Niezbędnik pielęgnacyjny - Tonik

26 Komentarzy

Cześć Dziewczyny :)

Toniki do twarzy to dla mnie podstawa. Już od dłuższego czasu przekonuje się, że zdecydowanie warto ich używać i nie wyobrażam sobie nie zrobić tego po każdym myciu twarzy lub chociażby po użyciu płynu do demakijażu. 
Zauważyłam, że dzięki nim występowanie jakichkolwiek wyprysków, co niegdyś, w przypadku mojej tłustej cery, było bardzo częste i uciążliwe, zminimalizowało się do tego stopnia, że wyskakują jedynie przez "tymi dniami" i to w bardzo ograniczonej ilości ( maksymalnie 2-3, ale takie szybkie do usunięcia). Nie pamiętam już kiedy ostatnio zdarzyła mi się bolesna, podskórna gula. 

Dziś przedstawię Wam jednego z moich obecnych zasobów, który nie tylko przywraca skórze jej naturalny poziom pH, ale także ją nawilża i całkiem sympatycznie reguluje pracę gruczołów łojowych. 
Chodzi o tonik normalizujący, włoskiej marki Byothea, której dystrybutorem na rynku polskim jest Australian Cosmetics.


Butelka mieści w sobie 200 ml produktu. Trzeba przyznać, że opakowanie wygląda iście luksusowo, jest proste w formie, ale ma w sobie coś wytwornego. Muszę zwrócić uwagę na fakt, że tworzywo z jakiego została wykonana, to nie jest taki zwykły plastik, tylko wysokiej jakości tworzywo. Ja mam słabość do Włoch i włoskich marek, może dlatego już od pierwszego kontaktu z tym produktem, byłam do niego pozytywnie nastawiona.

Tonik jest bezbarwny, przezroczysty, ale ego konsystencja nie jest typowo wodnista. Można powiedzieć, że jest półpłynny. Ma formę takiego płynnego żelu i aby całkowicie wchłonął się w płatek kosmetyczny, trzeba dać mu trochę czasu. To co mnie w nim zaskoczyło, to jego zapach. Jest on bardzo przyjemny, perfumowany i czuję w nim męskie nuty zapachowe.

W składzie znajdziemy kwas salicylowy, który ja lubię jedynie w żelach, pudrach lub piankach do mycia twarzy, bo w innych kosmetykach jego działanie jest dla mnie zbyt mocne. Trochę obawiałam się jego obecności z toniku, ale okazało się, że nie było do tego podstawy. Tonik zupełnie nie podrażnia, ani nie powoduje uczucia wysuszenia skóry. Wnioskuję z tego, że jest on tam w bardzo niewielkim stężeniu i to mi bardzo odpowiada.

Jeśli chodzi o działanie, to jestem bardzo zadowolona. Oczywistym jest fakt, że tonik przywraca skórze naturalny poziom pH i nad tym nie będę się rozwodzić, bo to jest podstawowa cecha każdego toniku. 

Ciekawe jest to, że obietnica producenta, co do właściwości nawilżających, została spełniona. Przyznam się (choć może nie powinnam), że czasem nawet po użyciu tego toniku, zapominam o zastosowaniu kremu na dzień. Wynika to z tego, że po przetarciu twarzy tym produktem, czuję się już tak komfortowo, że nic więcej nie jest mojej cerze potrzebne. Możliwe, że to m. in. zasługa gliceryny, która jest już na drugim miejscu w składzie. Muszę jednak zaznaczyć, że jeśli któraś z Was ma skłonności do zapychania cery po glicerynie, to raczej powinna z nim uważać. Ja u siebie nie zauważyłam jej negatywnego działania.

Kolejną jego zaleta jest to, że faktycznie normalizuje pracę gruczołów łojowych. Nie jest to może taka 100% normalizacja, ale muszę przyznać, że przetłuszczanie jest mniejsze.

Tonik dostępny jest w sklepie Australian Cosmetics, a jego cena to 42 zł.


Stosujecie toniki, a może uważacie, że nie są Wam do niczego potrzebne?
Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

26 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. spróbuj poużywać, zobaczysz, że warto :)

      Usuń
  2. Tonizacja to bardzo ważny krok w codziennej pielęgnacji. Myślałam, że o tym każdy wie, ale okazuje się, że grono osób toników nie stosuje. 90% moich klientek dopiero od niedawna ma tonik w łazience ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, ja też to zauważyłam, że wiele osób ma to w nosie

      Usuń
  3. Ja również nie wyobrażam sobie pielęgnacji bez toników, ten jest całkiem interesujący ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę się do tego przekonać,,używam obecnie płyn miceralny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są płyny micelarne, które pełnią też funkcję toniku, ale nie wszystkie

      Usuń
  5. Przepraszam za przejęzyczenie ma być płyn micelarny nie tak jak u góry przekręcone
    to słowo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja regularnie toników nie używam, chyba czas zacząc :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy nadaje się do cery naczynkowej? Bo właśnie taka mam naczynkowa i wrażliwa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radziłabym poszukać takiego przeznaczonego do cery naczynkowej, ten może się nie sprawdzić, bo jest to tonik raczej dla cery tłustej.
      A może mówisz o cerze z trądzikiem różowatym?

      Usuń
    2. do cery naczynkowej polecam wodę różaną

      Usuń
  8. najważniejsze, że się u Ciebie sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Odkąd używam tonikow nie wyobrażam sobie bez nich zycia. Ten byłby najprawdopodbniej dla mnie idealny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. stosuję od niedawna, najpierw jako tonik używałam wody różanej,która świetnie się sprawdzała, teraz przypomniało mi się,że mam w zapasach tonik z avon i też na razie nic złego nie zauważyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. woda różana jest świetna dla cery naczynkowej

      Usuń
  11. Bardzo dobry tonik, i jest wydajny..Cenowo nie jest to jakiś luksus...ale jest naprawdę świetny.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam wersję do skóry suchej i uwielbiam go :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!