Depilacja kremem - wady i zalety

40 Komentarzy
Jeśli chodzi o depilację, to zazwyczaj wybieram najprostszy i najszybszy sposób, czyli maszynkę do golenia. Dziś jednak, przychodzę z recenzją kremu do depilacji od Bielendy. Przyznam, że depilacja kremem nie należy do moich ulubionych, jest dużo bardziej pracochłonna, a zapachy takich depilujących kremów zawsze mnie odstraszały. Ten o którym chcę dziś napisać, pozytywnie mnie zaskoczył.

Krem do depilacji `Czarna oliwka` do skóry suchej - Bielenda, Vanity


Opis producenta:
Aksamitny i wyjątkowo delikatny krem przeznaczony do ekspresowej depilacji. Wyjątkowo łagodnie i bardzo dokładnie usuwa nawet najkrótsze włoski, czyni depilację wyjątkowo szybką, skuteczną i bezbolesną. Zawiera bogaty w substancje nawilżające i odżywcze ekstrakt z liści oliwnych, który intensywnie regeneruje naskórek, zmiękcza go, odbudowuje warstwę hydrolipidową, koi i łagodzi podrażnienia. Depilowane miejsca na długo pozostają gładkie i optymalnie wypielęgnowane. EFEKT: jedwabiście gładka i miękka skóra, zregenerowana i nawilżona.


Opakowanie:
W kartoniku, na którym znajdziemy wszystkie najważniejsze informacje, zamknięta jest wysoka, miękka tuba z kremem, którą odkręcamy z zakręcamy za pomocą nakrętki. Dozownik to dość duży otwór, zabezpieczony aluminiową nalepką. Do kremu dołączona jest również szpatułka, za pomocą której nakładamy krem na miejsca które chcemy wydepilować. Opakowanie jest na tyle miękkie  że jest możliwość dokładnego wydobycia całego kremu, bez potrzeby rozcinania. 


Zapach i kolor:
Kolor kremu jest zupełnie biały, a zapach bardzo przyjemny. Nie wiem czy mój nos dobrze go odbiera, ale kojarzy mi się z zapachem pokrzywy, przypomina mi zapach wakacji  na wsi. Zapach, to najistotniejszy plus tego kremu. Jest tak samo ładny podczas nakładania produktu, jak i podczas usuwania  Nie zmienia się. Wszystkie kremy do depilacji, których do tej pory używałam, nawet jeśli początkowo pachniały przyjemnie, to podczas usuwania ich ze skóry, zmieniały zapach na straszny chemiczny i trudny do zniesienia. Ten pachnie ciągle tak samo i nie wyczuwam w nim chemii.

Konsystencja:
Konsystencja jest kremowa, dość lekka, łatwo jest rozprowadzić krem na skórze za pomocą dołączonej szpatułki. Ciężko mi jednak jest rozprowadzić go równomiernie, zawsze gdzieś jest więcej, a gdzie indziej odrobinę mniej.

Skład:
Dla osób, które znają się na składach kremów do depilacji i mogą coś napisać o nim w komentarzach ;)

Działanie:
Krem należy rozprowadzić na czystej i osuszonej skórze za pomocą szpatułki i pozostawić na 5 -10 minut (zależnie od grubości włosków). Po tym czasie, za pomocą szpatułki, usunąć krem wraz z włoskami, umyć skórę ciepłą wodą (nie używając mydła, ani innych środków myjących), następnie osuszyć i gotowe.

Krem spisał się poprawnie, nie mogę narzekać. Trzymałam go na skórze ok. 7 minut, szpatułka ładnie zebrała krem, a włoski zostały usunięte. Skóra nie została przesuszona i była miękka i delikatna w dotyku (na ciele mam skórę normalną). Nie wystąpiły podrażnienia, ani stany zapalne w postaci malutkich krostek.
Odrost włosków, pojawił się po takim samym czasie jak w przypadku maszynki do golenia.


Czy ten sposób depilacji mi odpowiada?
Mimo, iż zapach produktu jest przyjemny, krem dobrze usuwa owłosienie i nie pojawiają się żadne podrażnienia po depilacji, to ja jednak zostaję przy maszynce do golenia.

Krem jest bardzo pracochłonny i czasochłonny (z pewnością nie jest to zabieg ekspresowy), a jeśli chciałabym wydepilować całe nogi, strefę bikini i pachy to zużyłabym całe opakowanie. Więc z wydajnością jest słabo.

Dla kogo krem do depilacji?
Myślę, że ten krem świetnie sprawdził by się u osób, które cierpią na podrażnienia po depilacji. Ja z takimi podrażnieniami spotykam się tylko w okolicach strefy bikini i to też nie zawsze, dlatego używam go tylko w tych miejscach, ale muszę wtedy zarezerwować sobie trochę wolnego czasu, a nie zawsze jest to możliwe.

ZALETY KREMU DO DEPILACJI
- nie powoduje podrażnień
- nie trzeba używać kosmetyków nawilżających i łagodzących po depilacji

WADY KREMU DO DEPILACJI
- czasochłonny
- pracochłonny
- mało wydajny

Cena: od ok. 7 zł (zależnie od drogerii i promocji)
Producent: Bielenda
Dostępność: każda drogeria i osiedlowe sklepy kosmetyczne
Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

40 komentarzy:

  1. krem który ma ładny zapach! WOW, muszę go przetestować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam od nich krem cukrowy, ale zapach ma okropny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie miałam tego kremu z tego co piszesz to dobrze :)

      Usuń
  3. Ja również jakoś wolę maszynkę od takich kremów.. Ale kto wie, może kiedyś mi się odwidzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie maszynka przede wszystkim :)

      Usuń
  4. Nie jestem wielbicielką Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właściwie nie mam wyrobionego zdania o ich kosmetykach

      Usuń
  5. Ja jestem zrażona takim sposobem depilacji :P Pamiętam jak jako nastolatka próbowałam kremów do depilacji i strasznie śmierdziały :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! Też tak miałam, smród okropny, szczególnie przy usuwaniu włosków

      Usuń
  6. Jakoś nie jestem przekonana do kremów do depilacji.Miałam jeden ale śmierdział tak strasznie że nie dało się go używać :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierzę..., też tak miałam kiedyś i dlatego długo nie używałam

      Usuń
  7. U mnie jeszcze żaden krem do depilacji się nie sprawdził

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. każdy lubi inny sposób depilacji, ale chyba kremy maja najmniej zwolenników

      Usuń
  8. Sporadycznie używam takich wynalazków

    OdpowiedzUsuń
  9. krem do depilacji widzi mi się tylko przy depilacji bikini :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam moje pierwsze zetknięcie z kremem do depilacji kilka lat temu. niesamowity smród. Teraz kremy sa dużo nowocześniejsze i ich zapach często możemy określić jako przyjemny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj były, były smierdziuchy..., pamiętam

      Usuń
  11. ja jestem wierna maszynce :) miałam krem do depilacji z Joanny i z Eveline i w ogóle się nie sprawdziły..

    OdpowiedzUsuń
  12. mi się wydaje, że największą wadą takiej metody jest nikła wydajność co przekształca się w wielkie nakłady finansowe ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. również wolę maszynkę:) a produkt wygląda zachęcająco:)

    OdpowiedzUsuń
  14. tez wole maszynke ale czasami używam kremu do depilacji

    OdpowiedzUsuń
  15. Średniaczek... Ale przynajmniej pachnie! Nienawidzę smrodku kremów do depilacji!:D

    OdpowiedzUsuń
  16. Krem jest dobry na te miejsca, które są szczególnie wrażliwe na działanie maszynki

    OdpowiedzUsuń
  17. Oglądałam dzisiaj ten krem, ale jednak skusiłam się na inny .

    OdpowiedzUsuń
  18. mnie te wady zniechęcają do kupienia
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja całkiem niedawno przeprosiłam się z kremami do depilacji.
    W zapasie mam kremy Eveline, Joanny i właśnie Bielendę w wersji aloesowej.
    O ile Eveline już używałam, tak Joanna i Bielenda są dla mnie niewiadomą.

    OdpowiedzUsuń
  20. używam kremu do depilacji ale tego nie miałam (jeszcze) :-)

    OdpowiedzUsuń
  21. W cały swoim życiu raz użyłam kremu do depilacji, raz i powiedziałam sobie 'nigdy więcej'. Później przeszłam na depilator ale z racji mnóstwa wrastających włosków, tak jak Ty postawiłam na starą poczciwą maszynkę do golenia (męską, bo te wg mnie są najlepsze).

    OdpowiedzUsuń
  22. Mam bardzo złe wspomnienia po zastosowaniu kremu od Veet- mimo stosowania się do zaleceń producenta poparzyłam sobie ręce. Pominę fakt, iż było to latem, paskudne rany musiałam ukrywać pod bandażami i bluzkami z długim rękawem.
    Przez długi czas unikałam tego typu depilacji.
    Potem skusiłam się na krem Joanny i było o niebo lepiej.
    li_lia
    http://lilia.celes.ayz.pl/blog/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, bardzo niedobrze..., aż nie chcę o tym myśleć. Dobrze, że to piszesz, będę unikać tego Veet-a

      Usuń
  23. Ja używam maszynki i wszystko gra :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Często o kremach do depilacji słyszę, że podobnie jak po depilatorach odrastające włoski są mniej rażące zarówno wizualnie jak i w dotyku. Czy to prawda? A może zależy to od użytego produktu?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!