Kolorowe rzęsy, czyli SuperShock Brights od AVON

51 Komentarzy

Cześć Dziewczyny :)

Lato to najlepszy okres do szaleństwa z makijażem. Ciepłe i długie dni, a także więcej wolnego czasu, to czynniki, które wpływają na doskonałe samopoczucie i większą chęć na makijażowe eksperymenty. Wszystko pięknie, ale komu się chce, w takie upały, robić pełen makijaż? Ja w takie dni, jestem zwolenniczką minimalizmu. Jedyne czego potrzebuje to lekki krem CC, ulubiona pomadka i tusz do rzęs.

AVON ostatnio wprowadził na rynek kolorowe tusze do rzęs z serii SUPER SHOCK, których ja już od dłuższego czasu namiętnie używam. Do wyboru są trzy odcienie, błękitny - Royal, zielony - Emerald i fioletowy - Violet z serii SUPER SHOCK - Brights, ale poza nimi dostępny jest również klasyczny czarny i brązowy z dawno już znanej linii SUPER SHOCK. 

Moim zdecydowanym, kolorowym ulubieńcem jest odcień Violet i według mnie jest on najbardziej udany.


Maskary SUPER SHOCK, są jednymi z najbardziej zadowalających AVON-owskich tuszy do rzęs i kolorowe z serii Brights pod względem ich cech użytkowych również są niczego sobie. Duża sylikonowa szczoteczka, mimo swojej wielkości, całkiem nieźle współpracuje z rzęsami, a tusz jest trwały, nie osypuje się i łatwo się zmywa przy użycia mleczka do demakijażu.

Sprawa nieco komplikuje się, jeśli chodzi o pigmentację, ale w tym przypadku, opiszę każdy kolor z osobna.


Violet
czyli fioletowy, jest dość ciemny i nie rzuca się zbytnio w oczy, ale kolor jest widoczny i ten efekt bardzo przypadł mi do gustu. Nie trzeba się dużo namachać szczoteczką, żeby uzyskać zadowalający odcień. 

Royal
to królewski błękit, który jest nieco bardziej problematyczny niż poprzednik. Aby uzyskać odpowiedni odcień, trzeba się nieco wysilić i nałożyć więcej warstw, a co za tym idzie, rzęsy mogą się nieco posklejać. Nie mniej jednak, jeśli ktoś lubi ten kolor, to da radę stworzyć coś fajnego.

Emerald
czyli zgaszona zieleń, jest moim zdaniem najmniej napigmentowany, ale jakoś mi tego nie szkoda, bo za zielonymi rzęsami nie za bardzo przepadam ;) Efekt zielonych rzęs uda się uzyskać, ale namachać się trzeba.


Kreski na powiekach, które widać na zdjęciach, zrobiłam kredkami z serii GLIMMERSTICK BRIGHTS i muszę je trochę zrehabilitować, bo o ile, na czystej powiece nie są jakoś szczególnie napigmentowane i zrobienie ładnej kreski może być trudne, to zastosowane na mineralny cień do powiek, sprawdzają się fantastycznie! Wtedy wszystkie kolory wyglądają naprawdę świetnie, a ich pigmentacja bardzo mnie zaskoczyła.


Jeśli chodzi o tusze, to uważam, że brakuje im tylko lepszej pigmentacji, bo pod względem innych cech, są naprawdę dobre. Co prawda, można nimi uzyskać ładne kolorowe rzęsy, ale trzeba się przy tym napracować ;)
W obecnym katalogu, ich koszt to 17,99 zł/szt  i myślę, że biorąc pod uwagę ich cenę, to naprawdę nie jest źle, a nawet całkiem dobrze.
Co więcej, w najnowszym katalogu jest oferta w której można kupić wybrany kolorowy tusz i konturówkę z serii BRIGHTS za jedyne 18,99 zł, także na lato, jak znalazł ;).




Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

51 komentarzy:

  1. Też dzisiaj pisałam o kolorowym tuszu, ale zupełnie mi się nie spodobał.. Te wyglądają ładnie w opakowaniach, ale kolorowe rzęsy to chyba nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tuszu Supershock nie lubię, bo daje u mnie zerowy efekt :/
    Rzęsy tylko w czerni ;)

    Kredki ... chciałam kupić, ale szkoda, żez neonami nie mają nic współnego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tak, neonami to one nie są, masz rację

      Usuń
  3. chciałabym je wszystkie podobają mi się te kolorki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym błękitnym byś chyba dobrze wyglądała, ale musiałabyś sprawdzić

      Usuń
  4. kurcze a u mnie jakoś się nie sprawdziły ;/ te szczoteczki wgl mi rzęs nie chcą malować, jedynie na końcach :( może coś źle robię??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te szczoteczki są specyficzne, trochę za grube i trzeba do nich wprawy. Mi się podoba, że mają te dłuższe wypustki, co poprawia rozczesywanie

      Usuń
  5. Niezbyt podobają mi się takie kolory, zawsze czuję się z nimi mega tandetnie xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, takie kolory trzeba lubić i nie każdemu pasują, ale ten fioletowy mi się bardzo podoba

      Usuń
  6. Lubie ten tusz, ale na kolor jakoś się nie zdecydowałam i jak widzę dobrze zrobiłam, bo słabe kolory są ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fioletowy jest super moim zdaniem, bez dwóch pozostałych bym się obyła, ale czarny i brązowy lubię ;)

      Usuń
  7. Od jakiegoś czasu marzy mi się fioletowy tusz. Ten wygląda nieźle, ale chyba jednak zostanę przy czerni :)

    OdpowiedzUsuń
  8. tak myślałam, że raczej będą słabe więc nie kupiłam, wolę kolorowe tusze z Essence :)
    ale czarny SuperShock miałam raz i byłam z niego zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja z Essence miałam tylko cienie kiedyś, ale ta marka nigdy mnie nie kusiła jakoś specjalnie ;)

      Usuń
  9. Niestety tusze te nie przypadły mi do gustu :( Tak samo czarny tusz też jak dla mnie nie jest za dobry :( Ale jeżeli Ci się podoba to czemu nie :)
    Pozdrawiam
    Iga z beautyperson.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ideałami nie są, ale ta seria, moim zdaniem, jest najbardziej udana z Avonowskich tuszy, oczywiście jeśli chodzi o czarny i brązowy

      Usuń
    2. no i ten fiolet przypadł mi do gustu

      Usuń
  10. Nie lubię kolorowych rzęs ale przyznaję ze fiolet jest niezły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, mi tez ten fiolet się spodobał

      Usuń
  11. Od święta używam tuszu do rzęs i musi być to klasyczna czerń ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozostanę jednak przy czarnym tuszu, ale fiolet rzeczywiście daje ciekawy efekt.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jestem zdecydowanie fanką czarnego tuszu :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kolorki fajne, ale nie dla mnie u mnie króluje czerń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie raczej też. czasem sięgnę po fiolet, ale rzadko

      Usuń
  15. Miałam ten tusz w wersji czarnej i byłam bardzo zadowolona ;) Zastanawiałam się nad niebieskim, ale jakoś ostatecznie nie kupiłam.

    OdpowiedzUsuń
  16. na kolorowe kreski jestem w stanie się skusić ale kolorowe rzęsy to raczej nie dla mnie :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Na fiolet albo niebieski bym się skusiła. Tylko nie wiem czy jest on mi w ogóle potrzebny. Pewnie pomalowałabym się nim raz i wrzuciła do szuflady. Szkoda kasy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Idealne na lato, najpiękniejszy dla mnie kolor do Emerald (?) :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fiolet mi się bardzo podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. czarny tusz z tej serii jest moim nr 1 kocham go. kolorowych nie używam

    OdpowiedzUsuń
  21. Dają radę, jak widzę :)Z chęcią bym wypróbowała, bo jeszcze nie miałam .

    OdpowiedzUsuń
  22. Idealne do eksperymentów makijażu ; )

    OdpowiedzUsuń
  23. do mnie jakoś kolorowe tusze nie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Na Twoich rzęsach Royal wygląda zdecydowanie najładniej. Mam ochotę na kolorowy tusz, ma w sobie coś niezwykle wakacyjnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moje rzęsy są proste jak druty i nie oddają one ładnie efektu kolorystycznego, dlatego tak rzadko robię recenzje tuszy :(

      Usuń
  25. Kolorowe tusze nie są w moim stylu, ale u innych bardzo mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  26. a ja najbardziej lubię SuperShock Max w kolorze brązowym; ostatnio kupiłam czarny i jakoś nie dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja od zawsze na rzesach preferuje tylko i wylacznie czern...

    OdpowiedzUsuń
  28. Mnie bardzo ostatnio zależy na zielonym tuszu, szkoda że jest słabo napigmentowany :/

    OdpowiedzUsuń
  29. ja lubię ,miałam niebieski odcień fajnie wyglądał

    OdpowiedzUsuń
  30. czarny polubiłam, ale nie wiem, czy odważę się wypróbować kolorowe...

    OdpowiedzUsuń
  31. kiedyś lubiłam tusz SuperShock jednak od dość dawna wolę sięgać po drogeryjne tusze :) musze przyznać, że ta kolorowa wersja zaciekawiła mnie ;) Violet chyba najbardziej mi się podoba, chociaż Royal też jest niczego sobie;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!