Uzależniona od... Yankee Candle!

39 Komentarzy
Woski Yankee Candle początkowo zupełnie mnie nie pociągały. Nie rozumiałam o co tyle szumu, ale teraz już wiem jakie to uzależniające. Zaczęło się skromnie, popalałam je od czasu do czasu, ale im więcej ich zapalałam, tym bardziej ich potrzebowałam. Obecnie są obowiązkowym elementem każdego wieczora. Nawet nie jestem w stanie powiedzieć kiedy wpadłam, poprawiają mi humor i umilają długie jesienno-zimowe wieczory. Dziś opowiem o trzech zapachach: Nature's Paintbrush, Pink Lady Slipper i Midsummer's Night.

Nature's Paintbrush
Rześki i słoneczny jesienny dzień – zapach z promiennymi nutami świeżego powietrza, aromatem drzewa korzennego i ciepłego piżma.
To typowy męski zapach, ciepły a jednocześnie świeży. Bardzo korzenny, wyczuć w nim można bardzo wyraźną nutę piżma. Rzeczywiście można kojarzyć go z jesienią, a raczej jej ostatnimi podrygami.
Jest idealny do odpalenia i zaczytania się w jakimś romansidle w długi jesienny wieczór pod grubym, ciepłym kocem.
Zapach jest bardzo wyrazisty i mocny, mino, że odpalam go w jednym pokoju, to zapach unosi się na cały dom i jest wyraźnie wyczuwalny.

Pink Lady Slipper
Delikatna mieszanka nut pąków róż, jaśminu i fiołków.
Pink Lady Slipper, to w przeciwieństwie do Nature's Paintbrush bardzo kobiecy zapach. Jest delikatny, świeży i bardzo wciągający. Jest to kwiatowa mieszanka, wierzę na słowo, że to połączenie róż, jaśminu i fiołków, bo w odgadywaniu zapachów kwiatowych nie jestem zbyt dobra. Jest to zapach odświeżający, idealny do zapalenia w ciągu dnia. Delikatny, nienachalny i tworzący miłą atmosferę w domu.

Odurzająca męska mieszanka piżma, paczuli, szałwii i mahoniowej woda kolońskiej
Przyszła kolej na mój ulubiony zapach z całej trójki. Jest on ciężki, męski i bardzo elegancki. Czytałyście może 50 Twarzy Greya? Ten zapach kojarzy mi się z tą książką, jestem przekonana, że taki właśnie zapach unosił się za Szarym. Zapach wosku jest bardzo intensywny i zdecydowany, ciężko mu się oprzeć. Jest tajemniczy i bardzo wciągający, niebezpieczny i uwodzicielski. Zapach idealny na zmysłową noc z ukochanym. Uwielbiam go!
Moje woski pochodzą ze sklepu chocobath.pl

Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

39 komentarzy:

  1. ostatnio zamówiłam ten 3 i nie mogę się doczekać po twoim opisie jak go powącham :D

    OdpowiedzUsuń
  2. NIe miałam żadnego, choć pierwszy musi ładnie pachnieć. Ogólnie woski YC nie są złe, ale jakoś nie podbiły mojego serca ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak mówiłam na początku :D

      Usuń
  3. midsummer's night <3 moja milosc zapachowa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jeszcze nie wypróbowałyśmy wosków YC...po Twoim poście musimy to zmienić ;)
    może święty mikołaj spełni nasze marzenia ;)
    już dołączyłyśmy do grona Twoich obserwatorów.
    super blog, będziemy tu chętnie wracać!!!
    zapraszamy także do siebie,
    będzie nam bardzo miło, jeśli również dołączysz do grona naszych obserwatorów!
    pozdrawiamy ;)

    Alicja i Magda

    OdpowiedzUsuń
  5. tych jeszcze nie miałam.. jeszcze bo pewnie zakupię przy najbliższej okazji. Chyba mamy taki sam kominek... zakupiony w Rosku?? Tak Tak woski uzależniają i to bardzooo kto już raz spróbuje ten wpada po uszy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak w Rossku, ale marzy mi się inny :)

      Usuń
  6. Czekam właśnie na swoje zamówienie z woskami. Miałam w planach Nature's Paintbrush i teraz, żałuję że z niego zrezygnowałam :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może następnym razem, jest całkiem niezły :)

      Usuń
  7. Mnie YC też uwiodło, niestety nie miałam okazji wąchać prezentowanych przez Ciebie zapachów :(

    OdpowiedzUsuń
  8. widzę szał trwa, chyba też musze zamówic;)
    piekny naglowek kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Szał trwa, bez przerwy :D

      Usuń
  9. ja nadal nie do końca rozumiem szał na woski - uwielbiam świece zapachowe i też towarzyszą mi prawie co wieczór, ale woski wydają mi się o wiele trudniejsze w użyciu, jakoś nie chce mi się babrać z myciem kominków... poza tym mam niesamowitą zdolność wylewania tego typu rzeczy, więc jestem pewna, że wosk wylądowałby na wszystkich meblach w okolicy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak wosk przestanie pachnieć, to wyjmuję go jeszcze gorącego za pomocą chusteczki higienicznej, jedna wystarcza. Jest to najlepszy i najprostszy sposób, a woski pachną o wiele intensywniej niż świece

      Usuń
  10. oj u mnie podobnie ! te woski uzależniają ! pozdrawiam i zapraszam do mnie w wolnej chwili ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja też uwielbiam Midsummer's Night. to jeden z moich ulubionych zapachów. ale wszystko co dobre szybko się kończy. muszę dokupić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, mi też się skończył :(

      Usuń
  12. Nie miałam żadnego z wosków, które pokazałaś w poście, a szkoda! Ja na grudniowy, "świąteczny" czas zaopatrzyłam się w te typowo świąteczne zapachy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też mam kilka ze świątecznych :) O nich też będzie :D

      Usuń
  13. Ja ciągle jeszcze robię przyczajkę do do wosków. W końcu się pewnie skuszę. Przecież prawie cała blogosfera nie może się mylić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, obyś się nie uzależniła ;)

      Usuń
  14. A ja nie miałam jeszcze żadnego wosku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak zapalisz pierwszy, drugi, trzeci..., to sama nie będziesz wiedziała, kiedy wpadłaś ;)

      Usuń
  15. Midsummer night jak na razie kupiłam do samochodu. Ale wosk chyba też kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapachu do samochodu nie miałam, ale jak myślisz o zakupie wosku, to też musi tak pachnieć :)

      Usuń
  16. pewnie wszystkie bosko pachną:D
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/12/gold-gold.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie kuś mnie tak tymi zapachami :]

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo lubię Pink Lady Slipper, a Ty mnie dziś skusiłaś na zakup Nature's Paintbrush (:

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!