Kwasy..., czy jest się czego bać?

44 Komentarzy
Jak już większość z Was wie, od lat nastoletnich zmagam się z trądzikiem i tłustą cerą, nie jest to jakaś wyjątkowo straszliwa postać trądziku, ale skutecznie uprzykrza mi życie i wstyd mi jest wychodzić bez makijażu na ulice. W związku z tym zdecydowałam się na zabiegi kwasami, od których trzymałam się wcześniej z daleka, bo samo słowo "kwas" napawało mnie przerażeniem.

Zdaję sobie sprawę, że większość z Was ma takie samo podejście jak miałam ja i do tej pory nie używała kwasów, no ..., może poza tymi w niektórych kremach. Jak zauważyłam, w komentarzach pod poprzednimi wpisami, niektóre z Was boją się kwasów jak diabeł święconej wody. Ja też tak miałam, ale im dłużej się nad tym zastanawiałam, tym bardziej chciałam spróbować.

Dziś zamierzam przekonać Was, że nie ma się czego bać :)

Kwasy, których używam to 20% Kwas Migdałowy i Jabłkowy



Pojemnik z kwasem to ten mniejszy (30ml), sam kwas to płyn, odrobinę gęstszy od wody, o barwie wpadającej w pomarańcz, ale jedynie odrobinę. Zdjęcie poniżej przekłamało kolor, tak naprawdę kwas jest praktycznie bezbarwny.
Druga buteleczka (65 ml) to neutralizator, który ma za zadanie zneutralizować działanie kwasu po zabiegu, ale o tym za chwilę.
Na dalszym planie zdjęcia, schował się pędzelek (tzw. wachlarzowy), który jest dołączony do zestawu i służy do aplikacji kwasu na skórę.

Zacznijmy jednak od początku.

Jak działają kwasy?

Nie chciałabym Was zanudzać medycznymi formułkami, których sama nie bardzo rozumiem, ale jeśli chcecie bardziej pogłębić kwasową wiedzę, to zapraszam TUTAJ, znajdziecie tam wszystkie niezbędne informacje.

W wolnym tłumaczeniu, kwasy mają za zadanie porządnie kopnąć naszą skórę w szanowną dupencję, aby przestała strzelać fochy, jak i stawiać ciągłe wymagania i wzięła się ostro do pracy ;)

Kwasy działają tylko na powierzchni skóry, nie wnikają głęboko i działają tylko na naskórek, dlatego są całkowicie bezpieczne.

Zapraszam Was szczególnie do przeczytania artykułu na blogu Ziemoliny klik klik, gdzie dobitnie wyjaśnione jest, dlaczego skóry nie należy traktować po macoszemu. Jest to wybitny wpis i warto go przeczytać!

Dla kogo kwasy są odpowiednie?

Kwasy są odpowiednie, właściwie przy każdym typie cery, nawet wrażliwej, ale osoby ze skórą naczykową powinny jednak je sobie odpuścić.


Jak powinna wyglądać przygoda z kwasami?

Prawidłowo powinno to wyglądać tak, że zaczynamy od najmniejszego stężenia kwasu. W przypadku kwasów Active Solutions, z którymi ja miałam i nadal mam okazję obcować, jest to stężenie 10%. Stosujemy to stężenie przez 6 tygodni (raz na tydzień), następnie robimy 2-3 tygodniową przerwę i wchodzimy wyżej, czyli na stężenie 15%. Znów stosujemy przez 6 tygodni i znów 2-3 tygodnie przerwy. Później wskakujemy do najwyższego stężenie 20%, znów stosujemy 6 tygodni, następnie kolejna przerwa i znowu 6 tygodni kuracji 20% stężeniem. Tak ciągniemy przez pół roku, gdyż po tym czasie możemy zauważyć najlepsze efekty.

Ja zrobiłam inaczej, tzn. zaczęłam od najwyższego stężenia i właściwie tego nie żałuję. Myślę, że w moim przypadku była to dobra decyzja i żadna krzywda mi się nie stała. Rzuciłam swoją skórę na głęboką wodę, ale należało jej się, zbyt dużo problemów stwarzały mi jej ciągłe fochy i dostała nauczkę ;)


Jak wygląda zabieg?

Zabieg, poważne słowo... . Właściwie, takie zabiegi wykonywane są zazwyczaj w gabinetach medycyny estetycznej, ale dzięki firmie TaoVital, możemy sobie taki zabieg zrobić w domu, za cenę nieporównywalnie niższą.
Wracając do tematu, zanim nałożymy kwasy na twarz, musimy uprzednio dokładnie ją oczyścić. W związku z tym, że kwasów nie należy nakładać na okolice oczu i usta, najlepiej jest na te miejsca nałożyć coś tłustego np. wazelinę kosmetyczną. Zabiegi wykonujemy raz w tygodniu, najlepiej tego samego dnia, ja wybrałam sobotę, ale najlepszym dniem chyba byłby piątek lub czwartek, gdyż największe złuszczenie naskórka następuje trzeciego dnia po zabiegu. W moim przypadku były to poniedziałki, a wiadomo... w poniedziałek trzeba iść do pracy, a kto lubi się łuszczyć w pracy?

Na oczyszczoną skórę nakładamy kwas, cienką warstwą  załączonym do tego celu pędzelkiem. Na każde miejsce na skórze, kwas nakładamy jeden raz. Pozostawiamy na określoną ilość czasu:
1 zabieg - 2 minuty
2 zabieg - 3 minuty
3 zabieg - 4 minuty
4 zabieg - 5 minut
5 zabieg - 6 minut
6 zabieg - 7 minut (siedem minut, to najdłuższy czas na jaki możemy pozostawić kwas)

Po odczekaniu określonego czasu, nakładamy na skórę neutralizator (palcami). Pozostawiamy przez 2 minuty i zmywamy ciepłą wodą. UWAGA! Używamy tylko wody, nie powinno się używać żadnych żeli do mycia, ani mydeł.

Na koniec, nakładamy krem nawilżający. Nawilżane skóry po zabiegach jest bardzo istotne, ponieważ, kwas wysusza naskórek i możemy czuć dyskomfort.

Dlaczego zabiegi tylko raz w tygodniu?
Ponieważ sam zabieg nie spowoduje polepszenia stanu naszej skóry, potrzeba na to czasu, nasza skóra musi mieć odpowiednią ilość czasu na zregenerowanie się. To właśnie zmuszanie skóry do regeneracji poprawia jej wygląd.







Do kwasu dołączona jest specjalna nakrętka z dzióbkiem, ale ja jej nie używam. Wkładam pędzelek do butelki i wyjmuję. Wąski wylot butelki pomaga pozbyć się nadmiernej ilości kwasu i wydobyć odpowiednią ilość.






Jakie są moje wrażenia po zabiegach?

Na samym początku, chciałabym zaznaczyć, że z działania jestem bardzo zadowolona i  szczęśliwa, że zdecydowałam się na te zabiegi. Stan mojej skóry wyraźnie się poprawił, a to dopiero początek, gdyż kurację stosuję dopiero od miesiąca. Przede mną ostatni zabieg z pierwszej tury, już w najbliższą sobotę.
Ja stosuję kwasy ze względu na trądzik, ale z całą pewnością, posiadaczki zmarszczek lub przebarwień też byłby usatysfakcjonowane, gdyż na te problemy kwasy też są jak najbardziej wskazane.

Moja cera, na chwilę obecną nie produkuje już tak dużo sebum jak wcześniej, przykre niespodzianki ograniczyły się do minimum, pory się oczyszczają i zwężają, a co równie istotne skóra jest świetnie wygładzona. Jak już kiedyś wspominałam, zanim zaczęłam kurację kwasami, codziennie używałam peelingów mechanicznych i to w dodatku naprawdę ostrych zdzieraków. Taką miałam potrzebę, bo sam żel do mycia twarzy, czy mydło nie dawało rady. Obecnie nie używam ich wcale. Skóra jest gładka i nie potrzebuje żadnego zdzierania.

Same zabiegi i 2-3 dni po nich,  do najprzyjemniejszych nie należą, ale warto! Bezpośrednio po nałożeniu kwasu na skórę, odczuwam mocne szczypanie, które ciężko jest wytrzymać i przy dwóch pierwszych zabiegach odliczałam sekundy do nałożenia neutralizatora. Przy trzecim zabiegu i kolejnych szczypanie było coraz mniej dotkliwe. Po zmyciu kwasu i nałożeniu kremu nawilżającego, skóra jest maksymalnie wygładzona, moje czoło przypomina łysą pał..., głowę łysego człowieka ;). Jest bardzo gładkie i świeci się niebywale, ale odrobina pudru załatwia sprawę ;).
Wspominałam, że pędzelkiem należy przejechać po skórze jednokrotnie. Raz zrobiłam inaczej, tzn. przejechałam dwukrotnie i to chyba było za dużo, gdyż czułam porządne ściągnięcie skóry, przez cały dzień. Nie było to przyjemne, miałam wrażenie, że już się łuszcze, ale nie było tego widać. Miałam tylko takie wrażenie. Drugi dzień jest spokojny, skóra zaczyna się łuszczyć dopiero wieczorem. Nie odczuwa się żadnego dyskomfortu, cera jest przyjemnie gładka. Trzeci dzień jest najgorszy pod względem złuszczania, skóra tak się łuszczy, że naskórek można zdejmować płatkami, ale po nałożeniu kremu nie jest już tak źle. Nie widać tego łuszczenia tak bardzo. Nie polecam natomiast, nakładania tego dnia pudru, czy podkładu, widać wtedy wszystkie suche skórki i przesuszania. Polecam na te pierwsze dni po zabiegu dobrze nawilżać skórę. Ja dokładam do kremu kwas hialuronowy lub nawet, nakładam go samodzielnie.
Czwarty dzień i kolejne, są już jak najbardziej w porządku. Gdzie niegadzie są jeszcze suche skórki, ale  nie mam z tym żadnych problemów.
UWAGA! W trakcie stosowania zabiegów z kwasami, należy unikać słońca. Zakaz opalania się!

Te kwasy, bardzo polecam wszystkim osobom z problematyczną skórą. Cały zestaw kosztuje 44,90 zł i starcza na ponad 3 miesiące, co jest bardzo niskim kosztem jak na takie świetne działanie. Można zakupić tutaj.

Nie jestem pewna, czy wyjaśniłam wszystkie wątpliwości, więc jak macie jakieś pytania to piszcie w komentarzach. Szczególnie polecam wejść na bloga Ziemoliny klik klik i przeczytać artykuł, który doskonale wyjaśnia potrzeby skóry i to dlaczego takie ważnie jest złuszczanie.



Mam nadzieję, że dobrnęliście do końca ;)

Producent: Active Solutions
Cena: 44,90 zł za zestaw (kwas 30 ml, neutralizator 65 ml + pędzelek)
Dostępność: sklep TaoVital


Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

44 komentarze:

  1. Ja mam przeraźliwy problem z zapychaniem i ciągłą kaszką. Naprawdę czasem mam wrażenie, ze kiedy nie nakładam na ryjek żadnego podkładu, bb-ka, minerałków to jest jeszcze gorzej niż z makijażem i cera zapycha mi się ot tak z powietrza. Jadę na Differinie i Davercinie, a i one sobie nie radzą. Zaciekawiłaś mnie kwasami, choć tak jak piszesz sama nazwa juz mnie.... szczypie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że powinnaś spróbować. Z całą pewnością nie zrobią Ci krzywdy, a mogą jedynie pomóc. Ja jestem przekonana, że byłabyś zadowolona z efektów!

      Usuń
  2. chyba powinnam poważnie zastanowić się nad kuracją kwasami, ciekawa jestem czy z moim rodzajem trądzika też by sobie poradziły te kwasy

    OdpowiedzUsuń
  3. aż tak zaawansowana w tej kwestii nie jestem ;) Poprzestaję na kremach z dodatkami kawasów, ale w małych stężeniach. Taka forma całkowicie mi wystarcza, ale z wielkim zainteresowaniem czytałam Twój tekst. Może kiedyś się odważę ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jeśli nie masz dużych problemów z cerą, to było by bez sensu, ale kremy z kwasami w małych stężeniach to dobra rzecz :)

      Usuń
  4. Joanko, zawsze miałam obawy co do kwasów, za tyle lat, nigdy ich jeszcze nie stosowałam, ale po Twojej recenzji mam na to chęć... Musze w końcu porządnie oczyścić skórę ;)
    Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj, z pewnością Ci nie zaszkodzą i nie masz się czego obawiać

      Usuń
  5. ja niestety mam cere naczynkowa i z kwasami musze baaardzo ostroznie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to faktycznie, lepiej kwasów nie używać do cery naczynkowej

      Usuń
    2. migdał można, nawet uszczelnia naczynka, ale nie wiem jak to jest w połączeniu z kwasem jabłkowym

      Usuń
    3. nie to, że nie używać, ale najlepiej wybrać te mniej inwazyjne ;) migdał, jak mówi Bogusia, czy kwasy PHA :)

      Usuń
  6. Mam cerę lekko naczynkową, więc to byłoby zdecydowanie za dużo dla niej, ale powoli zaczynam sięgać po mniejsze stężenia kwasów i efekt ogromnie mi się podobają. Z przyjemnością przeczytałam tego posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Jeśli cera jest naczynkowa, to lepiej uważać

      Usuń
  7. Z chęcią bym spóbowała. Chciałabym zobaczyć jak moja cera by zareagowala;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie mojej nieznośnej facjacie przydałby się taki kwasior co by ją porządnie złuszczył :D Samych zabiegów nie lubie, ale efekty po nich jak najbardziej :) Muszę pomyśleć nad taka kuracją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom :D Zabiegi do najprzyjemniejszych nie należą, ale warto!

      Usuń
  9. ja chyba już od 3 lat sezonowo stosuję kwasy. to dobra rzecz :)

    OdpowiedzUsuń
  10. pierwszy raz widzę tą firmę, niska cena produktów ale nigdzie nie znalazłam informacji o ph produktów:/ zapisałam sobie nazwę do sprawdzenia, może na glikol się zdecyduję, bo migdał z innej firmy znam już bardzo dobrze i lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie ja wahałam się miedzy glikolem a kwasem migdałowym, jak skończę kwas migdałowy to zdecyduję się na glikol

      Usuń
  11. świetny post;)) dzięki za przypomnienie,że sezon na kwasy otwarty. W tym spróbuję Twojego sposobu i tego zestawu <3

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo podoba mi się twój blog <3

    OdpowiedzUsuń
  13. ooo super,że tu wpadłam :) właśnie chciałam sobie zainwestować w jakiś kwas :) bardzo przydała mi się twoja notka, myślę nad tym migdałowym ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z kwasami miałam do czynienia tylko w kremie z Bandi, do którego zamierzam niedługo wrócić, bo sprawdził się u mnie świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wątpię, kremy z kwasami też bardzo lubię

      Usuń
  15. Zakaz opalania sie :( oj to zdecydowanie nie dla mnie :P I te odstępy czasowe - pewnie bym coś powaliła i tylko sobie krzywde zrobiła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, jesienią to i tak nie ma się c opalać, a jeden dzień w tygodniu jest łatwo zapamiętać, z pewnością nic byś nic nie powaliła, a krzywdy takimi kwasami nie da się sobie zrobić ;)

      Usuń
  16. od dawna chciałam zacząć przygodę z kwasami i w końcu zdecydowałam się na kwas mlekowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moższ coś dokładniej napisać na temet kwasu mlekowego? Jakie stężenie i jak wygląda zabieg?

      Usuń
  17. jeszcze nie próbowałam:)ale wszystko przede mną:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam kwasy ! Szczególnie migdałkowy ! Z tym że sama bym się nie odważyła używać ich , tylko u kosmetyczki ;D Pomijając krem z kwasami ! ;) Chociaż przyznam że dawno go nie używałam ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłabyś się odważyć, nic strasznego ;)

      Usuń
  19. Nie miałaś wysypu po kwasach? Bo słyszałam, ze własnie często on występuje.. ;/ a to mnie odstrasza najbardziej! No i czy nie boisz sie sama wykonywac takich zabiegów w domu?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też słyszałam, że mogą pojawić się krostki, ale u mnie nic takiego nie wystąpiło

      Usuń
    2. Aha, nie boję się. Nie ma się czego bać, tylko trzeba trzymać się instrukcji

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz!