4 kroki i stopy, jak nowe ;)

30 Komentarzy

Cześć Dziewczyny :)

Zima to czas w którym sandałki zamieniamy na ciepłe kozaki. Stopy ukrywany w ciepłych skarpetach i często zapominamy o ich pielęgnacji. Jak to się zwykle mówi: 'co z oczu, to z serca' ;).
Przychodzi jednak taki czas, którym jest karnawał i mimo zimnej aury na dworze, na imprezy i bale karnawałowe i często wybieramy obuwie, które zmusza nas do pokazania chociażby części stóp.
Co jeśli przez kilka ostatnich miesięcy zaniedbywałyśmy ten obszar ciała? Musimy postawić na intensywną regenerację, a jeśli nie mamy czasu lub budżetu na to, aby zajęła się tym profesjonalna kosmetyczka, musimy radzić sobie same.

Dziś przygotowałam dla Was wpis na temat kilku produktów oferowanych przez FLOS-LEK, które z pewnością pomogą doprowadzić stopy do stanu 'pokazywalności' i nie zrujnują naszego budżetu.


Relaksująca sól imbirowa do kąpieli zmęczonych stóp

to dobry początek. Nie jest to taka typowa sól, ponieważ zawiera w sobie substancje nie tylko zmiękczające , ale też myjące. Wystarczy rozpuścić ją w ciepłej wodzie i zafundować stopom przyjemną kąpiel, która nie tylko zmiękczy zrogowaciały naskórek i przygotuje stopy do dalszych zabiegów, ale usunie z nich również zanieczyszczenia i odświeży.
Sól jest grubo zmielona, ale dość szybko się rozpuszcza. Ma ona intensywny zapach imbiru.
Do opakowania dołączona jest miarka, którą z powodzeniem odmierzymy odpowiednią ilość produktu, a tym samym pozwoli to też na oszczędniejsze nim gospodarowanie.

Sposób użycia:
2-4 miarki soli rozpuścić w 4 litrach ciepłej wody (około 37-38 oC). Stopy moczyć przez 20 minut. Następnie osuszyć ręcznikiem, nie spłukując ich wodą, tak by mikroelementy i olejek miały czas wniknąć w skórę.

ok. 15 zł/ 500 gram


Pilnik + pumeks do pedicure

to kolejny krok. Kiedy już zmiękczyłyśmy skórę stóp w kąpieli, musimy pozbyć się zgrubiałego i zrogowaciałego naskórka. Z jednej strony tego przyrządu znajdziemy tarkę, a z drugiej pumeks. W zależności od tego, jak dużo zrogowaceń mamy do usunięcia i jak są one grube, używamy pumeksu lub tarki. Pumeks ściera dużo mocniej.

ok. 7 zł


Płyn zmiękczający naskórek, odciski, rogowacenia

Teraz wypadałoby już tylko nałożyć krem, ale u mnie kolejnym krokiem jest wsmarowanie w stopy płynu zmiękczającego, chociaż ja wykorzystuję go inaczej niż zaleca producent. Zaleca on bowiem, aby stosować go miejscowo na zrogowacenia, ale w tym celu zupełnie się u mnie nie sprawdził. Ja stosuję go jako serum pod krem i to na całe stopy. Dzięki temu zauważyłam, że efekty są dużo szybsze, niż po zastosowaniu samego kremu.
Płyn ma postać żelową, przypomina nieco olejek, ale nie jest tłusty. Jego zapach jest bardzo świeży. Niestety umieszczony on został w fatalnym opakowaniu, bo aby cokolwiek wyleciało przez dzióbek dozownika, trzeba się nieźle nasiłować. Może mam feralny egzemplarz, ale jestem zmuszona odkręcać opakowanie i zawsze wyleję go więcej niż potrzebuję.

ok. 10 zł/ 50 ml


Intensywnie nawilżający krem do stóp

Ostatnim krokiem, przed nałożeniem bawełnianych skarpetek i pozostawieniem ich na stopach na całą noc, jest nałożenie grubej warstwy kremu nawilżającego. Ten od FLOS-LEK działa bardzo poprawnie. Nawilża, odżywia i wygładza stopy. Zawartość 15% mocznika to jego niewątpliwy atut. Krem ma bardzo delikatny zapach i mało wyczuwalny zapach. Nie wchłania się całkowicie i pozostawia na stopach taką leciutką natłuszczającą warstwę.

ok. 13 zł/ 100 ml


Kilka dni takiej intensywnej wieczornej pielęgnacji i stopy są jak nowe! ;)

Wszystkie produkty znajdziecie w aptekach lub sklepie internetowym FLOS-LEK
Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

30 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem fajnie tak kompleksowo zadbać o stopy produktami jednej firmy. Ja mam wszystko z innej parafii. Prócz płynu do zmiękczania, tego nie używam. Bo i zrogowaceń dużych nie mam. Ale Twoje innowacyjne zastosowanie mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć jest to skuteczniejsze i wiem to od profesjonalnej i praktykującej kosmetyczki, więc musi coś w tym być :)

      Usuń
    2. Chętnie spróbuję. Gładkie stopy to mój konik. Acha, kupiłam ten korektor Miss Sporty w końcu. Faktycznie tani i fajny :)

      Usuń
  3. Z tej serii mam dwie sole do stóp już od wiosny chyba i w końcu muszę o nich napisać. Ale od jesieni ogarnęło mnie lenistwo. Mam nadzieję, że ten rok przyniesie mi więcej energii. Pewnie z ciekawości wypróbuję płyn- żel na zrogowacenia ale tak jak Ty, na całe stopy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, stopowe lenistwo wszystkich dopada od jesieni ;)

      Usuń
  4. Przydadzą się :P zwłaszcza po zimie :D fajnie, że jest cała linia tych kosmetyków i, że są taniutkie :3 będzie trzeba wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, nie wymagają dużych nakładów finansowych

      Usuń
  5. Świetny post, na pewno się przyda. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja muszę znaleźć jakąś dobrą tarkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo interesująca seria!
    Sama staram się dbać o stopy nawet zimą. Dzięki temu takie akcesoria, jak pilnik czy pumeks są mi obce ;) Wystarczy mi dobry peeling oraz krem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, jak się dba na bieżąco, to takich problemów nie ma. Ja nie jestem zbyt systematyczna i muszę sobie jakoś radzić ;)

      Usuń
  8. nie wiedziałąm że floslek tez o stopy dba

    OdpowiedzUsuń
  9. Mimo felernego opakowania, seria bardzo mi się podoba ;) Przede wszystkim dlatego, że do tej pory używałam kosmetyków do pielęgnacji stóp z Avonu, bo inne marki mnie nie przekonywały. A tu proszę ;) Na pewno zastanowię się nad zakupem :P

    OdpowiedzUsuń
  10. tą tarkę muszę mieć,bo moja się złamała;(

    OdpowiedzUsuń
  11. Cała seria wygląda bardzo kusząco, płyn zmiękczający muszę mieć - moje stopy bardzo się ucieszą :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam tej serii ale krem do stóp Dr stopa - nazwa świetna :D. Płyn zmiękczający by mi się przydał :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo przydatna kuracja. Mam fioła na punkcie stóp a firmę Floslek bardzo lubię. A zapach imbiru który ubóstwiam to już w ogóle! Słyszałam, że jest też wersja cynamonowa więc pewnie wypróbuję obie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!