Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fitomed. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fitomed. Pokaż wszystkie posty

Cześć Dziewczyny :)

Dziś będzie o kosmetyku, którego można używać jedynie latem, a mowa o marchewnym kremie do twarzy od Fitomed. Z recenzją zwlekałam dość długo, bo pierwsze moje kontakty z tym kremem wypadły bardzo słabo. Zaczęłam go używać, kiedy moja cera była jeszcze trupio blada i nie był to dobry moment, dlatego też poszedł w odstawkę. Wróciłam do niego, kiedy mogłam się już cieszyć pierwszą opalenizną. Wtedy moje zdanie o nim, diametralnie się zmieniło. 

Zacznijmy jednak od początku...


Krem jest przeznaczony dla cery mieszanej, ja mam tłustą, ale to nie ma żadnego znaczenia, gdyż jak sądzę, sprawdziłby się identycznie w przypadku mieszanej. Jego zadaniem, poza działaniem nawilżającym i odżywczym, to przejściowa koloryzacja cery. Posiada naturalne składniki, które charakteryzują się słabym działaniem neutralizującym promienie UV i antyoksydanty (m.in. beta karoten, witamina E, karotenoidy i flawonoidy). Jego działanie ma przyspieszyć zdrowe opalanie, a po sezonie letnim odżywić, wyrównać opaleniznę i przedłużyć jej złocisty odcień.



OPAKOWANIE
Pięćdziesięcio mililitrowy, prosty, plastikowy słoiczek, typowy dla wszystkich kremów Fitomed.

KOLOR
Pomarańczowy, ale nic w tym dziwnego, bo w składzie m. in. znajduje się olej marchewkowy. Krem przejściowo barwi skórę (do czasu, aż go nie zmyjemy). W przypadku jasnej cery, nie jest to zbyt dobry efekt, ale na opalonej sprawdza się wyśmienicie. Pięknie podbija opaleniznę, a najlepszy efekt można zauważyć po 15 minutach od nałożenia.

ZAPACH
Krem nie zawiera substancji zapachowych, ale jakiś tam, delikatny zapach jest wyczuwalny. Ja nie potrafię go określić.

KONSYSTENCJA
Lekka, krem szybko się wchłania i nie zostawia po sobie żadnej warstwy. Nie matuje skóry, ale nie wzmaga tez przetłuszczania. Daje fajny efekt rozświetlenia i oczywiście podbicia kolorytu opalenizny.


SKŁAD
Aqua, aloe barbadensis leaf water, hamamelis virginiana flower water, seed butter, daucus carota (carrot tissue) Oil, 5% helianthus annuus, triticum vulgare (wheat) germ oil, theobroma cacao, calendula officinalis flower extract, hydroxyethyl acrylate, sodium hyaluronate, glycerin, sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate caprylic/capric triglyceride, peg-7 glyceryl cocoate, phenoxyetha-nol, ethylhexylglycerine.


DZIAŁANIE
Z pewnością dobrze nawilża, nie zostawia po sobie żadnej tłustej, ani lepkiej warstwy. Nie zauważyłam, żeby w jakimkolwiek stopniu zapychał, jego konsystencja jest lekka i szybko wchłaniająca się.
W przypadku bladej cery, zupełnie się nie sprawdzi, gdyż zabarwi skórę na pomarańczowo, a to nie wygląda fajnie. Jeśli zastosujemy go na cerę opaloną, to efekt będzie świetny, bo krem będzie podbijał efekt opalenizny, a w dodatku ładnie rozświetli cerę. Problemem może być to, że kiedy na twarzy mamy przebarwienia  (np. po pryszczu), to one też będą podbite, czyli bardziej widoczne. 
Najlepszy efekt daje po ok. 15 minutach od zastosowania.
Nie jestem w stanie stwierdzić, czy przyspiesza opalanie, bo na twarzy tego nie kontroluje, a poza tym, z natury opalam się bardzo szybko i to od razu na brązowo. Czy przedłuży opaleniznę? O tym dowiem się dopiero po wakacjach ;)
Jednego jestem pewna, jest to obecnie mój ulubiony krem na lato, na gorące dni, w których nie nakładam podkładu. Dzięki niemu cera wygląda na bardzo zadbaną, promienną. Starczy mi na całe wakacje, szkoda tylko, że jego data ważności to zaledwie 3 miesiące od otwarcia, ale spróbuję ją trochę przedłużyć, trzymając krem w lodówce. 

Życzę Wam udanego opalania! Buziaki :*

Marchewkowy krem słoneczny

Joanna
•
,
•

Cześć Dziewczyny :)

Dziś postanowiłam opisać moje wrażenia ze stosowania wody lawendowej z Fitomed-u. Do jej wypróbowania skłoniła mnie obietnica "ożywienia" skóry zmęczonej, odświeżenia i poprawienia napięcia naskórka. Niestety, jakoś nie specjalnie je spełniła, a moja skóra nie zapałała do niej szczególną miłością. 

Używałam jej wyłącznie jako zamiennik toniku. Według zaleceń producenta, należy ją rozcieńczyć pół na pół z wodą. Ja w ramach eksperymentu, zbagatelizowałam to zalecenie i przez kilka dni stosowałam ją bez rozcieńczania. Efekt był taki, że zrobiłam się  na twarzy czerwona jak burak, a te zaczerwienienia minęły dopiero po kilku dniach od zaprzestania stosowania. Skóra nie była podrażniona i nic złego się z nią nie działo, oczywiście poza tą wszechobecną czerwienią ;) Dlatego też uprzedzam, trzymajcie się zaleceń producenta, bo ignorancja taka jak moja, do niczego dobrego nie prowadzi.

W plastikowej buteleczce znajdziemy 150 ml produktu, ale po rozcieńczeniu jest go dwa razy więcej. Woda pachnie lawendą, ja tego zapachu nie lubię, ale pomijam już tą kwestię, skupię się na działaniu. Jak już pisałam wcześniej stosowałam ją wyłącznie jako zamiennik toniku do twarzy. Oczywiście, po moim eksperymencie, ją rozcieńczyłam, tak jak radzi producent.

Obietnice producenta:
- poprawa ukrwienia i zaróżowienia naskórka;
- ożywienie skóry zmęczonej;
- odświeżenie i poprawia napięcia naskórka;
- zdrowy połysk skóry, gładkość i elastyczność.

Jeśli chodzi o działanie na moją skórę (mam cerę tłustą), to zauważyłam jedynie odświeżenie i nic poza tym. Żadnej innej obietnicy woda nie spełniła. Nie zrobiła mi krzywdy, ale też nic nie zdziałała. Możliwe, że nie jest to produkt odpowiedni dla skóry mieszanej i tłustej, także odradzam zakup osobom, które posiadają ten rodzaj skóry.

Wodę lawendową odradzam, ale... z całą pewnością mogę polecić hydrolat oczarowy Fitomed! Pisałam o nim tutaj i nadal twierdzę, że jest to produkt idealny dla wszystkich mieszańców i tłuściochów! Jeśli jesteście na etapie poszukiwań nowego toniku, to polecam wypróbować!

Moje wrażenia ze stosowania wody lawendowej

Joanna
•
,
•

Cześć Dziewczyny :)

Postanowiłam przedstawić Wam dziś krem nawilżający, który dedykowany jest dla cery tłustej i mieszanej. Chodzi o krem nawilżający tradycyjny do cery tłustej i mieszanej z firmy Fitomed. Kiedy go zobaczyłam, bardzo mnie zainteresował. Mam cerę bardzo tłustą, problematyczną i niezwykle ciężko mi znaleźć odpowiedni krem. Ten skusił mnie ciekawym składem i niską ceną. Jak się sprawdził? Zaraz opowiem :)


Krem znajduje się w zwykłym, prostym, plastikowym słoiczku (50 ml), takim zwyczajnym, niczym nie wyróżniającym się. 


Jego kolor jest żółty, a zapach kojarzy mi się z kwiatowymi woniami. Jest dość mocny, ale zupełnie mi nie przeszkadza. 
Konsystencja jest zaskakująca, bo zupełnie nie kojarzy mi się z cerą tłustą, czy mieszaną (a dla takiej jest przeznaczony!). Jest zwarta, ciężka i gęsta. Wyraźnie czuć w niej zawartość olejów i substancji natłuszczających.
Już po pierwszym kontakcie z tym kremem wiedziałam, że nie będzie mi on towarzyszył na co dzień. Z doświadczenia wiem, że moja tłusta cera nie lubi się z takimi treściwymi kremami. Nie powiem Wam niestety, czy krem zapycha, bo tego nie sprawdzałam. Nigdy nie zdecydowałam się na używanie go codziennie. Ze względu na konsystencję, bałam się zapychania i wolałam sobie zaoszczędzić problemów. Stosowałam go tylko w wyjątkowych sytuacjach, o których zaraz opowiem.


Skład kremu jest bardzo przyjemny, nie zawiera on parabenów, ani jeszcze gorszego DMDM-u, królują w nim naturalne składniki, a co za tym idzie, zdatny do użytku jest tylko przez 3 miesiące od otwarcia.

Aqua, Citrus aurantium dulcis flower water, Panax ginseng root extract, Macadamia ternifolia seed oil, Ethylhexyl stearate, Caprylic/capric triglyceride, Isopropyl palmitate, Glycerin, D-panthenol, Citrus aurantium dulcis peel cera, Cetearyl alcohol, Cetearyl glucoside, Propylene glycol, Tocopheryl acetate, Hippophae rhamnoides fruit oil, Lecithin, Glucose, Sodium hyaluronate, Magnesium PCA, Calcium lactate, Trilaureth-4 phosphate, Hydroxyethyl acrylate, Sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, Phenethyl alcohol, Caprylyl glycol, Pelargonium roseum leaf oil, Parfum


Jak pisałam już wcześniej, ze względu na treściwą i natłuszczającą konsystencję, kremu nie stosowałam codziennie, nawet mi to do głowy nie przyszło. Były jednak momenty, w których okazał się zbawienny. 
Posiadaczki cery tłustej nie mają łatwego losu. Jak nasza skóra zaczyna szaleć i nadmiernie się przetłuszczać, to staramy się temu zapobiec. Musimy w tym celu nieco ustabilizować pracę gruczołów łojowych i stosujemy kremy apteczne, które często wywołują podrażnienia, a nawet powodują wysuszenie. Ja zwykle w takich momentach stosuję też  maski błotne i często zdarza mi się przesadzić. Zwykle doprowadzam do tego, że nadmiernie przesuszę skórę i takie codzienne lekkie kremy, mi wtedy nie wystarczają. Mimo ich zastosowania, czuję nieprzyjemne ściągnięcie skóry. Przez pierwsze godziny, a nawet dni, po takim przesuszeniu, czuję się niemal jak posiadaczka cery suchej.

Wtedy właśnie z pomocą przychodzi mi krem z Fitomed. Już po jednorazowej aplikacji, moja skóra wraca do normalnego (a raczej pożądanego) stanu. W zasadzie, wystarcza tylko ta jedna aplikacja, później wracam już do codziennych, lekkich kremów nawilżających.

Krem szybko się wchłania, a jeśli chodzi o pozostawianie filmu, to jest z tym różnie. Jak nałożę go na "wysuszoną" skórę, to wszystko ładnie się wchłania i nic nie zostaje. Skóra nawet się nie świeci, spija go.
Kiedy jednak moja skóra nie jest przesuszona i zastosuję ten krem, to już pozostawia tłustą, świecącą warstwę. Dlatego z całą pewnością, posiadaczki skóry tłustej, nie powinny używać go codziennie.

Nie rozumiem jego przeznaczenia dedykowanego przez producenta. Moim zdaniem, należny on do kremów tłustych, nie wiem czym różni się krem pół-tłusty, od tłustego. Może ten jest ćwierć tłusty, nie mam pojęcia, ale do codziennego używania dla cery tłustej się nie nadaje. Mam go od dwóch miesięcy i użyłam go z 6 -10 razy, jeszcze tylko miesiąc został mi na jego zużycie, a opakowanie jest prawie pełne.

Cena jest niska, bo to zaledwie 12 zł, ale szkoda, że jest tylko 3 miesiące na użytkowanie. W przypadku przesuszenia skóry, sprawdza się świetnie, ale ja ciepię bardziej na problem z przetłuszczeniem. 

Miałyście ten krem? Jak się u Was sprawdził?

Całkiem przyjemny i niedrogi kremik do twarzy

Joanna
•
,
•
Jak już nie raz wspominałam, moimi ulubieńcami w tonizowaniu skóry są hydrolaty. Najbardziej kocham hydrolat oczarowy, ale tym razem skusiłam się na ziołowy tonik. Nie zawiodłam się, moja cera wyjątkowo lubi się z ziołowymi kosmetykami. Bohater dzisiejszego wpisu, pochodzi ze sklepu Fitomed.

Opis producenta
Właściwości: podstawowymi składnikami wyciągu z szałwi jest olejek i garbniki. Olejek szałwiowy oczyszcza i dezynfekuje skórę, przeciwdziała jej zbytniemu przetłuszczaniu się. 
Działanie: oczyszczające, antybakteryjne. Tonik wygładza i rozjaśnia skórę, zamyka pory. Łagodzi objawy trądziku grudkowo-krostkowego. Polecany przez dermatologów: do cery tłustej i trądzikowej, wrażliwej. 


Opakowanie toniku, to zwykła, plastikowa, przezroczysta butelka, typowa dla produktów firmy Fitomed, mieści 200 ml płynu. Nie jest ona jakoś specjalnie wyjątkowa, ale bardzo praktyczna, dozownik wylewa odpowiednią ilość produktu, a zamknięcie jest solidne i nie sprawia żadnych problemów przy zamykaniu, czy otwieraniu.
Zapach toniku jest ziołowy, ale myślę, że osoby, które nie przepadają za ziołowymi nutami zapachowymi, nie miałyby nic przeciwko niemu. Według mnie jest całkiem przyjemny i delikatny. Kolor jest brązowy, a konsystencja typowo wodna.
Składnikami bioaktywnymi są: wyciąg z szałwi, oczaru, melisy, nagietka, d-pantenol oraz substancje antybakteryjne.

INCI: Aqua, Salvia Officinalis Extract, Hamamelis virginiana Leaf Extract, Melissa Officinalis Extract, Calendula Officinalis Extract, Panthenol, Glycerin, Peg-40 Hydrogenated Castor Oil, Lactic Acid, Parfum, Phenoxyethanol(and)Ethylhexylglycerin.

Duża ilość ziołowych ekstraktów na samym początku składu, bardzo mnie ucieszyła, ważnie jest też to, że jest pozbawiony alkoholu.

Jak już wspominałam, z działania toniku jestem bardzo zadowolona. Świetnie radzi sobie z tonizowaniem i odświeżaniem cery. Nie zostawia po sobie żadnej wyczuwalnej warstwy na skórze. Po aplikacji nie jest ona też w żaden sposób ściągnięta.
Łagodzi zaczerwienienia i podrażnienia, a co więcej nawet goi stany zapalne i likwiduje pozostałości po krostkach (niweluje zaczerwienienia). 
Nie zauważyłam jedynie, aby ściągał pory, ale nawet specjalnie na to nie liczyłam.

Podsumowując, to bardzo przyjemny i niedrogi tonik. Stawiam go obok moich ukochanych hydrolatów :)
Na tłustej cerze sprawdza się wyjątkowo dobrze.

Lubicie ziołowe toniki?

Mój tonikowy ulubieniec - Fitomed, Tonik ziołowy oczyszczający do cery tłustej

Joanna
•
,
•
Rzadko używam płynów do kąpieli, najczęściej stosuję sole, ale tym razem pokusiła się o wypróbowanie płynu do kąpieli "Kwiat Lipy" od Fitomed.
Jak się sprawdził? Zapraszam do przeczytania recenzji :)


Fitomed - Płyn do kąpieli Kwiat Lipy

Joanna
•
,
•
Moja tłusta cera wymaga częstego oczyszczania, dlatego różnego rodzaju maseczki oczyszczające i błotne to moje MUST HAVE. Jeśli chodzi o glinki kosmetyczne, to do tej pory stosowałam w maseczkach tylko zieloną klik klik, ale w ostatnim czasie postanowiłam dać szansę żółtej.
Glinka żółta charakteryzuje się dużą zawartością żelaza. Stosowana jest w maseczkach oczyszczających do cery tłustej, mieszanej i wrażliwej. Moja cera jest tłusta, więc uznałam, że warto byłoby ją wypróbować.


Moja żółta glinka pochodzi ze sklepu Fitomed. Zapakowana jest w przezroczysty, plastikowy słoiczek. Opakowane strasznie mi się podoba, bo oprócz funkcji przechowywania glinki, ma jeszcze inną... terapeutyczną. Jest dla mnie świetnym "odstresywaczem". Uwielbiam przekręcać ten słoiczek w dłoniach i patrzeć jak glinka się osypuje. Mogę to robić godzinami ;)
Wracając do tematu... przygotowując maseczkę z glinki żółtej, postępuję dokładnie tak samo jak w przypadku zielonej (klik klik), nie będę ponownie tego opisywać, bo nie miałoby to sensu.

Zazwyczaj do przygotowania maseczki potrzebuję hydrolatu, ale jeśli nie mam go pod ręką, to zastępuje go świeżym, ostudzonym naparem ziołowym np. z rumianku lub pokrzywy. Łączę glinkę z naparem lub hydrolatem, do uzyskania papki, czasem dodaję również olejek eteryczny przeznaczony do mojego typu cery, ale niekoniecznie.

Tak sporządzoną papkę, nakładam na oczyszczoną twarz na 10-15 minut. Nie dopuszczam do wyschnięcia, dlatego od czasu do czasu spryskuję twarz wodą, naparem lub hydrolatem z atomizera.
Ze zmywaniem tej papki z twarzy nie ma absolutnie żadnego problemu, wszystko idzie szybko i gładko, wystarczy ciepła woda i własne dłonie.



Działanie
Maseczka z żółtej glinki bardzo ładnie wycisza moją cerę. Lubię ją stosować po "wycisku" (wiem, wiem, że wyciskać nie wolno, ale ja z tego nie zrezygnuję). No właśnie, ten kto lubuje się w wycisku, tak jak ja, ten wie jak wygląda wtedy cera. Po zastosowaniu maseczki z żółtej glinki przez 10-15 minut, wszystko wraca do normy. Po śladach wyciskania nie ma śladu. Cera jest wyciszona i uspokojona, pory zwężone, nie tak, że zupełnie zwężone, ale wyglądają dużo lepiej. Taka maseczka świetnie łagodzi stany zapalne i likwiduje zaczerwienienia. Po zastosowaniu cera jest dodatkowo oczyszczona, a nadmiar sebum zebrany. Skóra natychmiast nabiera zdrowszego wyglądu.
Muszę przyznać, że polubiłam ją nawet bardziej niż zieloną.

Pojemność: ~52 g
Cena: 13 zł
Producent: Fitomed

Glinka żółta, idealna dla cery tłustej

Joanna
•
,
•
Moja przygoda z kwasami zaczęła się już jakiś czas temu. O kuracji kwasem migdałowym pisałam już tutaj. Z całej kuracji kwasem migdałowym byłam bardzo zadowolona, w ulotce informacyjnej tego kwasu było wszystko wyjaśnione jak krowie na granicy i mimo początkowych obaw, wszystko przebiegło we właściwy sposób.

W ofercie firmy Fitomed znalazłam kwas mlekowy w stężeniu 30% o pojemności 150 ml w bardzo atrakcyjnej cenie 9 zł. Napaliłam się na niego jak szczerbaty na suchary i tym samym zapędziłam się w kozi róg. Do tej pory nie mam pewności jak go prawidłowo rozcieńczać i jak dokładnie stosować, czym neutralizować i jak zmywać.


Kwasy dla wtajemniczonych

Joanna
•
,
•
Hej :)

Wspólnie z firmą FITOMED i tajemniczą artystką, jaką jest Uliasha w dniach 17-09-2013r. do 23-09-2013 r. (do godziny 15:00)  na blogu trwać będzie konkurs.
Konkurs ten organizowany jest z okazji premiery teledysku Uliashy na youtube, która odbyła się 13 września.


Nagrody to kosmetyki firmy FITOMED, a wygrają aż 3 osoby :)

Konkurs z firmą Fitomed

Joanna
•
,
•

Jeśli chodzi o awokado, to jest mój ulubiony dodatek do mlecznych koktajli... mniam. Olej z awokado, była dla mnie nowością i nie żałuję, że się na niego skusiłam, bo mam mnóstwo zalet i zbawienne działanie pielęgnacyjne.


Z owoców avocado uzyskuje się luksusowy olej kosmetyczny o wysokiej zawartości składników czynnych biologicznie. Olej zawiera kwas oleinowy, NNKT, beta karoten, witaminy D i E, lecytyny i fitosterole. Dobrze przenika przez barierę naskórkową. Używa się go w pielęgnacji cery suchej, łuszczącej i szorstkiej.





Moje zastosowania oleju z awokado:

Oczyszczanie skóry metodą OCM
Tą metodę stosuję od czasu do czasu. Nie zdecydowałam się na całkowite zrezygnowanie z tradycyjnego oczyszczania twarzy na rzecz tej metody. Zabiera to zbyt wiele czasu, a ja lubię "wszystko szybko" ;).
Metodę OCM stosuję mniej więcej, raz na tydzień lub zależnie od potrzeby, kiedy widzę, że powinnam lepiej oczyścić pory. Zwykle robiłam to bazując na oliwie z oliwek, ale zrezygnowałam, gdyż była dla mnie zbyt tłusta. Przerzuciłam się na olej z awokado i to był świetny pomysł! Mieszam go w stosunku 1:1 z olejem rycynowym (mam skórę tłustą). Taką mieszanką masuję skórę twarzy, następnie przykładam gorący ręcznik na twarz, trzymam tak ok. minutę. Zdejmuję i wycieram buzię. Robię tak trzy razy pod rząd. Na koniec myję twarz zimną wodą, aby zamknąć pory.

Jest to świetny sposób na oczyszczenie porów skóry. Ja mam skórę trądzikową i połączenie oleju z awokado i olejku rycynowego działa na nią zbawiennie. Dzięki temu pory się zwężają, a przykre niespodzianki są ograniczone do minimum.

Paznokcie:
Dokładnie tą samą miksturę, jak do OCM, wcieram w paznokcie. Zaczęłam niedawno, więc na efekty muszę jeszcze poczekać.

Włosy:
Słyszałam, że olej z awokado świetnie sprawdza się przy olejowaniu włosów. Ja nie stosuję tej metody, nie lubię nic długo trzymać na włosach, dlatego dodaję kilka kropel oleju do masek lub odżywek do włosów (takich do spłukiwania). Sprawdza się to rewelacyjnie! Olej z awokado nie przetłuszcza włosów (a przynajmniej te kilka kropel dodanych do odżywki). Włosy są świetnie nawilżone, sypkie i miękkie.

SOS dla stóp:
W lecie, mam wielki problem ze stopami. Już nie raz, o tym pisałam. Zrobiłam sobie miksturę, która świetnie się sprawdza na moich stopach. W tym celu zmieszałam olej z awokado z masłem kakaowym w pastylkach. W ten sposób uzyskałam mazidło, które mam pod ręką przy łóżku.


Po dniu spędzonym w sandałkach, obficie nakładam moją miksturę na stopy. Następnie bawełniane skarpety i spać ;). Rano moje stópki są jak nowe :D:D:D. Nawilżone, miękkie i gładziutkie.

Skóra:
Kiedy czuję, że skóra na ciele jest przesuszona. Wmasowuję olej z awokado na noc. Skóra momentalnie jest ukojona, odżywiona i świetnie nawilżona.
Olej z awokado świetnie nadaje się również do masażu.

Olej z awokado to jeden z moich ulubionych olejów i z pewnością się z nim nie rozstanę.

Olej z avocado - mój ulubieniec :)

Joanna
•
,
•
Dziś mam do zaprezentowania produkt, który zapoczątkował moją przygodę z kwasami. Od niego wszystko się zaczęło, co prawda nie wiem jeszcze jak się skończy, ale jestem dobrej myśli. Za miesiąc wszystko opowiem.
Wracając do tematu, zaprezentuję dziś maseczko-peeling z korundem i kwasem mlekowym od firmy Fitomed.

Fitomed, Maseczka - peeling K+K


Maseczka-Peeling K+K korund + kwas mlekowy (4%) - początek mojej przygody z kwasami.

Joanna
•
,
•
Prawdopodobnie, każda z nas ma w swoich kosmetycznych zbiorach kosmetyk, który nie spełnił naszych oczekiwań. Szukamy wtedy sposobu, jak wykorzystać feralny produkt do innych celów niż przeznaczone. Zaczyna się eksperymentowanie, ze starych lub brzydkich kolorystycznie cieni do oczu robimy pomadki do ust lub farbki na świąteczne przystrajanie szyb, odżywki do włosów zaczynają służyć zamiast pianki do golenia, kremami do twarzy smarujemy stopy, szamponami myjemy psa ( przynajmniej ja tak robię, chociaż czasem jak moje "kudlistwo" wytarza się w zgniłych liściach, to mam ochotę umyć go płynem do podłogi :/), nasza wyobraźnia nie ma granic, a co nowy pomysł, to lepszy.

A co z balsamami i masłami do ciała? Ja mam kilka takich gagatków, albo zapach jest odpychający, albo mażą się niemiłosiernie lub też nie działają tak jak powinny. Zawsze miałam problem co z tym zrobić. Przecież nie będę smarować nimi stóp, po pierwsze zużycie takiego balsamu na stopy zajęłoby wieki, a po drugie stopy zwykle potrzebują  silniejszego działania natłuszczającego i nawilżającego niż reszta ciała.
Nie lubię wyrzucać kosmetyków, w końcu wydałam pieniądze i co? Teraz mam je wyrzucić do śmieci?

I tutaj, z pomocą przychodzą koncentraty kosmetyczne i oleje, które pozwolą na sensowne wykorzystanie znienawidzonego kosmetyku.

Teraz potrzebna jest tylko chęć i odrobinka wyobraźni. Zabieramy się za sporządzanie naszych autorskich kosmetyków. Dodajemy, mieszamy, wąchamy, znów coś dodajemy... hehe, przynajmniej ja tak mam. Zabawa w domowe laboratorium kosmetyczne :D

UWAGA! 
Możemy mieszać kremy i balsamy z koncentratami kosmetycznymi i olejami, ale NIGDY, nie mieszamy balsamów, czy maseł ze sobą! Spowoduje to rozdzielenie się fazy olejowej z fazą wodną, taka mieszanina jest do wyrzucenia i pod żadnym pozorem nie należny czegoś takiego nakładać na ciało, grozi to zrobieniem sobie krzywdy.

Jednym z takich koncentratów jest Koncentrat antycellulitowy z liposomami od firmy Fitomed.


W ofercie firmy Fitomed, znajdziemy również koncentraty na naczynka i nawilżający oraz olej witaminowy i z lecytyną i witaminami.

Ja wybrałam ten antycellulitowy, gdyż skórka pomarańczowa jest moim utrapieniem i chociaż już się pogodziłam z jej obecnością, to niechętnie pokazuję nogi szerokiej publiczności.

Koncentrat zamknięty jest w przezroczystej, 150 mililitrowej butelce, takiej samej co hydrolat oczarowy, o którym pisałam TUTAJ.

Ma postać żółtobrązowego, bezwonnego płynu.



Opis producenta:
Koncentrat stanowi zawiesinę liposomów z wyciągami z bluszczu, bożego drzewka, kasztanowca, iglicy, alg, guarany oraz z kofeiny i l-karnityny o działaniu łagodzącym objawy cellulitu. Podczas specjalnego procesu powstawania liposomów (puste kuleczki otoczone błoną lipidową) z lecytyny sojowej w ich wnętrzu pozostają zamknięte wyciągi ziołowe i substancje aktywne.
Działanie: polega na wykorzystywaniu właściwości wyselekcjonowanych i synergicznie działających ziół oraz l-karnityny i kofeiny w kierunku wzmocnienia włókien kolagenowych i ścianek naczyń krwionośnych oraz przyspieszenia metabolizmu komórkowego. Usprawnienie mechanizmu ukrwienia, dotlenienia, wzmocnienia prowadzi do samooczyszczania się tkanek ze złogów i zatrzymanej wody. Te "zaległe" substancji ponownie są wprowadzane do organizmu. Regularne stosowanie (2-3 razy dziennie) preparatów z koncentratem liposomym pozwala wygładzić skórę "ze skórki pomarańczowej" i ją ujędrnić. Można lekko masować.

Składniki: aqua, herb extracts: hedera helix, artemisia abrotanum, ruscus aculeatus, aesculus hippocastanum, algae, paullinia cupana; glycerin, lecithin, D-panthenol, trilaureth-4-phosphate, sorbitol, lactic acid, caffeine, carnityne diazolidynyl urea, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol.




Dawkowanie: dopuszcza się stosowanie w kremach - 30%, w serum – 50%.

Najczęściej stosowane przepisy z koncentratem antycellulitowym z liposomami:
 Tonik do ciała "antycellulit" do codziennej pielęgnacji (150 ml)
- 50 ml woda oczarowa
- 40 ml woda
- 60 ml koncentrat liposomowy "antycellulit"

Ja sobie zrobiłam 90 ml wody i 60 koncentratu (szkoda mi było hydrolatu oczarowego), takim tonikiem spryskiwałam miejsca dotknięte cellulitem kilka razy w ciągu dnia. Oczywiście nie codziennie (chociaż powinnam), ale codzienne obowiązki i tryb życia nie pozwalały mi na takie fanaberie.

Serum hydrożelowe do ciała "antycellulit" 
20 g - kremobaza Fitomed
20 ml - woda oczarowa
40 ml - koncentrat liposomowy "antycellulit"

Balsam do ciała antycellullit 
20 g - kremobaza
20 ml - olej z kiełków pszenicy
20 ml - woda oczarowa
40 ml - koncentrat liposomowy "antycellulit" Fitomed

Powyższych dwóch przepisów nie stosowałam, ale mieszałam serum z balsamem do ciała z Alterry, którego zapach mi nie odpowiadał, a zmieszany z serum stał się dużo bardziej znośny. Balsam przybrał postać bardzo wodnistą, ale nie stanowi to dla mnie problemu. Po aplikacji skóra stawała się bardzie napięta
Według zaleceń powinnam stosować taką mieszankę 2-3 razy dziennie, ale moje lenistwo i codzienne obowiązki mi to uniemożliwiły, dlatego ograniczyłam się do stosowania tylko wieczorem, na skórę objętą tym wstrętnym cellulitem.

Efekty:
Pewnie jesteście ciekawe, czy pozbyłam się cellulitu? Odpowiedź jest smutna: NIE :/, ale jeśli znacie preparat, który ma takie działanie i jak za sprawą magicznej różdżki usunie zwałki tłuszczu po skórą, bez potrzeby uważania na to co się zjada i bez potrzeby ćwiczeń, to koniecznie dajcie znać!

Efekty stosowania koncentratu antycellulitowego to:
Po pierwsze: prawie zużyłam balsam, który był nie do zużycia :D
Po drugie: skóra  traktowana moimi eksperymentalnymi mieszaninami stała się bardziej napięta i gładsza, mimo, że nie trzymałam się zaleceń stosowania, a jeśli chodzi o cellulit, to ciężko stwierdzić. Z pewnością jest, ale możliwe, ze się troszkę zmniejszył. Nie mam pewności, bo staram się nie przyglądać tym miejscom, a codzienne sprawdzanie i porównywanie byłoby dla mnie katorgą.

Czy polecam Koncentrat antycellulitowy?
Z pewnością TAK, jeśli lubicie kosmetyczne eksperymenty i chcecie polepszyć wygląd skóry dotkniętej cellulitem.

Pojemność: 150 ml
Cena: 19 zł

Ja teraz idę poskakać na skakance i wytrzepać cellulit ;) :D:D:D:D

:*

Co zrobić z mazidłem do ciała, które nie spełniło naszych oczekiwań?

Joanna
•
,
•
Jak już niejednokrotnie pisałam na blogu, uwielbiam domowe, naturalne maseczki z glinek. Pisałam już o glince białej, a tym razem przyszła kolej na glinkę zieloną.

Moja zielona glinka, pochodzi ze sklepu Fitomed. 



Zapakowana jest w plastikowy słoiczek, jest to świetne rozwiązanie, ponieważ nie lubię, kiedy glinki zapakowane są w foliowe torebki. Słoiczek jest znacznie wygodniejszy w użytkowaniu.


Glinka zielona pochodzi ze skał krzemionkowo-aluminiowych. Zawiera około 20 soli mineralnych (krzem, magnez, wapń, fosfor, sód, potas itd) oraz szereg mikroelementów i pierwiastków śladowych (selen, molibden, cynk i kobalt). Glinka zielona ma właściwości dezynfekujące i gojące. Ze względu na wybitne właściwości absorbcyjne stosowana jest w maseczkach oczyszczających do cery tłustej, zanieczyszczonej i trądzikowej.



Glinka zielona, ma postać drobno zmielonego proszku, porównałabym jej konsystencję do sypkiego pudru.
Jak sama nazwa wskazuje, jest koloru zielonego. Jeśli chodzi o zapach to powiedziałabym, że jest bezzapachowa.

Oczywiście, zanim nałożymy glinkę na twarz musimy ją rozmieszać z wodą lub hydrolatem, albo też ze świeżym, ostudzonym naparem ziołowym.

JAK SPORZĄDZAM MASECZKĘ?





Do sporządzenia maseczki potrzebuję:
- małej miseczki, trzeba pamiętać, aby nie była ona metalowa;
- pędzelka, do rozmieszania i nakładania maseczki ( ja używam, w tym celu pędzla do nakładania podkładu, jest delikatny i precyzyjnie rozprowadza maseczkę na buzi.
- glinki zielonej (niewielka ilość, na pojedyńczą maseczkę wystarczy tyle ile jest w miseczce na drugim zdjęciu).
- wody lub hydrolatu, albo naparu ziołowego
- olejek eteryczny, ale nie jest on konieczny, ja dodaję bo lubię, ale jeśli nie macie ulubionego, to można pominąć ten element.
- butelka z atomizerem, napełniona wodą ( będzie potrzebna do spryskiwania twarzy po nałożeniu maseczki, gdyż nie możemy dopuścić, aby maska zaschła na twarzy)

W celu przygotowania maseczki, wsypujemy trochę glinki zielonej do miseczki, dolewamy odrobinę wody (lub hydrolatu, albo też naparu z pokrzywy, bratka, rumianku lub mieszanki ziół) i mieszamy, do uzyskania jednolitej papkowatej konsystencji. Jeśli mamy ochotę, możemy dolać kilka kropli olejku, ale dopiero po zrobieniu papki, w przeciwnym razie będziemy mieć trudności z rozmieszaniem.

GOTOWE :) Teraz już można nakładać maseczkę na twarz i szyję. Pamiętajmy, aby warstwa maseczki nie była zbyt cienka.

Po nałożeniu maseczki, do akcji musi wkroczyć, woda z atomizera, gdyż maseczka bardzo szybko zastyga na twarzy, a  nie może nam zaschnąć.
Jeśli zaschnie, to zwyczajnie nie będzie działać.
Nałożoną maseczkę należy trzymać na twarzy przez 15-20 minut, po czym zmyć ciepłą wodą. Ze zmywaniem maseczki nie ma absolutnie żadnych problemów. Wystarczy woda, a maseczka zmywa się błyskawicznie.

Glinkę należy stosować maksymalnie raz w tygodniu.

Działanie:
Maseczka z zielonej glinki świetnie oczyszcza twarz. Całe sebum jest zebrane, a buzia na długi czas ładnie zmatowiona. Tuż po zmyciu maseczki, moja twarz jest lekko zaczerwieniona, ale po ok. pół godziny, efekt zaczerwienienia znika. Po zastosowaniu nie czuję efektu ściągnięcia, ani wysuszenia skóry. W moim przypadku, nie jest nawet potrzebne użycie kremu nawilżającego, ale większość osób jednak ma taką potrzebę. Pory skóry stają się zwężone i mniej widoczne, co więcej, zielona glinka łagodzi stany zapalne i zaczerwienienia. Wszystkie "małe diabły" na mojej twarzy szybciej się goją i znikają.
Przygotowanie maseczki nie zajmuje wiele czasu, ani trudu. Ja zdecydowanie wolę maseczki przygotowywane samodzielnie, niż takie drogeryjne, gotowe w saszetkach. Mam wtedy pewność, że nakładam na twarz zupełnie naturalny produkt i nie faszeruję swojej skóry chemią. Co więcej, maseczki przygotowywane w domu są dużo tańsze, niż te kupowane w saszetkach.

Zielona glinka z Fitomed-u, kosztuje 13 zł i wystarczy na przygotowanie ok. 8 - 9 maseczek, uważam to, za bardzo opłacalny interes ;)

Pojemność: ~42 g - ~52 g
Cena: 13 zł
Producent: Fitomed

Domowe maseczki c.d., tym razem glinka zielona.

Joanna
•
,
•
Hej Dziewczyny :)

Jak już pisałam tutaj mimo, iż moja cera jest tłusta, to często zdarzają mi się przesuszenia na policzkach i w okolicy ust. Znalazłam na to świetny kremik, który szybko radzi sobie z przesuszeniami. Jest to jeden z kremów, które proponuje nam firma Fitomed.
Mój wybór padł na: Mój krem nr 6.

Opis producenta:
W kremie znajduje się więcej wody aromatycznej, a mniej składników tłuszczowych. Jest lżejszy i szybciej się wchłania. Zawiera witaminę E, olej z awokado, olej z kiełków pszenicy, kompleks nawilżający w liposomach, wodę różaną i masło kakaowe. Mój krem №6 nie tylko świetnie nawilża naskórek, ale także chroni skórę przed promieniowaniem UV w sposób naturalny. Masło kakaowe i olej z awokado są składnikami, które mają słabe działanie promieniochronne, a ich filtr SPF szacuje się na poziomie 3-5. Witamina E obecna w oleju z kiełków pszenicy chroni skórę przed nadmiarem wolnych rodników, które powstają podczas zwiększonej ekspozycji na słońce. Działanie i stosowanie kremu №6 Ze względu na swoją konsystencje i właściwości działa nawilżająco i wygładzająco.
 Jest to doskonały krem „miejski” wiosną i latem. Dzięki specjalnie dobranym składnikom naturalnym krem chroni przed promieniami UV.
Należy smarować go cienką warstwą. 
Przeznaczenie kremu №6 Polecamy go do pielęgnacji i nawilżania cery mieszanej ze skłonnością do przesuszenia.

Opakowanie:
Krem znajduje się w plastikowym, przezroczystym słoiczku z białą nakrętką.


Konsystencja:
Kremowa, ale bardzo lekka konsystencja pozwala na łatwe rozsmarowanie kremu na twarzy. Kremik nie smuży i bardzo szybko się wchłania. Świetnie koi skórę i nawilża, jest bardzo delikatny, nie zauważyłam po nim szczypania nawet na podrażnionej skórze, z powodzeniem można go stosować na okolice oczu.


Kolor i zapach:
Pachnie bardzo przyjemnie i delikatnie, ale nie mogę tego zapachu do niczego porównać. Kolor kremu jest biały, ale wpada w ecru.

Skład:
Bardzo przyjemny skład.
Najważniejszymi składnikami w kremie są:
Olej z kiełków pszenicy,
Olej z awokado,
Witamina E,
Kremobaza Fitomed,
Woda mineralna,
Hydrolat różany,
Nawilżający koncentrat liposomowy,
Masło kakaowe.

Skład INCI: aqua, rosa centifolia flower water, theobroma cacao seed butter, wheat germ oil, persea gratissima (avocado oil), lecithin, aralia nudicaulis ekstract, glycyrrhiza glabra ekstract, tropaeolum majus ekstract, glycerin, hydroxyethyl acrylate, sodium hyaluronate, sodium acryloyldimethyl taurate copolymer, D-panthenol, propylene glycol, trilaureth-4-phosphate caprylic/capric triglyceride, peg-7 glyceryl cocoate, magnesium pca, tocopheryl acetate, retinyl palmitate, linseed acid, ubiquinone, phenoxyethanol, ethylhexylglycerine.



Skład jest bardzo naturalny, ale minusem jest to że krem należy zużyć w przeciągu 3 miesięcy od otwarcia. Ja nie będę miała z tym problemu, ponieważ po miesiącu użytkowania, została mi już tylko połowa słoiczka.

Działanie i moje zastosowania:
Używam kremu na kilka sposobów. Podczas długiego przebywania na słońcu, w dni kiedy nie nakładam makijażu, stosuję krem na całą twarz. Bardzo dobrze chroni skórę i spełnia zadania filtra. Ja nie mogę nakładać na twarz, kremów przeznaczonych typowo na słońce, a ten sprawdza się przy tym doskonale. Świetnie nawilża i nie zapycha.
Stosuję również miejscowo na przesuszoną skórę na policzkach i w okolicach ust, na noc. Rano skóra jest ukojona i nie ma miejsca na przesuszenia.
Krem świetnie sprawdza się również na okolice oczu, szyi i na dekolt.
Bardzo jestem z niego zadowolona i moja skóra się z nim polubiła.


W asortymencie firmy Fitomed, mam do wyboru całą gamę kremów i każdy może znaleźć coś dla siebie:
Krem nr 1 - polecany do cery suchej, zniszczonej oraz suchej i dojrzałej. Na noc lub na dzień.
Krem nr 2 - polecany jest głównie do cery suchej oraz suchej i dojrzałej ze skłonnością do pękania naczynek oraz do cery naczynkowej. Na noc lub na dzień.
Krem nr 3 - jest przeznaczony do cery suchej, matowej i zmęczonej, na dzień jak i na noc.
Krem nr 4 - krem można stosować do pielęgnacji twarzy, jako krem pod oczy lub balsam do ust nadaje się również do pielęgnacji ciała i rąk.
Krem nr 5 - polecamy do cery suchej i dojrzałej, w szczególności do pielęgnacji całej twarzy, w tym okolic oczu oraz szyi, dekoltu zarówno na dzień jak i na noc. 
Krem nr 6 - polecamy go do pielęgnacji i nawilżania cery mieszanej ze skłonnością do przesuszenia.
Krem nr 7 - polecamy go do cery dojrzałej, zmęczonej i mieszanej. Na noc lub na dzień.

Bardzo żałuję, że nie ma kremu, typowo dla skóry tłustej i trądzikowej :(.

Producent: Fitomed
Cena: 27 zł
Pojemność: 50 ml

Suche skórki, przesuszenia?... to nie dla mnie... :D

Joanna
•
,
•
Hej Dziewczyny :)

Dziś chciałabym przedstawić preparat, który pokochałam miłością bezgraniczną i nie wyobrażam sobie bez niego pielęgnacji mojej tłustej cery. Pisałam o nim m. in. w poprzednim poście. Jest to HYDROLAT OCZAROWY, ABSOLUTNY HIT W MOJEJ PIELĘGNACJI!


Opis producenta
Ma swoisty mocno ziołowy zapach. Jest produktem destylacji liści lub kory drzewa oczarowego z parą wodną. Oczar jest nazywany także meksykańskim drzewem magicznym, a jego działanie od dawna jest w kosmetyce cenione. Nikt kto regularnie używa wody oczarowej nie zaprzeczy temu. Woda oczarowa jest znakomitym środkiem do odświeżania i nawilżania skóry tłustej z rozszerzonymi porami oraz wrażliwej. Łagodnie ściąga pory, tonizuje oraz posiada właściwości przeciwzapalne. Z wyglądu jest zwykłą bezbarwną cieczą. Podczas kontaktu ze skórą ma jedwabisty połysk.


W pękatej, przezroczystej 150 mililitrowej buteleczce, znajduję się płyn o konsystencji i kolorze wody. Wygląda tak niepozornie, a czyni cuda. Zapach jest trochę ziołowy, ale bardzo delikatny. Można go przechowywać w temperaturze pokojowej, ale zawsze w kartoniku, nie należy narażać go na kontakt światła.


Jak działa na moją cerę?
Cudownie tonizuje, odświeża, zwęża ujścia gruczołów łojowych. Bardzo ładnie łagodzi stany zapalne i usuwa pozostałości po niemiłych niespodziankach (przyspiesza proces regeneracji skóry). Stosowany nawet na podrażnioną skórę, dał mi uczucie ulgi i pięknie ukoił. Świetnie nawilża skórę, po zastosowaniu, często zapominam o nałożeniu kremu nawilżającego. Odkąd używam, tego cudownego specyfiku, stan mojej cery wyraźnie się polepszył. Nie podrażnił, nie uczulił, dla mnie jest idealny.



 Mimo, iż na butelce napisane jest, aby rozcieńczać go 1/1 z wodą, to w przypadku hydrolatu oczarowego nie ma takiego wskazania.


Jak go używam?
*Codziennie, rano i wieczorem tonizuję nim twarz. Nalewam na płatek kosmetyczny i przecieram buzię. Odstawiłam na jego rzecz, wszystkie toniki.

* Dodaję go zamiast wody, kiedy rozrabiam maseczki z glinek (zdjęcie powyżej).

* Robię nim okłady na twarz. Nasączam nim, w tym celu, chusteczkę bawełnianą i zostawiam na twarzy przez 10 minut.


Z wydajnością jest jak jest. Wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy. Zapewniam, że jeśli spróbujecie, to nie będziecie mieć żadnych problemów ze zużyciem ;)

Jeśli macie skórę tłustą, mieszaną, zanieczyszczoną, z zatkanymi porami, wrażliwą na zimno i wilgoć, z rozszerzonymi naczynkami krwionośnymi i alergiczną, to polecam Wam ten produkt. Ja już nie wydam, ani złotówki na żaden tonik. Tylko hydrolat oczarowy!

Pojemność: 150 ml
Cena: 15 zł
Dostępność w sklepie internetowym Fitomed

Rewolucja w moim tonizowaniu twarzy!

Joanna
•
,
•
Hej Dziewczyny!

U mnie dziś, od samego rana jest mżawka, słońce schowane za chmurami i ogólnie bardzo smutna aura. Ciśnienie niskie, ciągle ziewam i nic mi się nie chce. Ponury dzień... czy u Was też jest taka pogoda dziś?

Na opak tej pogodzie, postanowiłam dzisiejszy post poświęcić kosmetykowi, który uprzyjemniał mi ostatnie upalne dni, kiedy gorąco i duchota, doskwierały bardziej niż dzisiejszy leniwy dzień. Ja jestem ciepłolubna i jednak wolę upały niż deszcz, a takie upały jeszcze przed nami :)

Podczas letnich dni, lubię stosować różnego rodzaju mgiełki do ciała, które chłodzą i odświeżają. Właśnie taką mgiełkę chciałabym Wam dziś przedstawić. Mimo, iż mgiełka, którą zaraz przedstawię jest przeznaczona do pielęgnacji twarzy, to ja nie mogąc się powstrzymać, stosowałam ją również na dekolt  ręce i gdzie tylko miałam ochotę.


Sprzymierzeniec dla mojej skóry

Joanna
•
,
•
Jak już pewnie wiecie, mam tłustą trądzikową cerę. Oczyszczanie cery z nadmiaru sebum jest podstawą w mojej pielęgnacji. Dużo słyszałam  o tym aby nie myć twarzy wodą, a używać w tym celu tylko płynu micelarnego. Spróbowałam, ale to nie dla mnie. Po użyciu tylko płynu micelarnego czuję, że twarz nie jest wystarczająco oczyszczona. W moim przypadku dobrze sprawują się mydła, ale wysuszają i ściągają skórę, więc używam ich raczej rzadko. Żele do mycia twarzy sprawują się w moim przypadku najlepiej. Dziś właśnie, chciałabym przedstawić jeden z moich żeli, który otrzymałam do testowania od firmy Fitomed.

Mowa o żelu do mycia twarzy, do cery tłustej "Mydlnica lekarska".


W przypadku mojej tłustej cery żel ten sprawdził się doskonale i to miedzy innymi, on pomógł doprowadzić moją cerę do stanu, który mogę nazwać zadowalającym.

OPIS PRODUCENTA

Składniki ziołowe: wyciąg z korzenia mydlnicy lekarskiej, liścia szałwii, liścia melisy, liścia oczaru wirginijskiego, koszyczka nagietka. 
Właściwości: wytwarza łagodną, swoistą dla mydlnicy lekarskiej pianę. 
Działanie: ma dobre właściwości oczyszczające, lekko ściąga rozszerzone pory, zapobiega zbyt szybkiemu przetłuszczaniu się skory. Polecany przez dermatologów: do cery tłustej i trądzikowej, wrażliwej.

Składniki:
Aqua, Herbal Extract, Coco Glucoside, Cocamide DEA, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Laureth Sulfate, Propylene Glycol, Lactic Acid, Fragrance, DMDM Hydantoin, Methylisothiazolinone, Methylchloroisothiazolinone

SLS dopiero na 6 miejscu w składzie :)

CENA
9 zł
POJEMNOŚĆ
200 ml

OPAKOWANIE
Żel zamknięty jest w prostej, przezroczystej butelce. Etykieta papierowa i mimo, że jest powleczona czymś co ją chroni, to nie jest to zbyt dobra ochrona, ponieważ podchodzi pod nią woda i po pewnym czasie użytkowania  wygląda już mało efektownie. Producent na opakowanie nie postawił  ale mi to nie przeszkadza, gdyż za tą cenę, żel mógłby być, jak dla mnie, nawet w kartonie. ;)

KONSYSTENCJA i KOLOR
Konsystencja leista i dość rzadka, ale nie ma problemów. Jeszcze nigdy nie spłynęła mi z dłoni. Żel jest przejrzysty w kolorze ciemno brązowym, takim herbacianym. 


APLIKACJA I WYDAJNOŚĆ
Żel łatwo wydobyć z opakowania, dozownik ma malutki otworek i mamy możliwość precyzyjnego odmierzenia właściwej ilości produktu. Aby uzyskać odpowiednią ilość piany, wystarczy tyle żelu, ile pokazałam na zdjęciu, na dłoni. Wydajność jest bardzo zadowalająca, używam tego żelu od ponad trzech tygodni, a zużyłam dopiero 1/3 opakowania.


ZAPACH
Zapach jest przyjemny i delikatny, ale nie mam pojęcia do czego mogłabym go porównać.

DZIAŁANIE
Żel dobrze oczyszcza twarz, cały makijaż znika w mgnieniu oka. Słyszałam opinie, że żel wysusza i pozostawia uczucie ściągnięcia skóry, ale w moim przypadku jesz zupełnie inaczej, żadnego wysuszenia nie zauważyłam, a tym bardziej ściągnięcia skóry. Moja cera po zastosowaniu żelu, jest doskonale oczyszczona i świeża. Jeśli chodzi o regulację wydzielania sebum, to ciężko mi powiedzieć, gdyż używam go tylko na noc.
Z czystym sumieniem polecam ten żel, zarówno ze względu na niską ceną jaki i działanie. Jak do tej pory nie znalazłam, tak dobrego żelu w tej cenie. 

Co więcej, wszystkie kosmetyki Fitomed-u nie są testowane na zwierzętach i to się chwali :)

Niezłe ziółko z tego żelu :)

Joanna
•
,
•