Jak już większość z Was wie, od lat nastoletnich zmagam się z trądzikiem i tłustą cerą, nie jest to jakaś wyjątkowo straszliwa postać trądziku, ale skutecznie uprzykrza mi życie i wstyd mi jest wychodzić bez makijażu na ulice. W związku z tym zdecydowałam się na zabiegi kwasami, od których trzymałam się wcześniej z daleka, bo samo słowo "kwas" napawało mnie przerażeniem.
Zdaję sobie sprawę, że większość z Was ma takie samo podejście jak miałam ja i do tej pory nie używała kwasów, no ..., może poza tymi w niektórych kremach. Jak zauważyłam, w komentarzach pod poprzednimi wpisami, niektóre z Was boją się kwasów jak diabeł święconej wody. Ja też tak miałam, ale im dłużej się nad tym zastanawiałam, tym bardziej chciałam spróbować.
Dziś zamierzam przekonać Was, że nie ma się czego bać :)
Kwasy, których używam to 20% Kwas Migdałowy i Jabłkowy
Zdaję sobie sprawę, że większość z Was ma takie samo podejście jak miałam ja i do tej pory nie używała kwasów, no ..., może poza tymi w niektórych kremach. Jak zauważyłam, w komentarzach pod poprzednimi wpisami, niektóre z Was boją się kwasów jak diabeł święconej wody. Ja też tak miałam, ale im dłużej się nad tym zastanawiałam, tym bardziej chciałam spróbować.
Dziś zamierzam przekonać Was, że nie ma się czego bać :)
Kwasy, których używam to 20% Kwas Migdałowy i Jabłkowy
Kwasy..., czy jest się czego bać?
•
,
•
41 Komentarzy
