Perfekcyjna baza pod cienie!

22 Komentarzy

Cześć Dziewczyny :)

Baza pod cienie do powiek, to nieodzowny element wykonywania makijażu. Nic nie jest w stanie w takim stopniu wydobyć głębi koloru cieni, a jednocześnie przedłużyć trwałości makijażu, jak baza pod cienie. Dziś właśnie będzie o takiej jednej, ale nie takiej zwykłej, bo w 100 % naturalnej, a w dodatku bardzo dobrej w działaniu. Chodzi oczywiście o naturalną bazę pod cienie Eye Primer - Lily LoLo.

Jej zadaniem jest, oprócz przedłużenia trwałości cieni i wydobycia intensywnych kolorów, wyrównanie kolorytu skóry powiek oraz tuszowanie cieni pod oczami.


Obietnice producenta:
Naturalna baza pod cienie o kremowej konsystencji, której główne zadania, oprócz przedłużenia trwałości cieni, to wyrównanie kolorytu skóry powiek oraz tuszowanie cieni pod oczami. Stworzona z myślą o przedłużeniu trwałości cieni o sypkiej konsystencji; 
* cienie się nie rolują i nie ważą 
* skóra powiek jest doskonale przygotowana pod makijaż 
* podwójne działanie:
baza cielista wyrównuje koloryt skóry powiek i sprawia, że kolor nakładanych cieni jest ujednolicony
baza żółta tuszuje cienie wokół oczu i sprawa, że cienie trzymają się dłużej obie bazy można ze sobą mieszać 
* odpowiednia dla wegan 
Rada: aplikuj za pomocą palca, delikatnie wklep bazę w skórę powiek, a następnie równomiernie rozetrzyj


OPAKOWANIE
Jak już pewnie zauważyłyście, wygląd opakowań i logo Lily LoLo się zmieniło. Teraz wyglądają zupełnie inaczej. Ich kolorystyka jest czarno biała, ewentualnie transparentno-czarna (cienie do powiek). Moim zdaniem wyglądają teraz rewelacyjnie, chociaż poprzedni design tez nie był zły.

Baza umieszczona jest na okrągłym, białym spodeczku z czarnym zamknięciem. Nie ma problemu z otwieraniem i zamykaniem. W opakowaniu znajduję się jeszcze okrągłe lusterko. Poza tym, całość zapakowana jest jeszcze w gustowny kartonik.

Opakowanie prezentuje się bardzo elegancko i jest też solidne. Nic mu się nie stanie, nawet przy upadku na płytki. Jakość tworzywa z jakiego jest wykonane jest świetna.

KOLORYSTYKA
Wydawać by się mogło, że w opakowaniu znajdują się dwie bazy i każda z nich ma odpowiadać za inne właściwości.
Cielista ma ponoć wyrównywać koloryt skóry powiek i sprawiać, że kolor nakładanych cieni będzie ujednolicony, a żółta ma tuszować cienie wokół oczu i sprawić, że cienie do powiek będą trzymać się dłużej. Moim zdaniem nie różnią się od siebie niczym poza kolorem, ale fajnie że są dwie, bo można je razem zmieszać, uzyskując odcień najbardziej zbliżony do naszego naturalnego odcienia skóry.

ZAPACH
Zupełnie neutralny, można byłoby powiedzieć, że baza jest wręcz bezzapachowa, ale wyczuwam lekko pudrową nutkę.

KONSYSTENCJA
Z pozoru, wydawać by się mogło, ze baza ma bardzo zbitą konsystencję, ale w rzeczywistości, w kontakcie z ciepłem naszych palców jest taka aksamitna, delikatna i idealnie rozprowadza się na powiece. Ja ją nakładam jedynie palcami, bo jest to według mnie lepsza forma jej aplikacji, niż pędzelek.


DZIAŁANIE
Zacznę może od tego, że świetnie wydobywa głębię kolorów cieni do powiek, co z resztą doskonale obrazuje poniższe zdjęcie. Przedłużenie trwałości makijażu, jest równie zadowalające i to nie tylko w przypadku cieni mineralnych, na tradycyjne prasowane działa równie dobrze. 
Ekstremalny przykład: robiąc makijaż o godzinie 13 po południu, wytrzymał on w stanie idealnym do godziny 3 w nocy, kiedy to musiałam go zmyć. Doskonale zniósł upał i tańce. Cienie nie zrolowały się, ani nie zebrały w załamaniach, a ich kolor przez cały czas był intensywny.

Jeśli chodzi o wyrównanie kolorytu skóry powiek to efekt również jest bardzo dobry, mam jedynie wątpliwości co do tuszowania cieni pod oczami. Pod tym względem, wolę jednak zastosować korektor pod oczy. Baza jakoś średnio się do tego nadaje, bo zbiera się w zmarszczkach. Moje są niewielkie, ale jest to jednak widoczne.


Swatche robiłam na totalnie suchej dłoni, więc efekt jest naprawdę duży. Jak widać, baza świetnie sobie radzi z wydobywaniem głębi koloru nie tylko w przypadku cieni mineralnych, równie dobry efekt uzyskujemy także w przypadku tradycyjnych cieni prasowanych.


SKŁAD
Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Argania Spinosa Kernel Oil, Mica, Tocopherol,May Contain [+/- CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491, CI 77492, CI 77499 (Iron Oxides)]


Jak widać, skład jest bardzo naturalny. Nie znajdziemy tu substancji syntetycznych, ani konserwantów. Jest jednak pewien minus, bo ze względu na brak konserwantów, termin przydatności kosmetyku, od otwarcia wynosi zaledwie 6 miesięcy, co w przypadku zwyczajnego, codziennego użytkowania może być terminem zbyt krótkim.

Zapomniałabym dodać, że ze względu na zawartość naturalnych olejków (jojoba, arganowy), baza ma również właściwości pielęgnacyjne.


Bazę pod cienie Lily LoLo można nabyć w sklepie internetowym Costasy oraz na stoisku CH Atrium Reduta w Warszawie. Jej koszt to 45,90 zł. Moim zdaniem cena jest jak najbardziej zasadna, bo naturalna kolorówka się ceni, z drugiej jednak strony trafić na naturalną kolorówkę, o świetnym działaniu jest trudno. W przypadku tej bazy zarówno skład, jak i jakość użytkowania jest na najwyższym poziomie.

Zdecydowanie ją polecam, jadnak musicie mieć na uwadze fakt, że posłuży wam jedynie przez pół roku.

PS.
Jeśli macie ochotę poczytać o innych produktach marki Lily LoLo, to zapraszam do poprzednich wpisów:

Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

22 komentarze:

  1. Od dawna kusi mnie zamówienie sobie kosmetyków tej marki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj widać różnicę :D. Sama baz nie stosuję, raczej korektor który wystarcza, ale kto wie :).

    OdpowiedzUsuń
  3. aż mi się nie chce wierzyć, że baza z taką zawartością olejów w ogóle się nie zbiera w załamaniach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tfu, jeśli nałożę samą bazę i nic dale nie będę robić, to się zbierze, ale jak tuż po nałożeniu bazy, zaaplikuję cień to wszystko jest w jak najlepszym porządku przez długi czas :D

      Usuń
  4. Ja bazy pod cienie jeszcze nigdy nie mialam mimo ze juz od dlugiego czasu mysle o zakupie....

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem prosta baba i takich rzeczy nie używam he he ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. O bardzo fajna ta baza! Ja zawsze mam problem z wykończeniem bazy w terminie:P teraz mam Hean, ale opakowanie tej bardzo mi się podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nonono...jestem skuszona nią. Ciekawa jest ze względu na jej dodatkowe właściwości :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Do tej pory miałam tylko bazę z Kobo, którą średnio lubiłam i wciąż mam bazę z Avonu choć jest na wykończeniu i muszę rozejrzeć się za czymś nowym. Jednak na razie w ciut niższej cenie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy nie używałam bazy pod cienie. :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Widać różnicę, efekt super :)

    OdpowiedzUsuń
  11. muszę sobie w końcu sprawić jakąś bazę pod cienie ale ta chyba za droga jak na pierwszy raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie używałam jeszcze nigdy bazy pod cienie, ale widzę, że efekt jest ;) trzeba będzie spróbować kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja jeszcze nigdy nie używałam bazy pod cienie, ale ta to od dziś moje marzenie:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Wow, genialny efekt! Jak tylko skończę swoją bazę z Hean... :D Pozatym te opakowania są takie piękne i cieszące oko, że mogłabym kupi ten produkt dla samego wyglądu xD

    OdpowiedzUsuń
  15. Wypróbowałam już wiele baz pod cienie i niektóre są fajne, ale żadna nie zachwyca. Tą bazą mnie zaciekawiłaś, to będzie mój kolejny typ do wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
  16. cudowne zdjęcia, bazy pięknie podbijają kolor cieni, ja jeszcze żadnej nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne fotografie - jak zwykle ;) Baza wygląda oszałamiająco :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wow świetnie podbija kolor cieni :)) Jako bazy używam korektora, ale kurczę, chyba się nad nią zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. nie uzywam bazy pod cienie byc moze dlatego ze nie maluje zbyt czesto oczu cieniami....ale taka baza zawsze sie przyda i chyba pora w cos sie zaopatrzyc

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!