Styczniowe beGLOSSY Hello 2017!

21 Komentarzy


Cześć Dziewczyny J

Z lekkim opóźnieniem, ale śpieszę do Was z zawartością styczniowego pudełka beGlossy Hello 2017. Mam nadzieję, że wybaczycie mi zwłokę, ale niestety dopadła mnie grypa i musiałam swoje odchorować. Mam nadzieję, że w tym sezonie już żaden wściekły wirus nie zatruje mi życia i tego też i Wam życzę!
Wracając już do zawartości styczniowego beGlossy, muszę przyznać, ze bardo mnie ucieszyła! W pudełku znalazłam produkty, które bardzo chciałam wypróbować, a co więcej, okazały się fantastyczne! Co więcej, tym razem beGlossy jakby czytało w moich myślach i odgadywało moje potrzeby. Większości z kosmetyków, które znalazłam w box-ie bardzo potrzebowałam J

W moim box-ie znalazłam aż 4 pełnowymiarowe produkty, a dodatkowo uraczył mnie również prezent w postaci pomarańczowego serum do twarzy. Poza tym, w moim pudełku znalazł się również mini tusz do rzęs i próbka liotonu  do włosów. 


Maska wzmacniająca przeciw wypadaniu włosów Bazylia + Argan - Basil Element
29,99 zł/ 200ml

produkt pełnowymiarowy

To jeden z produktów, który niesamowicie mnie ucieszył. Właśnie szukałam maski do włosów, która byłaby dobra zarówno do włosów, jak i skóry głowy i tadam! Jest! 
W innych wariantach pudełka można było zamiast maski trafić na szampon, odzywkę lub mleczko wzmacniające do włosów. Ja jednak bardzo cieszę się, że trafiłam właśnie na maskę. Pierwsze wrażenia ze stosowania sa bardzo na plus!



Żel micelarny 3w1 – Garnier

18,99 zł/ 200ml

produkt pełnowymiarowy
To kolejny produkt, który idealnie trafił w moje potrzeby. Właśnie miałam wybierać się do drogerii po żel do mycia twarzy, a tu proszę. Żel przyszedł sam do mnie i co więcej, w pełnowymiarowym opakowaniu! Genialnie! Pierwsze koty poszły już za płoty i okazało się, że ten żel doskonale się u mnie sprawdza. Chyba zostanę jego wierną fanką <3


Maska Moisture + Comfort – Garnier

8,99 zł / 32 g

produkt pełnowymiarowy
Maska w płachcie, to jedyny produkt ze styczniowego beGlossy, który nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia. Nie dla tego, że się nie sprawdził, bo jeszcze jej nawet nie przetestowałam, ale maski w płachcie, jakoś nie szczególnie mnie do siebie przekonują. Generalnie nie jestem ich fanką. Nie mniej jednak, chętnie ją wypróbuję. Kto wie, może tym razem zmienię zdanie.


Żel micelarny 3w1 – Garnier

Krem ochronny do rąk -20°C PROTECT – Farmona

7 zł/100ml

produkt pełnowymiarowy
Zimowy krem do rąk od Farmony także wywołał uśmiech na mojej twarzy! Zima nadal naje moim dłoniom w kość i nie chce odpuścić. Krem do rąk o tej porze roku, to MUST HAVE i jestem przekonana, że nikt nie odważy się temu zaprzeczyć. Ten od Farmony jest bardzo gęsty i odżywczy, naprawdę świetnie i na długo chroni dłonie, a co równie ważne, szybko się wchłania. Bardzo się cieszę, że znalazłam go w pudełku i to w pełnowymiarowym opakowaniu.



Mascara Infinito – COLLISTAR

miniatura

Z miniaturowego tuszu do rzęs również bardzo się ucieszyłam. Już od dawna miałam ochotę wypróbować jakiś kosmetyk marki COLLISTAR. Dziwnym trafem padło na tusz do rzęs i wiecie co? Fantastycznie, bo właśnie skończyła mi się moja ulubiona mascara GOSH Copenhagen. 
Miniaturka COLLISTAR wygląda świetnie, ale nie tylko opakowanie przypadło mi do gustu. Sama mascara również pokazała, że warto w nią zainwestować. Na moich rzęsach wygląda bardzo naturalnie, ale nie nijako. Świetnie wydłuża, pogrubia i podkręca rzęsy. Nie osypuje się i nie rozmazuje. Naprawdę jestem z niej zadowolona, ale nie wiem jeszcze, czy zdecyduje się na pełnowymiarowe opakowania. Produkt pełnowymiarowy kosztuje 99 zł.




EIMI Perfect Me - Wella Professionals

próbka

Może się zdziwcie, ale nawet maleńka próbka mnie ucieszyła. Może nie starczy mi na długo, ale już wiem, co muszę kupić! Ten wygładzający lotion na włosach działa cuda i muszę koniecznie go mieć w pełnym wymiarze! Bardzo się cieszę, że ta próbka znalazła się w boxi-e, bo gdyby nie to, pewnie nigdy nie poznałabym tak fajnego kosmetyku do włosów!



Ujędrniające serum Pomarańcza – MOKOSH

prezent pełnowymiarowy

Jak już wspominałam, w moim box-ie znalazłam również prezent w postaci ujędrniającego, pomarańczowego serum do twarzy MOKOSH. Przyznam się, że nie jest to mój pierwszy egzemplarz tego serum, bo miałam okazję już wcześniej się z nim zapoznać. Jestem w trakcie użytkowania już od ok. miesiąca i bardzo się cieszę, że w moje rączki wpadło kolejne opakowanie, bo serum okazało się strzałem w dziesiątkę dla mojej cery. Lubię stosować je nie tylko pod krem do twarzy, ale również jako bazę przed nałożeniem cięższego podkładu. To serum bardzo mi odpowiada, bo nie tylko świetnie działa na cerę, ujędrniając  ją i uelastyczniając, ale również ślicznie pachnie.
 Mokosh to prezent tylko dla Ambasadorek. Produkt ten pojedynczo do kupienia jest w sklepie beGlossy!



Co myślicie o styczniowym beGlossy Hello 2017? Ja uważam, że jest genialne! Najbardziej ucieszyłam się z maski do włosów, żelu do mycia twarzy, tuszu do rzęs i serum ujędrniającego, ale nie tylko, bo z zimowego kremu do rąk i próbki logionu do włosów również. Jedynie maska w płachcie jest mi właściwie obojętna.
Dla mnie ten styczniowy box beGlossy jest naprawdę bardzo udany. Można go jeszcze zamawiać na www.beglossy.pl!



Nowszy postNowszy post Poprzedni postStarszy post Strona główna

21 komentarzy:

  1. Ta maska do włosów jest najciekawsza z całego pudełka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też, ale wszystko tak naprawdę jest super. No może poza maską w płachcie ;)

      Usuń
  2. Mnie też próbka Wella by ucieszyła i maskara 😁

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze, mnie ucieszyło wszystko prócz maski w płachcie! Chyba pierwsze pudełko od zawsze w którym znalazłam wszystko co jest mi potrzebne! <3 Czytanie w myślach chyba :D ;)

      Usuń
  3. Chyba jedno z fajniejszych ostatnio pudełek BeGlossy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne pudełko, zdecydowanie ciekawsze od poprzedniego :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Póki co każdy z powyższych produktów jest mi obcy...
    z chęcią sama bym je przetestowała...
    JustynaPolskaFashion&MakeupArtist

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajna zawartość! Z tym tuszem Collistar to rzeczywiście świetny pomysł! Choć ja jestem fanką tuszy do rzęs z Gosha, które sprawiają mi się tak samo dobrze, jak te wysokopółkowe :-)
    Zainteresowałaś mnie jeszcze tym serum Mokosh - od dawna mam ochotę wypróbować jakiegoś produktu tej marki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się właśnie Gosh skończył :(

      Usuń
  7. Przyznam, że styczniowy beGlossy wypada dla mnie ciekawiej niż Shinybox, który zamówiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawi mnie ten żel micelarny. Muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem z niego zadowolona, mało się pieni, ale dobrze zmywa

      Usuń
  9. Bardzo fajna zawartość według mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetna zawartość. Również planuję zacząć przygodę z płynami micelarnymi i może zacznę od tego żelu garniera, tylko ciekawe jak reagować będzie z moja suchą cerą. Mokosha znam i uwielbiam, ale tego produktu jeszcze nie miałam okazji testować. Często kupuję ich kosmetyki na https://www.showroom.pl

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!