Mineralne róże prasowane LILY LOLO - In The Pink i Tawnylicious

18 Komentarzy

Cześć Dziewczyny :)

Już od kilku dobrych miesięcy, bardzo intensywnie użytkuję mineralne, prasowane róże Lili Lolo i wcale nie mam zamiaru przestać! Jestem z nich absolutnie zadowolona i właśnie dziś chciałabym je Wam przybliżyć.

Dla siebie wybrałam dwa z siedmiu dostępnych kolorów, a mianowicie odcienie In The Pink i Tawnylicious.


In The Pink - chłodny, lekko połyskujący róż nadający lekki efekt zarumienionych policzków. Idealny dla jasnych karnacji.

Tawnylicious - matowy brąz o lekko ceglastym odcieniu. Idealnie sprawdza się przy śniadej karnacji


Oczywiście te róże nie urzekły mnie jedynie swoimi odcieniami, ale też szeregiem innych zalet:

OPAKOWANIE
jest bardzo solidne, z doskonałej jakości tworzywa. Nawet przy bardzo intensywnym użytkowaniu, nic złego się z nim nie dzieje. Doskonale chroni produkt przed 'rozsypaniem', kilka razy miało już kontakt z podłogą i absolutnie nic się nie stało. Róż nawet w ułamku się nie rozkruszył. Co więcej, nie musimy przejmować się o zawiasy, gdyż są doskonale zabezpieczone przed uszkodzeniem.
Opakowanie dodatkowo posiada lusterko, ja nie korzystam z niego zbyt często, ale czasem się przydaje.

NASYCENIE KOLORU I ŁATWOŚĆ APLIKACJI
Kolejną zaletą róży LL, jest ich pigmentacja. Nie ma obawy, że zrobimy sobie nimi plamy. Efekt można stopniować według uznania, od bardzo delikatnego do wyrazistego. Ja do ich nakładania używam pędzla Maestro 150 (22) i sprawdza się doskonale. Dla mnie to duet idealny!

TRWAŁOŚĆ
Niepodważalnym atutem róży LL, jest ich trwałość! Utrzymują się na skórze w stanie niezmiennym przez cały dzień, nie migrują po twarzy, ani nie utleniają się.


NATURALNY SKŁAD
W składzie tych róży do policzków nie znajdziemy żadnych syntetycznych składników (parafiny, konserwantów, sztucznych barwników, ani substancji zapachowych i talku). Są w nich za to naturalne oleje (jojoba, arganowy, manuka, z pestek granatu) a także ekstrakt z mikołajka nadmorskiego, który ma właściwości przeciwstarzeniowe. 


Używałyście już prasowanych róży Lily Lolo? Jakie jest Wasze zdanie na ich temat?
Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

18 komentarzy:

  1. Przede mną dopiero otwiera się świat mineralnych kosmetyków, dlatego lubię czytać takie posty:) Super są te róże :)
    Zapraszam do mnie, 150obs i rusza naprawdę konkretne rozdanie :D KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia w odkrywaniu mineralnych skarbów :D Róże polecam! :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dla mnie idealnie :D Bardzo trwałe i solidne opakowania, a same róże tez świetne!

      Usuń
  3. In the pink bardzo mi się podoba, ten drugi taki bardziej jesienny, ale też ładny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten drugi świetnie sprawdzi się przy opaleniźnie

      Usuń
  4. Bardzo ładne, mam kilka kosmetyków lili lolo i są świetne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, chyba na żadnym się jeszcze nie zawiodłam

      Usuń
  5. Great! Thanks for sharing this. I read over the article and I really love all the things. By the way, could we get a chance to cooperate on SNS/Blog? We’ll pay $. tonylau86china@gmail.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!