wadą jest jedynie to, że czasem ciężko je doczyścić, jak się przybrudzą. 

Wymiary zamkniętej paletki 14 cm x 7,3 cm 
Wymiary lusterka 13,2 cm x 6,8 cm 
Wymiary aplikatora - długość całkowita 11 cm 
Średnica pojedynczego cienia 2 cm.


W paletce Vintage Romance standardowo znajdziemy 12 cieni, osiem z nich jest błyszczących, trzy to maty z drobinkami i jeden zwykły mat. Wszystkie są doskonale napigmentowane. Cienie błyszczące są mięciutkie, aksamitne z łatwością suną po powiece i dają piękny opalizujący efekt. Maty są trochę twardsze.
Mimo, że cienie z paletek Slekka lubią się troszkę osypywać, to w przypadku Vintage Romance jest to bardzo zminimalizowane. Wszystkie są bardzo trwałe, nie zbierają się w załamaniach, a ich jakość oceniam bardzo wysoko!

Kolory nakładane palcem, na gołą rękę, bez bazy

Bardzo podobają mi się nazwy poszczególnych cieni, które nawiązują do najromantyczniejszych miast na świecie.

GÓRNY RZĄD OD LEWEJ

Pretty in Paris - metaliczne, pięknie i intensywnie połyskujące srebro, idealne do podkreślenia wewnętrznego kącika oka.

Meet in Madrid - jasne, metaliczne, mocno napigmentowane złoto.

Court in Cannes - równie mocno napigmentowany cień. Nieco ciemniejsze złoto niż w przypadku Meet in Madrid, lekko podchodzi pod brąz.

Lust in LA - stare, mocno błyszczące złoto, doskonale napigmentowane i mocno błyszczące.

Romance in Rome - granatowo-fioletowy cień z połyskującymi drobinkami. Nieco mniej napigmentowany niż pozostałe, ale bardzo ciekawy.

Propose in Prague - jedyny matowy cień w całej paletce. Jest brązowo rudy i świetnie nadaje się do rozcierania pozostałych cieni z palety.

DOLNY RZĄD OD LEWEJ

Vow in Veniceto - spokojny odcień bordo, ma ładny stonowany połysk i tak jak większość cieni z paletki jest bardzo dobrze napigmentowany. 

Marry in Monte Carlo - piękna, metaliczna, bardzo mocno napigmentowana fuksja. Cudowna!
Honeymoon in Hollywood - mat z połyskującymi drobinkami, ale mocno napigmentowany. Odcień jest purpurowy. 

Bliss in Barcelona - ciemno fioletowy, błyszczący cień o perłowym wykończeniu. 

Forever in Florence - matowa śliwka z połyskującymi drobinkami. 

Love in London - czarny, matowy cień z połyskującymi drobinkami.


Paletki Sleek-a uwielbiam też za ich cenę, która nie jest wysoka i każdy może sobie na nią pozwolić. Stosunek jakości cieni, wykonania paletki i jej jakości do ceny jest rewelacyjny! Jej koszt to ok. 38 zł, co w przeliczeniu na jeden cień wynosi ok. 3 zł. Rewelacja!



Jeśli macie ochotę, to zapraszam do wpisów na temat innych paletek Sleek-a:

OCZY
Sleek - Garden of Eden
Sleek - Au Naturel
Sleek - Vintage Romance

USTA
Sleek - Mardi Grass

Sleek - Vintage Romance Palette

Joanna
,

Cześć Dziewczyny :)

Niedawno spełniło się jedno z moich kosmetycznych marzeń. Stałam się posiadaczką paletki pomadek Sleek Mardi Grass. Długo chodziła mi po głowie, ale w końcu wpadła w moje rączki. 
Dziś chciałabym pokazać ją Wam z bliska i opisać moje wrażenia.


Jak to zwykle bywa w przypadku Sleek-a, paletka wykonana jest z tworzywa doskonałej jakości. Nie muszę się martwić o to, czy przetrwa próbę czasu. Posiada duże lusterko, czw przypadku pomadkowych paletek jest niezbędne. W zestawie jest również pędzelek, którego Wam nie pokażę, bo przepadł w niewyjaśnionych okolicznościach ;).


W paletce znajdują się cztery odcienie pomadek o różnej konsystencji. Znajdziemy w niej pomadkę satynową (Rio), matową (Firework) i dwie błyszczące (Carnival i Masquerade). Wszystkie są doskonale napigmentowane i wyjątkowo trwałe. Ich trwałość bardzo mnie zaskoczyła i to w dobrym tego słowa znaczeniu! Nie rozmazują się i nie wychodzą poza granice ust.
Rio i Firework zachowują się jak tinty, nawet jak już je zjemy, to usta i tak maja kolorek.



Rio - to satynowy fiolet, bardzo odważny i moim zdaniem, raczej nie nadaje się do makijażu dziennego. Z pewnością sprawdziłby się przy makijażu do artystycznych sesji zdjęciowych. Ten kolor można wykorzystać również do namalowania fioletowych akcentów na ustach w połączeniu z innym kolorem.
Konsystencja tej pomadki jest dość gęsta i zbita, ale równomiernie i z łatwością rozprowadza się na ustach. Bez problemów można nią wykonać perfekcyjny makijaż ust. Jej konsystencja podoba mi się najbardziej ze wszystkich dostępnych w paletce, ale szkoda, że kolor jest taki nietypowy.


Firework - to matowa pomadka w koralowym odcieniu czerwieni. Kolor piękny, ale jej konsystencja jest bardzo zbita i ciężko nakłada się na usta, bardzo topornie. Ja muszę wręcz wiercić w niej pędzelkiem, bo jest bardzo twarda. 


Carnival - to błyszcząca fuksja o kremowej konsystencji. Jest mięciutka i cudownie się rozprowadza.


Masquerade - błyszcząca różowa pomadka. Kolor to taki rozbielony róż. Konsystencję ma identyczną jak Carnival.


Paletki Sleek-a podobają mi się szczególnie, ponieważ można łączyć ze sobą odcienie i uzyskiwać w ten sposób bardzo ciekawe efekty.
Poniżej połączyłam Rio i Masquerade


Z paletki jestem bardzo zadowolona i z pewnością będzie długo mi służyła.





Jak Wam się podoba?

Sleek Lip4 Lipstick Palette - Mardi Gras

Joanna
,